HELROTH „I, Pagan”

Art of the Night Productions, 2016

Muzyka: Pagan Folk Metal
Strona Internetowa: https://pl-pl.facebook.com/Helroth/
Czas Trwania: 59:16 minut (11 utworów)
Kraj: Polska

Jeszcze do niedawna zupełnie nic nie wiedziałem na temat twórczości warszawskiego HELROTH’a, toteż nie jestem kompetentną osobą do podejmowania dysputy na temat czy jest lepiej, czy słychać progres względem wcześniejszych wydawnictw zespołu, czy też nie? Zakładam, że zespół się rozwija, że „I, Pagan” jest tego najlepszym dowodem. Postaram się to sprawdzić, gdyż jakby nie było, wkręciłem się w ten ich pagan folk metalowe granie. „I, Pagan” to debiutancki długograj tej licznej w składzie ekipy, i co by nie powiedzieć, zaiste udane to wydawnictwo. HELROTH na tym krążku spłodził bardzo zróżnicowane „melodie”, dość bogatymi aranżami i interesującymi lirykami, tworząc spójne i przyciągające ucho „historie”. Żeby w miarę dokładnie przybliżyć Wam, czytającym tę recenzję ten krążek, wypadałoby zapewne rozłożyć „I, Pagan” na czynniki pierwsze, i utwór po utworze dokonać analizy muzycznych zagadek zawartych na tej płytce, ale nie tyle co mi się nie chce, co odebrałbym Wam przyjemność poznania tego albumu przez swoją własną osobę. Posługując się zatem ogólnikami, postaram się chociaż trochę przybliżyć to co azaliż się tu znajduje. Nie ma nudy, za co chwała autorom „I, Pagan”, bo skomponować niespełna 60 minut muzyki, bez znaczenia w jakim gatunku i nie zajeździć słuchacza w połowie jej trwania to już jest nie lada wyczyn. Czternaście utworów, w tym sześć w naszym ojczystym języku, cztery w Szekspira i cztery instrumentalne. HELROTH każdy z poszczególnych numerów zaopatrzył jakby w ździebko osobny charakter. Części z nich słuchając z osobna miałoby się wrażenie, iż żyją własnym tempem, własną odrębnością, ale na kanwie całości, wszystkie ze sobą współgrają, dobrze ze sobą kontrastując, spięte klamrą pogańskiego, myślę, że nawet słowiańskiego klimatu choć z wcale nie małymi odstępstwami na inne rejony świata. Generalnie w każdym aspekcie, czy to wokalnym (death i black metalowe barwy, czyste zaśpiewy, szepty, niemal intonacje, jak i bardzo dobre, kobiece wokale), poprzez gitary, bass czy perkę, uzupełnione przez flet i skrzypce, jest to album przemyślany, spójny. Instrumentalnie jest chwilami zadziornie, drapieżnie, jest thrash’owo czy heavy metalowo. Jest również wściekle, demoniczne, ale też bywa bardzo melodyjnie, niemal tanecznie, progresywnie czy wręcz bardzo klimatycznie zwłaszcza wtedy, gdy do głosu w sposób wyraźny dochodzą wspomniany wyżej flet i skrzypce wsparte głosem kobiecej części zespołu. Chociaż instrumentalne utwory bez wokali mają też to coś… weźmy dla przykładu „Mists of Eternity” czy „Firedance”. Dorzućmy do tego kilka gościnnych akcentów: Piotra Glińskiego z KAPELI ZE WSI WARSZAWA, Roberta Jaworskiego z zespołu ŻYWIOŁAK czy Gašper’a Šinkovec’a, Primož’a Lajovic’a oraz Uroš’a Rozina z folk metalowego zespołu AVVEN i dostajemy „produkt” kompletny z gwarancją jakości. Jedyne czego ewentualnie mógłbym się trochę może przyczepić to brzmienie albumu – w wersji live jest więcej mięsa – ale też nie na tyle, żeby było o czym rozprawiać na dłużej. Podsumowując, bardzo udany debiut z założeniem, iż poprzeczka wisi całkiem wysoko. Szukajta i słuchajta!

Lista utworów:

1. Ortni
2. Wilcza Jagoda
3. Mamuny
4. Pasterz Chmur
5. Wiedźma
6. Mists Of Eternity
7. I Pagan
8. The Hidden Path
9. In The Name Of Christ
10. Firedance
11. The Forgotten Gods
12. Bracia
13. Kwiat Życia
14. Ortuo

Skład:

Michał „Orthank” Lipka – wokale
Martha „Marchew” Gantner – flet, dudy, wokale
Ernest Grabowski-Patela – skrzypce
Jan „Ciastek” Machalski – gitary
Damian „Mer” Pacholak – gitary
Adam „Morwin” Kłosek – bas
Marcin Ścierański – perkusja

Ocena: 7.5/10

Powrót do góry