ASPHYX – wywiad z Martinem (wokal)

IRON KLUB w Krośnie w tym roku obchodzi 18tkę i z okazji tej pełnoletności ściągnął na swoją scenę nie byle kogo – ASPHYX jest przecież uznaną marką na europejskiej scenie death metalowej. Nigdy pewnie nie zrobili takiej „kariery” jak „bardziej znani” amerykańscy koledzy uprawiający ten sam gatunek. Z drugiej strony, sztokholmska scena obrosła może większym kultem, ale ASPHYX to niewątpliwie kapitalne brzmienie zarówno na płytach jak i na żywo, niesamowita energia na scenie i jedyny w swoim rodzaju wokal Martina. Ich koncert poprzedzony odrodzonym i w świetnej formie SACRIVERSUM nie pozostawił złudzeń, kapela z Holandii to mistrzowie w swojej kategorii, bez względu na to czy słuchamy najnowszych numerów z „Necroceros”, czy klasyków z „The Rack” i „Last One On Earth”. Zanim w pewną styczniową sobotę pokazali na co ich stać, miałem okazję porozmawiać z wokalistą Martinem Van Drunen.

 

Cześć Martin, witaj w Krośnie a zarazem w metalowej siedzibie miasta, która nazywa się Iron Klub. Miejsce to działa nieprzerwanie od 18 lat i każdego roku organizuje dziesiątki koncertów z różnymi zespołami z Polski, a także z zagranicy. Domyślam się, że zauważyłeś kilka znajomych nazw na plakatach z poprzednich koncertów. Jakie są Twoje pierwsze wrażenia z tego miejsca?

Wszystko jest po prostu fantastyczne, przyjęcie jakie nas tu spotkało, jedzenie oraz przyjaźni i uśmiechnięci ludzie. Samo miejsce jest niesamowite, jesteśmy metalowcami, więc kiedy widzimy plakaty i czujemy atmosferę klubu, wiemy, że to będzie świetny wieczór. Właśnie zrobiliśmy próbę dźwięku i wykręciliśmy naprawdę głośne brzmienie.

Spodobało mi się to, że machałeś głową nawet podczas próby…

Zgadza się, jeśli jesteś prawdziwym metalowcem, kochasz to co robisz i robisz to z pasją, to siłą rzeczy nie potrafisz ustać w miejscu gdy gra muzyka.

Zgadzam się. Na początek ciekawostka o Krośnie – jest to miasto, w którym DECAPITATED zaczynali swoją karierę jako nastolatkowie. Dzięki niesamowitemu talentowi udało im się przebić ze swoją muzyką, a reszta to już historia. Niestety, Vogg jest obecnie jedynym członkiem oryginalnego składu. Czy miałeś okazję spotkać go gdzieś na trasie, na przykład na jakimś festiwalu?

ASPHYX - wywiad z Martinem (wokal)
fot. Łukasz Kozłowski

Nie jeszcze nie, ale zaskoczyłeś mnie informacją, że są stąd. Fajna sprawa, bo pewnie w jakimś stopniu przyczyniają się do promocji miasta i przynoszą mu dumę.

Dziś będziesz miał fanów tuż przed sobą. Zdecydowanie mocną stroną tego klubu jest szansa dla fanów, aby zobaczyć zespół z tak bliska. Taka interakcja w muzyce metalowej i występach na żywo jest jej esencją. Jaki jest Twój punkt widzenia na ten temat, czy lubisz występy z tak usytuowaną sceną w porównaniu z dużymi festiwalami?

Takie koncerty są najlepsze. Czasami ludzie myślą, że dla zespołu lepiej jest grać na wielkich festiwalach, ale w przypadku ASPHYX tak nie jest. Podczas festiwali ludzie są od ciebie bardzo oddaleni, a ASPHYX od samego początku był zespołem, który uwielbiał wchodzić w interakcje z tłumem. Im fani są bliżej ciebie, tym lepszy to będzie koncert. To dla nas naturalne, że dajemy im naszą energię i w zamian otrzymujemy to samo. Granie tutaj będzie jak za starych dobrych czasów – jesteś blisko ludzi, czujesz, jak się pocą i tak dalej. Jestem pewien, że to będzie niesamowity koncert. Oczywiście, gdybyśmy mogli zapełnić duże stadiony, nie odmówilibyśmy, ale właśnie takie koncerty wolimy zamiast festiwali. Do takich scen tak na prawdę jesteśmy stworzeni.

Takiej odpowiedzi się spodziewałem. Kawałek „Death… The Brutal Way” ma wiele innych metafor, ale jest też właśnie o takich interakcjach z ludźmi. To tytułowy utwór z waszego powrotnego albumu z 2009 roku i mocny manifest, że wróciliście silniejsi niż kiedykolwiek. Jakie to było uczucie zaczynać od nowa?

To było jak powrót do domu. Miałem wtedy sporą przerwę od jakiegokolwiek zespołu metalowego. Party.San Festival w Niemczech, który jest oldschoolowym death/black metalowym festiwalem ciągle kontaktował się z nami, abyśmy tam zagrali, ale nasza działalność była zawieszona. Nagle jednak wszystkie elementy układanki ułożyły się w całość i zdecydowaliśmy się to zrobić. Od tamtego momentu był to rollercoaster, który się nie zatrzymał i tak gramy już nieprzerwanie od 17 lat.

„Necroceros”, wasz najnowszy album ukazał się w Styczniu 2021 roku w dość trudnych czasach pandemii. Czy z perspektywy trzech lat uważasz, że to był dobry pomysł, aby wydać go właśnie wtedy, czyli w środku tej całej paniki, zamiast poczekać na „lepsze czasy” w branży muzycznej?

ASPHYX - wywiad z Martinem (wokal)
fot. Łukasz Kozłowski

Tak, to był dobry pomysł. Przede wszystkim dlatego, że nie graliśmy wtedy żadnych koncertów, więc nie mieliśmy nic innego do roboty jako zespół. Zdecydowaliśmy się wejść do studia, co w sumie było nielegalne ze względu na ograniczenia. Niestety, zawsze organizowaliśmy koncert premierowy, na którym graliśmy cały nowy album, ale nie mogliśmy tego zrobić. Na szczęście klub, z którym jesteśmy w kontakcie, zaoferował nam transmisję na żywo z tego koncertu, która okazała się sporym sukcesem. Zrobiliśmy ją za darmo, więc ludzie nie musieli za nią płacić, a dzięki temu mogliśmy dotrzeć do fanów nawet w takich krajach jak Kostaryka czy Ekwador. W rezultacie była to swego rodzaju reklama dla „Necroceros”, ponieważ album odniósł po tym wydarzeniu spory sukces. Wylądowaliśmy dość wysoko na niemieckich i co zaskakujące na holederskich listach przebojów, bo w przypadku tego drugiego raczej się to nie zdarzało. Cały ten czas pandemii był ogólnie bardzo smutny dla ludzi, ale nam w pewnym sensie udało się przetrwać właśnie dzięki temu albumowi.

Skoro mówimy o live stream-ach. Sporo kapel je robiła w tamtym czasie i często wydawało mi się, że musieli się dziwnie czuć podczas kręcenia koncertu bez fanów. Jak to było w Twoim wypadku?

Też czułem się dziwnie, na szczęście był to dość duży klub i wszystkie światła poza sceną były zgaszone, więc nie było widać tej pustki przed nami. Stałem tam i myślałem, że to naprawdę nie w stylu ASPHYX grać bez tłumu. Jak już zaczęliśmy i zdałem sobie sprawę, że ludzie to oglądają i na pewno razem z nami machają głowami, tyle że w innych miejscach – na kanapie, w samochodzie i gdziekolwiek indziej, poczułem się lepiej. Musieliśmy dostosować się do wymogów współczesności. Gdybyś mnie zapytał, czy chciałbym to zrobić ponownie, to bym powiedział, że nie, ponieważ my po prostu potrzebujemy fanów i energii, którą nam dają.

Kontynuując wątek, jakie jest Twoje podejście do mediów społecznościowych i kanałów streamingowych? Czy uważasz, że ASPHYX zyskał dzięki temu lepszą promocję podczas pandemii i teraz?

Tak, nie dało się temu zaprzeczyć, zwłaszcza podczas pandemii. Jeśli nie dostosujesz się do tego ze swoim zespołem to stracisz. Co więcej, wytwórnia również skopie ci tyłek, jeśli nie wykorzystasz tego jako promocji. Oni muszą promować twój album jako wytwórnia, ale ty też musisz wykonać swoją działkę. W dawnych czasach była tylko prasa i ewentualnie teledyski w niektórych programach metalowych, podczas gdy teraz cały ten PR-owy cyrk bardzo się rozrósł. Po wydaniu albumu cała kampania reklamowa jest o wiele bardziej intensywna niż kiedyś. Musisz się do tego dostosować jako zespół, jeśli nie, to przepadniesz.

Pytam, ponieważ zauważyłem, że oba klipy do „Deathhammer” i „Death … The Brutal Way” mają ponad 1 milion wyświetleń na kanale Century Media na You Tube. To imponująca liczba jak na miażdżące death metalowe kawałki, nie sądzisz?

Puszczamy je sobie zapętlone dzień w dzień, więc teraz już wiesz dlaczego … (śmiech) Tak na poważnie, to rzeczywiście bardzo imponujący wynik!

Numery są trochę bardziej „chwytliwe” niż inne wasze utwory, jeśli możemy je tak nazwać, ale tak czy inaczej to niezły wynik…

Właśnie dlatego wybraliśmy je do teledysków. Nie ma sensu robić teledysku na przykład do „Death: The Only Immortal”, bo nikt nie będzie oglądał 9-minutowego kawałka… (śmiech).

Oprócz charakterystycznego dla ASPHYX death metalowego brzmienia i tempa, od samego początku kontynuujecie „tradycję” umieszczania niektórych utworów w stylu doom metalowym na wszystkich swoich albumach. Czy rozważaliście nagranie w pełni doom metalowego albumu jako APSHYX lub jako osobny projekt? Co sądzisz o takim pomyśle?

ASPHYX - wywiad z Martinem (wokal)
fot. Łukasz Kozłowski

Żartowaliśmy w zespole, że skoro stworzyliśmy już utwór o nazwie „Deathhammer”, to teraz powinniśmy stworzyć „Doomhammer”. W sumie to raz na jednym koncercie w Londynie, a także na festiwalu Hammer Of Doom w Niemczech zagraliśmy sety składające się wyłącznie z utworów doom-owych. Gdyby był taki pomysł nagrania płyty, to może zrobilibyśmy podwójny album – jeden z utworami death metalowymi, a drugi z doom metalowymi, ale to tylko mój szalony pomysł.

Jakie są Twoje ulubione zespoły doom metalowe?

Na pewno WINTER, BLACK SABBATH z Ozzym i z Ronniem Jamesem Dio, który moim zdaniem był lepszy; SAINT VITUS, CANDLEMASS. Jest wiele świetnych zespołów doom-owych. Nie lubię jednak tak zwanego funeral doom, który moim zdaniem jest zbyt powolny.

Tak jak już mówiliśmy, minęły właśnie trzy lata od wydania ostatniego albumu. Czy są już jakieś plany na nowy album?

Paul (Baayens – gitarzysta) jest pełen pomysłów i nie może się doczekać, aby je zaprezentować. W rzeczywistości najtrudniejsza część jest już zrobiona i jest to utwór tytułowy, który zwykle jest piosenką, którą kończysz na końcu. Tym razem jest już gotowy. Myślę, że stworzenie reszty nie będzie większym problemem.

Myślisz, że uda się go wydać jeszcze w 2024?

Nie, w tym roku raczej nie. Prawdopodobnie będzie to już 2025, ale nie później.

Widzę, że masz na sobie bluzę GRAND SUPREME BLOOD COURT. Jaki jest status tego zespołu? Widziałem, że nie jesteście za bardzo aktywni. Wasz pierwszy i jedyny pełny album „Bow Down Before The Blood Court” ma już ponad 10 lat. Czy macie jakieś plany związane z tym zespołem, może macie jakieś plany występów na żywo?

To zabawne, że o to pytasz, ponieważ właśnie wydaliśmy ten album na kasecie jako limitowaną edycję. Alwin (Zuur – obecny basista) jest zbyt zajęty swoim innym zespołem BERZERKER LEGION, Eric (Daniels – były gitarzysta ASPHYX) dobrze sobie radzi z SOULBURN. Nie sądzę, aby Bob (Bagchus – były perkusista ASPHYX) był gotowy do udziału w projekcie, więc myślę, że nie jest to zbyt prawdopodobne. Nigdy nie mówimy nigdy, ale myślę, że do tego nie dojdzie.

Chciałem właśnie pytać o Boba i Erica, ponieważ są oni byłymi członkami ASPHYX. Wspaniale jest widzieć, że nie ma między wami złej krwi i w rezultacie byli członkowie ponownie grają z obecnymi członkami ASPHYX, a mianowicie z Tobą i Alwinem.

Nie, absolutnie nie ma złej krwi, wszyscy jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Jesteśmy bardzo często w kontakcie. Eric jest jednym z moich najlepszych kumpli.

Wydałeś swój pierwszy pełny album z ROTTEN CASKET w 2023 roku. Póki co nie znalazłem żadnych koncertów na ten rok, czy macie jakieś plany na przyszłość?

Nie mamy na razie nic zaplanowanego.

Czyli to bardziej projekt studyjny?

Nie, nie taki był zamiar, aby to był tylko projekt studyjny. Yorck, przykładowo, jest bardzo zajęty z SODOM. Husky (Stefan Hüskens – perkusista ASPHYX) wraz ze swoją pracą, naszym zespołem i innymi prywatnymi sprawami jest również zajęty. Wszystko toczy się swoim tempem – gdybyśmy dostali wiele ofert i moglibyśmy je dopasować do naszych innych spraw, nie odmówilibyśmy. Na pewno nie jest to kapela priorytetowa.

Czy zwróciłeś uwagę na jakieś interesujące zespoły z Holandii, które mógłbyś polecić?

ASPHYX - wywiad z Martinem (wokal)
fot. Łukasz Kozłowski

Myślę, że nasza scena jest w bardzo dobrej kondycji. Oczywiście wciąż jest wiele zespołów z przeszłości, takich jak MASSIVE ASSAULT czy ENTRAPMENT. GRACELESS również jest bardzo dobry, Eric z SOULBURN radzą sobie dobrze. Jest też zespół, z którym graliśmy – NECROTESQUE. Jest wiele zespołów z Holandii i cieszę się z tego.

Kiedy grasz na całym świecie, czy widzisz wiele młodych twarzy w pierwszych rzędach? Czy widzisz przyszłość ciężkiej muzyki w młodym pokoleniu fanów i muzyków?

Tak, zdecydowanie ich tam widzę i tak jak mówisz – to oni są przyszłością tej muzyki. Dzieciaki zazwyczaj szleją w pierwszych rzędach, a starsi, tacy jak ja, stoją z tyłu. Niektórzy z nich przyprowadzają swoje dzieci, inni nie mają tego szczęścia i wychowują się na muzyce rap… (śmiech).

Jaki byłby Twój wymarzony skład muzyków, z którymi chciałbyś zrobić wspólny projekt i stworzyć z nimi album?

Paul Baayens, Stefan Hüskens i Alvin Zuur… (śmiech)

Mam na myśli twoich bohaterów. Żeby było łatwiej, mogą to być też osoby, których już z nami nie ma …

Byłby to oczywiście Lemmy na basie i Fast Eddie Clark na gitarach – obaj ze starego składu MOTÖRHEAD. Może Abaddon z VENOM na perkusji. Cronos ze swoją gitarą basową też byłby świetny. Kompletny skład VENOM z tą dwójką i Mantasem i ze mną na wokalu byłby zajebisty. Zagralibyśmy wtedy kilka ich kawałków.

Martin, bardzo dziękuję za wywiad. Czy masz jakieś ostatnie słowa dla czytelników Metal Centre?

Tak, mam nadzieję, że wieczorem będzie dużo ludzi. Dziękujemy za ciągłe wsparcie, które otrzymujemy z Polski, ponieważ za każdym razem, gdy tu przyjeżdżamy, świetnie się bawimy. Naprawdę lubimy przyjeżdżać do waszego kraju. Mam nadzieję, że zrobimy dziś fantastyczną death metalową imprezę!

https://www.facebook.com/officialasphyx

ASPHYX - wywiad z Martinem (wokal)
fot. Łukasz Kozłowski

Miejsce zamieszkania: Krosno i/lub Iwonicz, Polska. Zainteresowania: muzyka, filmy, książki, podróże oraz dobre towarzystwo. Ulubione gatunki: większość gatunków szeroko pojętego metalu – głównie: thrash, doom, death, black i progressive rock/metal oraz tzw. klasyka rocka na czele z kapelą od której zaczęła się moja muzyczna przygoda, czyli Aerosmith.
Powrót do góry