DORIAN GRAY „Ashes of verities”

DORIAN GRAY „Ashes of verities” - okładka
Kraj: Polska
Gatunek: Metalcore/deathcore
Strona zespołu: www.myspace.com/doriangraypl
Dobre utwory: Immersed in grief
Długość albumu: 17:06



Nareszcie! Polski metalcore, bądź deathcore, albo po prostu miks tych obu ma się bardzo dobrze. Powoli, stopniowo ale z jakim rezultatem takie dźwięki zyskują sobie uznanie. Hah! Jeszcze dwa, no może trzy lata temu nigdy bym nie przypuszczał, iż którakolwiek rodzima kapela parająca się tym nowoczesnym łojeniem będzie wywoływać u mnie tak pozytywne emocje. Dobra, sosnowiecki FRONTSIDE czy poznański FAUST AGAIN zawsze mi towarzyszyły, ale nigdy wcześniej nie było aż tylu tak dobrych grup. Ot, taki mały wysyp gdy cały trend powoli już przemija he,he. Powoli na świecie, bo do polski dopiero dociera.

Na domiar dobrego, oddalona ode mnie o kilkaset kilometrów wielkopolska stała się niejako centrum i wylęgarnią dla takich zespołów, co z jednej strony cieszy, a z drugiej boli, bo ta odległość wprost dobija. Póki co narzekam, ale pewnie kiedyś tam, a może nawet w niedalekiej przyszłości przyjdzie mi zobaczyć w akcji choćby opisywany właśnie DORIAN GRAY czy ANGELREICH. Kto wie? Na dzień dzisiejszy pozostaje mi tylko muzyka, nie ważne czy ta w plikach mp3 czy normalnie nagrana na srebrnym krążku. Niestety, trzeba sobie powiedzieć jedno, na wydanie płyty kapel przeważnie nie stać, a na ich kupno, cóż niby powinni znaleźć się potencjalni nabywcy, ale czy aby na pewno? Jak widać nie bardzo.

To się wyżaliłem. Teraz może tak o DORIAN GRAY. Na Ashes of verities mamy do czynienia z bardzo dobrym, minimalnie chwytliwym (czyste słowicze he,he wokale), ale przede wszystkim brutalnym i na wskroś nie-polskim łojeniem. Jakieś odniesienia? W tych całkiem brutalnych partiach czuć smród JOB FOR A COWBOY, zaś w tych wolniejszych, aczkolwiek niekoniecznie stonowanych wybrzmiewają echa AS I LAY DYING wymieszanego z KILLSWITCH ENGAGE (dziwne prawda?). Tak czy siusiak, niezależnie od utworu z głośników bucha moc, a to jest najważniejsze. Zwolennicy wyżej wymienionych zespołów na miliard procent będą usatysfakcjonowani. Skoro ja jestem, to i wy również.

Ale czy DORIAN GRAY prezentuje cokolwiek nowego? Nie sądzę. W tym gatunku nie da się już zaskoczyć, po prostu nie da. Metalcore sam w sobie się już niejako zabił ponieważ wszyscy (nagle) obierają kurs na melodyjny death metal (szwedzki oczywiście), co jednym wychodzi lepiej, drugim gorzej. Po prostu większość odkrywa jałowość i wyeksploatowanie tego nurtu. Zaś co do deathcore'a, niby jakoś tam jeszcze się rozwija, choć jak na tak stosunkowo młody podgatunek metalu, czy tam core'a jak kto woli, uległ szybkiemu uschematyzowaniu. Co gorsza, każdy, literalnie K-A-Ż-D-Y taki band cechują dokładnie takie same elementy. Jakie? Świetna technika, bogate w motywy kompozycje, miliard blastów oraz szaleni wokaliści… Co z tego, skoro brakuje (temu) emocji. DORIAN GRAY o dziwo wymyka się utartym schematom co mnie niezmiernie cieszy. Oczywiście malkontenci i tak powiedzą, że to nic nowego i takie tam. Ale dobrze, bo tu nie chodzi o to by nagle stać się drugim Mastodonem czy Protest the hero. Nie. Można grać tak jak miliard innych kapel, bo można, ale równie dobrze można starać się wyróżnić co bynajmniej DORIAN GRAY się udaje. Na arenie światowej nie, ale rodzimej z całą pewnością.

Plus dla wszystkich udzielających się wokalnie. Nie wiem kto, i czy nagrywał czyste wokale, może FISH a może Adaś, w każdym razie te są po prostu wyjebane i aż szkoda, że nie ma ich więcej! Ale pewnie to celowo tak zostało zaaranżowane. Żeby nie było klepactwa i słodzenia w refrenach. Hm… może to i nawet lepiej? Cholera sam nie wiem. Ja pod tym względem czuję niedosyt. Co do Fisza, jego gra przypadła mi do gustu. Zwłaszcza w breakdownach stosuje kilka ciekawych rozwiązań rytmicznych, nie podjebanych innej kapeli. Mega plus. Serio. W ogóle rytmika Ashes of verities krótko mówiąc – przekonuje mnie. Świetnie zagrane, nagrane oraz brzmiące baniaki to (dla mnie) połowa sukcesu he,he.

O właśnie. Brzmienie jak na takie które nie jest efektem pracy w mega zajebistym studio jak HERTZ jest bardzo przystępne, a powiem więcej, na pewno lepsze niźli to którym okraszone zostało demo FINAL SACRIFICE o którym niedawno pisałem. Zatem podsumowując jest dobrze. Chyba nawet aż za dobrze jak na taką skromną, bo trwającą niespełna dwadzieścia minut epkę. Ashes of verities to smakołyk, frykas dla wszystkich tych którzy cenią sobie rodzime łojenie.

Oł jea.

ocena: 8/10

Lista utworów

The beginning
False oblivion
Immersed in grief
Overpowered by suffering
Your condemnation

Skład

ADAM – VOCALS
ADRIAN – GUITARS
FIGLAK – GUITARS
FISZ – DRUMS/VOCALS
CYPRIAN – BASS

Powrót do góry