MY SILENT WAKE „Shadow Of Sorrow”

MY SILENT WAKE „Shadow Of Sorrow” - okładka
Muzyka: doom metal
Strona internetowa: www.myspace.com/mysilentwake
Kraj: UK
Czas: 01:19:15


Dobre tytuły: “Shadow Of Sorrow”, “Burning”, “Lost”, “Your Cold Embrace” , “Encircle”

MY SILENT WAKE prezentuje brytyjską scenę doomu, która świeci swoją oryginalnością i nie sposób pomylić jej z innymi rejonami świata. Ten zespół jest godnym następcą znanego dla każdego (mam nadzieję, bo było by dziwne nie znać chociaż z nazwy) doomowego króla z wysp – MY DYING BRIDE. Muzycy oraz sam zespół „MOJEGO CICHEGO PRZEBUDZENIA” często są myleni z chrześcijańską działalnością. To jest pomyłka, ten zespół absolutnie nie ma żadnych chrześcijańskich wpływów. A skąd takie plotki i doniesienia? Stąd, iż ich wokalisto-gitarzysta Ian Arkley udziela się również w thrashowym zespole SEVENTH ANGEL, który to faktycznie jest chrześcijański, a przynajmniej ich teksty są odniesione w tymże kontekście. A co do samych doomowców z North Somerset jest tu również i członek zespołu będący ateistą. Nawet same teksty są przeciwieństwem chrystusowej wiary traktujące o jej braku, zatraceniu, zwątpieniu oraz desperacji duchowej.

„Shadow Of Sorrow” jest ich pierwszym long playem, który zaskakuje swoją solidnością. Sama ekipa od pierwszej EP do ich ostatniej płyty z 2008 roku stąpa mocno po ziemi bez żadnych problemów dając nam co jakiś czas te przytłaczające i ciężkie nuty. Nie bez powodu wspomniałem wcześniej o MY DYING BRIDE. Wiadomo – mało kto może im dorównać, lecz ten zespół pokazuje swój cel bycia pionierem doomu wschodnio-europejskiego tuż obok wspomnianego bandu. I bardzo dobrze im to wychodzi. Kolejnym takim powodem mojej wspominki autorów ostatniej płyty „For Lies I Sire” jest to, że MY SILENT WAKE brzmi nawet podobnie, znajdujemy tutaj wiele zagrań oraz wokali bardzo przypominających MDB, które myślę są cechą ich inspiracji tym zespołem oraz oryginalnym dźwiękiem mrocznej muzyki z Wielkiej Brytanii.

Już kiedy rzucamy pierwszy raz okiem na okładkę możemy się domyśleć, że krążek nie zawiera żadnej wesołej muzyczki, zresztą tytuł też mówi sam za siebie. Jak na porządny doom przystało kawałki są tutaj długie i mozolne ALE nie nudne. Absolutnie nie. Teksty mimo, że do wesołych nie należą są bardzo ciekawe i interesujące. Słowa oplecione są ciężkimi riffami, które są i wolne i w niektórych momentach nieco szybsze. Melodyjki gitary prowadzącej pokazują typową brytyjskość. Perkusja bardzo dobrze pracuje. Pojawiają się także miłe klawiszowe wstawki, a nawet wiolonczelka. Pierwszy tytułowy kawałek po intrze jest esencją tego zespołu. Czysty doom – nic dodać, nic ująć. „Burning” zaczyna się bardzo mocno dobrym riffem i głośną stopą, a w tle rozbrzmiewa growl wydobywający słowa wątpliwości. „Lost” z kolei jest chyba najbardziej wpadającym w ucho utworem, który rozpoczyna ładny perkusyjny rytm i stopniowo wchodzące gitary. Kawałek ma dużo przedłużanych riffów i akordów, co sprawia, że raczej ciężko się domyśleć co po nich będzie, trzyma to w niepewności. Słyszałem wiele razy, że doom jest przewidywalny, jednak nie jest na szczęście. Kolejne bardzo dobre tytuły to “Your Cold Embrace” I “Encircle”. W nie już nie będę się wgłębiać. Może to zachęci kogoś do zdobycia tej płytki jeszcze bardziej.

Bardzo dobry kawał doomu, który – zapewniam – spodoba się każdemu miłośnikowi takiej muzyki. Więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji ich poznać, a lubi dźwięki typu MDB radzę żeby się zaopatrzył w ten album.

ocena: 8/10

Lista utworów

1. Wake
2. Shadow Of Sorrow
3. Burning
4. Hunting Season
5. The Mist
6. In Darkness
7. Lost
8. Through Greenest Meadows
9. Shadow Reprise
10. Your Cold Embrace
11. Encircle

Skład

Ian Arkley – wokal, gitara, gitara akustyczna, klawisze
Andi Lee – bas, gitara akustyczna
Jasen Whyte – perkusja, dodatkowe wokale
Alan Southorn – bas
Kate Hamilton – wiolonczela

Powrót do góry