SVART CROWN „Profane”

SVART CROWN „Profane” - okładka
Muzyka: Black/Death Metal
Strona Internetowa: http://www.svartcrown.net/
Czas Trwania: 43;16 (10 utworów)
Kraj: Francja



Około pięć lat temu w moje ręce wpadła pierwsza płyta zespołu Svart Crown – „Ages Of Decay”, więc było to moje dziewicze spotkanie z tą francuską załogą. Przyznam, że ich pierwsze wydawnictwo nie zrobiło na mnie kolosalnego wrażenia, typowo black/death metalowe granie na przyzwoitym poziomie, ale jednak bez fajerwerków, pomyślałem sobie wtedy. Kilka lat pózniej, a dokładnie w roku 2010 odbyła się premiera ich drugiego krążka zatytułowanego – „Wittnesing The Fall” i właśnie wtedy stwierdziłem, że trzeba francuzom przyjrzeć się z bliska, ponieważ ich kolejna płyta była dużym krokiem naprzód, zarówno pod względem technicznym jaki i kompozytorskim. Minęły trzy lata i Svart Crown wypuściło swoje nowe bluzniercze dzieło – „Profane”, które podniosło poprzeczkę kapeli jeszcze wyżej niż moje oczekiwania.

Muzyka nie zmieniła się radykalnie, wciąż mamy do czynienia z black/death metalem na wysokich obrotach, lecz wychodzącego jednak trochę poza ten schemat, z wyrazistą, selektywną i odpowiednio brutalną produkcją, pokręconymi riffami, szatańskimi growlami i mroczną, wręcz majestatyczną atmosferą ogólu. Zmiany nastąpiły na podłożu kompozytorskim i aranżacyjnym, potęgując wrażenia gęstością dzwięków, urozmaiceniem utworów i przede wszystkim dużą chęcią do wyłamania się poza obraną wcześniej formułę grania w celu nadania utworom większej przestrzeni aranżacyjnej. Cały ogrom death`owych blastów, szybkich i cholernie agresywnych, przeplata się z walcowatymi, masywnymi zwolnieniami wraz z mrocznym, smierdzącym rozkopanymi grobami, opętańczym black metalem, krzesają piekielnie zabójczą energię. Niesamowita ilość zmian tempa, nastrojów i przejść z fraz death metalowych do tych złowieszczych black`owych, momentami wręcz psychodelizujących akcentów gitar i transowej atmosfery, nie pozwala się nudzić przy kolejnych przesłuchaniach, wciąż na nowo odkrywając bogactwo płyty. Nienawiść, wściekłość, agresja i plugastwo aż kipi z głośników, nie ma miejsca na wyśrodkowane emocje, tylko zepsucie, śmierć, szaleństwo i hektolitry brunatnej, stęchłej posoki. Utwory bardzo często nie posiadają jakiegoś punktu zaczepienia, wszystko jest totalnie powykręcane, że aż trudno się połapać przy pierwszym kontakcie z płytą, w tej gęstwinie aranżacji. Słychać, że muzykom nie obce są klimaty w stlistyce kapeli Neurosis, szczególnie czuć te inspiracje w transowej grze sekcji rytmicznej i w powoli rozpędzających się partiach gitarowych, dusznych i smolistych, które sprowadzają dzwięki w rejony rytualnego majestatu. Technika grania to już osobna historia, dzięki niesamowitym umiejętnością instrumentalistów, metalowe napierdalanie nabiera cech wybitnego kunsztu i wyobrazni. Svart Crown wbili gwozdzie do trumien wielu kapelom obracającym się w podobnych rejonach, a myślę też, że to nie jest ich ostanie słowo i pewnie, co zresztą słychać na tym wydawnictwie, poszerzą swoje horyzonty muzyczne na swojej kolejnej produkcji.

Francuzi pokazali na – „Profane”, że death/black metal wcale nie musi być hermetyczny, penetrując takie tematy jak rytualność i transowość pokazali, że metalowe rzemiosło niejedno ma imię, stawiając na rozszerzanie ram gatunkowych, potrafili otworzyć się na wpływy wielu róznych kapel jak wspomniany Neurosis czy The Secret, co zresztą powiedzieli w jednym z udzielanych przez nich wywiadów. Prawdziwy kawał nieszablonowej ekstremy. Polecam !!!

ocena: 9.0/10

Lista utworów

1. Manifestatio Symptoms
2. Genesis Architect
3. Intern. Virus. Human
4. In Utero: A Place of Hatred and Threat
5. Until the Last Breath
6. Profane
7. The Therapy of Flesh
8. Venomous Ritual
9. Ascetic Purification
10. Revelation: Down Here Stillborn

Skład

Clément „Klem” Flandrois – Gitara
Ludovic Veyssière – Bas
JB Le Bail – Wokal, Gitara
N. Muller – Perkusja

Powrót do góry