DIVISION BY ZERO „Tyranny of Therapy”

DIVISION BY ZERO „Tyranny of Therapy” - okładka
Kraj: Polska
Gatunek: Progressive metal
Strona zespołu: www.divisionbyzero.pl
Dobre utwory: True peak, Self Control
Długość albumu: 40:06



Na wstępie chcę przyznać Rafałowi niezwykle rzadko spotykaną cechę. Otóż Rafale jesteś niesamowitym łowcą talentów. I choć muzycy DIVISION BY ZERO do najmłodszych nie należą, a staż grania poszczególnych instrumentalistów pewnie również nie należy do krótkich, dopiero teraz przyszło mi zmierzyć się z dźwiękami tej grupy.

Nie będę pierwszym ani ostatnim który będzie się zachwycał debiutem zespołu z Wojkowic. Jak zatem pokrótce tylko opisać muzykę Wojkowiczan? Pokręcona, pełna pasji i uczuć, miejscami szalona, mocna, natchniona, głęboka, gęsta ale nie pozbawiona przestrzeni. To tylko tak na szybko, a całość Tyranny of Therapy skupia w sobie wiele więcej. I nawet nie próbujcie w to wątpić.

Niektórzy porównują zespół do OPETH i RIVERSIDE, a ja jakoś tak nie wiem dlaczego dorzuciłbym jeszcze EVERGREY, ZERO HOUR, a nawet COVENANT (mocniejsze partie). I nie wiem czy moje porównania nie będą bardziej adekwatne do muzyki DIVISION BY ZERO. Albo może lepiej nie porównujmy, i zajmijmy się samą muzyką? Tak będzie z pewnością lepiej. Pierwszy oficjalny długograj zespołu trwa aż 40 minut co może jednocześnie być i dużą dawką prog-u, jak i małą. Jak dla mnie jest idealnie i nie wydłużyłbym tego albumu ani o minute.

Muzycy DIVISION BY ZERO pokusili się o zamieszczenie utworów instrumentalnych, i żeby było ciekawiej już na samym początku albumu wita nas, a raczej wprawia w odpowiedni nastrój ścieżka o tytule Evening. Nie wtajemniczonym zdradzę, że album został podzielony na trzy jakby odrębne ale wspólne części. Ten podział spowodowany został psychicznym rozdarciem bohatera tekstów. I nie wiem czy tak na prawdę bohater uporał się ze swoimi problemami, i czy jest w stanie normalnie funkcjonować, jednakże jego rozważania, okazały się być ciekawe, i niezwykle przejmujące. Miejscami może i nawet szaleńcze?

Niestety muszę przyznać, że progresywny metal nie jest łatwy w opisie. Właściwie to uważam, że płyt zespołów parających się taką a nie inną formą muzycznej ekspresji nie powinno się opisywać a li tylko słuchać. DIVISION BY ZERO jest jednym z takich przykładów gdzie słowa często nie są w stanie opisać nastroju, klimatu czy też energii zawartej w tych dźwiękach. Niemniej jednak podjąłem się tego zadania, i choć wolę słuchać Tyranny of Therapy niż o niej pisać myślę, że to co napiszę będzie miało sens, a może nawet niektórym pozwoli przekonać się do grupy.

W trakcie rozważań naszego bohatera DIVISION BY ZERO umiejętnie żongluje nastrojami, płynnie przechodzi z niemal lirycznych i niezwykle przejmujących fragmentów, w nośne i energiczne metalowe granie. Dodatkowo ciężkie strojenie gitar w połączeniu z głosem Sławka dały niezwykle klarowne i uzupełniające się połączenie. Sławek jest po części gwiazdą wydawnictwa ponieważ jego słów z utworu na utwór, z przejścia na przejście przechodzi istną metamorfozę. Czysty delikatny, przejmujący i ciepły głos potrafi przemienić się w prawdziwą bestię, silną krnąbrną i głodną, growle nie pojawiają się zbyt często, jednak idealnie wpasowują się w całość materiału.
Sławek potrafi również zamienić się w postać cichą, może nawet samotną i raczy nas chorym szeptem. Nie pierwszy raz przyjdzie mu pewnie czytać o zaletach swojego wokalu. I nie ostatni zresztą.

Kolejnym atutem zespołu jest przestrzenna i techniczna gra sekcji rytmicznej która wie na czym polega metalowa jak i tak nie-metalowa rytmika. Połamane i zaawansowane partie perkusisty zespołu wspaniale uzupełniają metalowe riffowanie Leszka. Swoją drogą jestem pełen podziwu jak można w pojedynkę kreować taki ciężar a zarazem subtelność. Zaś element o którym do tej pory jeszcze nie wspominałem, a mianowicie są nim klawisze, spełnia tutaj rolę tła, które świetnie buduje rozbudowaną a miejscami nawet przywodzącą na myśl kosmiczną przestrzeń, atmosferę.

Brzmienie albumu również prezentuje się znakomicie. Bez zbędnych dołów, bez nachalnego przesterowania, bez cykających garów, taka żywa i potężna produkcja idealnie sprawdza się w muzyce Wojkowiczan. I choć gary nie są żywe, ich brzmienie i tak zostało dopasowane wprost znakomicie.
Ciekaw jestem czy i kiedy DIVISION BY ZERO da nam kolejną możliwość wybrania się z nimi w pełną refleksji a zarazem przestrzeni podróż. Oby szybko bo debiut zaostrzył moje śliczne ząbki…

ocena: 8,5/10

Lista utworów

1. Evening 01:39
2. True Peak 08:17
3. Your Salvation 05:08
4. Incinerated Wishes 08:26
5. Night 01:12
6. Deadline Meeting 06:40
7. Self Control 07:45
8. Morning 00:59

Skład

Sławek „5th„ Wierny – Vocals
Mariusz „Rogol„ Prętkiewicz – Drums (Kat)
Michał „Michael„ Wieczorek – Bass Guitar
Leszek „Lechu„ Trela – Guitar (Soulstice)
Robert „Robo” Gajgier – Keyboards

Powrót do góry