HELSTAR „The King Of Hell”

HELSTAR „The King Of Hell” - okładka
muzka: power/speed metal
strona internetowa: http://www.helstar.com/
kraj: USA
czas trwania: 50:01



Zaskoczył mnie najnowszy album Helstar co nie miara. Oj zaskoczył, tak dobrej płyty szczerze powiedziawszy się nie spodziewałem, w końcu ileż to lat minęło od ukazania się „Nosferatu”, ostatniej, naprawdę porządnej płyty zespołu, bo „Multiples Of Black” to zwyczajny średniak, którego można od czasu do czasu posłuchać. Jednak nie ma się co rozwodzić nad wyższością jednego albumu nad drugim, w końcu w tym momencie najważniejszy jest „Król Piekieł”.

„The King Of Hell” to krótko mówiąc, cud miód i borsucze suty ew. orzeszki. Ten album po prostu powala kompozycjami, brzmieniem gitar i przede wszystkim doskonałą formą wokalna Riviery. Ale po kolei.

Gitary. O tym można by długo, jednak będę się streszczał. Wiosła brzmią tak jak powinny brzmieć, soczyście i potężnie a jednocześnie na tyle klarownie aby wszystko stało się wyraziste. Wystarczy podkręcić głośność aby poczuć sile heavy metalu. A gdy dołożyć do tego solówki to już totalnie urywa łeb u samej dupy. Ale siła tego wydawnictwa tkwi nie tylko w doskonałych partiach Larry'ego Barragana oraz Roberta Trevino. Każdy dobrze wie, że z nazwą Helstar kojarzone jest nazwisko Jamesa Rivery. Legendarny wokalista mimo wieku nadal trzyma doskonałą formę. Na „The King Of Hell” wyciąga skale na wzór Halforda czy Owensa, jednak jego głos jest na tyle specyficzny, że od razu wiadomo z kim mamy do czynienia. Niestety teraz po marudzę nieco nad brzmieniem perkusji, która jest nieco zbyt ztriggerowana. Za każdym razem gdy słucham tego albumu to perkusja jest tym elementem który irytuje mnie najbardziej.

A jak się mają same kompozycje? Wyśmienicie, trudno znaleźć najlepszy numer na płycie gdyż każdy może spokojnie zasługiwać na to zaszczytne miano. Chociaż jak dla mnie faworytem pozostaje nadal „Tormentor”. Jednak tak jak wspomniałem, każdy numer powala swoimi riffami, potężną sekcją, solówkami i wspaniałymi partiami i wokalem Riviery.

„The King Of Hell” to bardzo dobry album, którego wstyd nie znać, zdecydowanie jeden z najlepszych albumów tego roku. Co prawda do poziomu czterech pierwszych albumów nieco brakuje, niemniej jest to krążek naprawdę godny polecenia.

ocena: 08/10

Lista utworów

1.The King of Hell
2.The Plague Called Man
3.Tormentor
4.When Empires Fall
5.Wicked Disposition
6.Caress of the Dead
7.Pain Will Be Thy Name
8.In My Darkness
9.The Garden of Temptation

Skład

James Rivera – Vocals
Larry Barragan – Guitar
Robert Trevino – Guitar
Jerry Abarca – Bass
Russel DeLeon – Drums

Powrót do góry