PARTY SAN 2008 – OBITUARY, BOLT THROWER, BLOODBATH, BEHEMOTH

Welcome To Hell – jak co roku wita wielki transparent przybyszy wkraczających na teren festiwalu, tylko tym razem piekło zamieniło się w raj ze zwzględu na olbrzymią kolejkę, która utworzyła się przed bramami Party San. Na scenie pojawił sie pierwszy zespół dnia PURGATORY i umilił mnie i kilkudziesięciu innym metalowcom oczekiwanie na wolny wjazd na pole namiotowe. Panowie z ochrony festiwalu wykazali się anielską cierpliwością i filcowali dokladnie każde stojace w kolejce auto. Czas mijał dosyć szybko czego przyczynom były ładne, techniczne czyste i brutalne dźwięki PURGATORY. Równo z ostatnim utworem zespołu mogłem wreszcie wjechać na pole namiotowe i po załatwieniu wszystkich formalności udalo mi się jeszcze obejrzeć 3 utwory niemniej utalentowanej i brutalnej formacji DEADBORN, dla której występ na Party San był największym dotychczasowym osiągnięciem w historii zespołu.
Tymczasem noc wzięła w objęcia festiwal i jego uczestników, a ze sceny popłynęły dźwięki intra, dym wypełnił cały areal i rozpoczął się niezwykle udany występ jednej z nadziei niemieckiej sceny Black Metalowej, FARSOT. A że koncert był udany świadczyły długie owacje i domagająca się bisów publiczność.
SKYFORGER, który tym razem wystąpił jako trio potrafił z dziecinną łatwością podtrzymać już dosyć wysoki poziom pierwszego dnia. Jako trio podobali mi się nawet lepiej niż w orginalnym składzie. Szacunek dla litwinów.
Headlinerem pierwszego dnia byli szwedzi z DISMEMBER, ktorych ostatni koncert na Party San był katastrofą. Powodem tego była nadmierna konsumpcja alkoholu przed występem, co można skrytykować jako brak profesjonalizmu. Tym razem jednak szwedzi okazali się profesjonalistami i to pełną gębą dając z siebie wszystko, a ludzie z wdzięczności za fantastyczny występ zapomnieli o tym oatatnim, jakże przykrym i rozczarowującym wydarzeniu.

Drugi dzień rozpoczął się potężną dawką technicznego Death/Grindcora. IRATE ARCHITECT z Hamburga oczekiwała spora już gromada nie do końca trzeźwych headbangerów. Zdumiewające z jaką precyzją i miażdżącym brzmieniem wykonali swoją pracę.
Nastepnie na scenie zagościła formacja DEFLORATION, która niczym nie potrafiła mnie zachwycić. Norwegowie z TYRANT wręcz przeciwnie. I chociaż szeregi metalowców się rozrzedziły podczas koncertu, pozostaję w swojej opini, ze TYRANT jest dobrym koncertowym zespołem, którego surowa mieszanka Thrashu i Black Metalu jaknjbardziej przypadła mi do gustu. Czego nie mogę powiedziec o następnej kapeli – HAIL OF BULLETS. Zespół jak dla mnie zbędny i zbyt przereklamowany. I nawet taka osobowosć jak Martin van Drunen, który jest niezwykle haryzmatycznym wokalistą nie zmieni mego zdania o całym projekcie. Podobnie jak o amerykanach z LIVIDITY. Miło, że organizatorzy dbaja o gusta różnych uczestników festynu jakim jest Party.San, ale tego rodzaju muzyka, Porn Grind nie pasuje do billingu.
Hm… świadomy faktu, że Black Metal grany w słoneczny dzien na świeżym powietrzu ma cos groteskowego w sobie, liczyłem mimo wszystko na dobry występ KAMPFAR. Tja… tym występem mogli tylko zachwycic kobiecą częsć publiczności, a to dzięki spiewakowi nazywającego się Dolk. Tak, tak… niejedno niewieście serce zaczęło bić szybciej z chwilą pojawienia się półnagiego Dolka na scenie, ale i muzycznie nie było wcale tak źle. O wiele gorzej wypadły wokalne zdolności norweskiego adonisa. Aż się wierzyć nie chce, że można tak fałszować…
Podczas koncertu TYRa doszlismy do wniosku, że o wiele pożyteczniejszym zajęciem będzie degustacja i jednocześnie kontrola jakości rodzimych trunków. Między innymi padła naszą ofiarą butelka wody ognistej, ktora jak jej nazwa wskazuje miała zadowolić żołądek. Test i kontrola jakości zostały z brawurą, ale i profesjonalnie wykonane, a polski dział gospodarki i destylacji napoii wysokoprocentowych otrzymał wiekszą ocenę od raźnie i wesoło spiewających reprezentantów Wysp Owczych. Po skocznym, folkowym graniu przyszła pora na wielki w dosłownym znaczeniu tego słowa powrót. Na scenie pojawiła sie zapomniana legenda ze szwecji, UNANIMATED. Hach, co za koncert! I to mimo problemów z nagłośnieniem. Jak na mało znany, albo zapomniany zespół przyciągli dosć sporą rzeszę zwolenników szwedzkiego Death Metalu. Oby więcej takich niespodzianek.
ENDSTILLE jest chyba jednym z najbardziej kontrowersyjnych zespołów niemieckiej sceny Black Metalowej, którego popularność jest dla mnie zagadką. Już po trzecim utworze miałem dosyć, ale nie kolega Ensifer, który jak młody kangur skakał podczas całego koncertu i jak sam przyznał, doznał muzycznego orgazmu. Słava!
Metalowa Supergrupa, cyz istnieje co takiego? Oczywiście, jeśli wziąść pod uwagę wszystkie nazwiska w szwedzkim BLOODBATH, to mamy chyba doczynienia z Supergrupą. Publiczność pokazała albo pierwsze oznaki zmęczenia, albo była tak bardzo zafascynowana wydarzeniem na scenie, bo przed sceną nic się nie działo. Wszyscy skupili się na obserwacji sceny i na niej się znajdującego animatora w postaci Mikaela Akerfelda, który zabawiał publikę różnymi historyjkami. Dosyć sterylny , ba można nawet stwierdzić, że na tej wielkości muzyków bardzo nieśmiały, a jednoczesnie fascynujacy występ.
BOLT THROWER, kolejna legenda, tym razem z Anglii. Oczekawania były olbrzymie, bo swoją akcją przeciw Wacken wypowiedzieli się przeciwko komercji- wielkim pieniądzą. I teraz stoją tutaj, przed o wiele mniejszą publicznościa niż na północnym festiwalu.
BOLT THROWER pokazali swoją klasę, a reakcja osmiotysięcznej publicznosci pokazała zepołowi, że chociaż mniejsza publiczność i mniej pieniedzy w kasie zespołu, to jednak na wierność prawdziwej Death Metalowej Elity mogą liczyć.

Trzeci dzień rozpoczął się Death Metalem z Brazyli – IMPERIOUS MALEVOLENCE. Kto jednak oczekiwał jakieś godnego co niektórych brazylijskich zespołów widiwiska i muzyki, ten został rozczarowany. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda… Podobnie było z INSISION.
KOLDBRANN podobnie jak dzień wcześniej KAMPFAR nie zachwycili w blasku słońca. To samo można powiedzieć o szwedach z GENERAL SURGERY. Nie i ten zespół nie należał do festiwalowych faworytów.
Teraz przyszedł czas na kolejnu skandynawski zespół, który odkryłem dla siebie na innym festiwalu – VREID. I proszę, moje oczekiwania zostały spełnione. VREID potwierdzili, że są jednym z tych zespołów, które na wielkiej scenie potrafią tak samo zachwycic jak na małej scenie. a to dlatego, że ich muzyka na żywo o wiele lepiej trafia do ucha niż z płyt. Zespół rozkręca się od samego początku i bez potknięć kończy swój występ, w pełni profesjonalnie, czego nie można powiedzieć o innych przedstawicielach metalowej sceny.
MAROON to jeden z lokalnych matadorów, ale czy Metal Core na takim festiwalu jest mole widziany? O dziwo, co najmniej tolerowano kapelę, która pokazała całkiem przyzwoite widowisko bez żadnych technicznych wpadek, co nie umknęło uwadze wielu kolegów i zasłużyła na słowa uznania. I to piszę ja, zagożały przeciwnik tego rodzaju muzyki….
Jednym z najbardziej ciężkostrawnych dla mnie zepołów w extremalnej muzyce jest IMPALED NAZARENE. I tu chylę głowę przed zespołem i tym co zespół zaprezentował na scenie.
LEGION OF THE DAMNED i koncerty to zawsze wielka niewiadoma. Nie inaczej było i tym razem. Kompletnie spieprzone brzmienie i mała ochota na ruszanie się po scenie pozostawiły wielki, wielki niedosyt u mnie. Nie ma to jak LEGION OF THE DAMNED z konserwy.
Techniczne problemy spowodowały wydłużjącą się w nieskończoność pałzę. Chyba wszystko co jeszcze było w stanie stać na nogach, a było tego sporo, pojawiło się przed sceną. Pierwsze oznaki niecierpliwości i skandowanie BEHEMOTH, BEHEMOTH….
I wreszcie rozpętało się piekło… Pirotechniczne fojerwerki, ogień i podarcie bibli należą oczywiście do perfekcjyjnie zaisnscenizowanego widowiska. Jednak co bardziej imponuje jest perfekcyjna gra, wszystko absolutnie tight i to w takiem tępie. Koncert zrobił ogromne wrażenie, chociaz jednogłosnie stwierdzono, że brzmienie było zbyt ciche i przytłumione.
Właściwie gwiazdą wieczory, jeśli nie całego festiwalu mieli być OBITUARY. Cz byli? To pytanie pozostawiam otwarte. Po takim wydażeniu jak występ BEHEMOTHa trudno sobie wyobrazić lepsze zakończenie festiwalu.
Da następnego roku Party San.

Zdjęcia z festiwalu znajdziecie w albumie.

Powrót do góry