POISONBLACK „A dead heavy day”

POISONBLACK „A dead heavy day” - okładka
Kraj: Finlandia
Gatunek: Gothic metal
Strona zespołu: http://www.myspace.com/officialpoisonblack
Dobre utwory: X, Only you can tear me apart
Długość albumu: 56:30



Gothic metal nie jest tym co Grzesio lubi najbardziej. Nie mniej jednak, od czasu do czasu lubię odpłynąć przy takich dźwiękach. Moje muzyczne wędrówki nie raz pełne są brutalności, szaleństwa, są powikłane, ale często, równie delikatne, czułe a zarazem malownicze. Jedną z nich z pewnością jest ta którą odbyłem z POISONBLACK… niby świat pełen mroku, i nostalgii często wydaje się być tym śmiesznym, żałosnym, a mimo to, lubię poruszać się w jego obrębie. Nie pierwszy, i nie ostatni raz przyznaję się do swych melancholijnych ciągot, i dobrze, bo kiedyś trzeba odpocząć od brutalnych dźwięków.

Zespół bylych muzyków SENTENCED, świetnie radzi sobie na swojej dość hermetycznej scenie. Dzięki swemu Fińskiemu pochodzeniu posiadają wrodzony dar do melodii, oraz… do plecenia sieci nostalgii. Mroczni, i smutni finowie, na ogół wydają się być dosyć rozrywkowymi ludźmi. Cóż, raz tak, raz nie. Tym razem, jest smutniej, ale wciąż energicznie. O dziwo.

A dead heavy day to świetna mikstura, energetycznego rocka, pulsującego fińskiego metalu, oraz bogactwa wspaniałych i budzących miłe skojarzenia melodii. Całość choć smutna, nie jest przesiąknięta mrokiem. Całe szczęście ponieważ gdyby ten album utrzymany był tylko w tej smutnej, mało metalowej konwencji było by… nudno. Eks-muzycy SENTENCED wiedzą jednak, że gdy gra się metal należy też mocniej przypierdzielić. Co prawda, death metalu tu nie znajdziemy, ale szybsze, miejscami bardzo agresywne momenty z pewnością. Zresztą kilka z nich jest dosyć szybkich, a POISONBLACK, w tych partiach przypomina nieco power metal. He,he. Na całe szczęście to takie tam wyjątki które świetne urozmaicają muzę. a nie stanowią o jej całości.

Głos Ville Laihiali to jeden z głównych atutów albumu, jak i całego zespołu. Niegdyś wokalista SENTENCED dobrze radzi sobie w swoim zespole, i co najważniejsze, jest z tego w pełni zadowolony. Jego głos świetnie pasuje do dźwięków generowanych przez fiński kwintet, a jego głównym zadaniem, oczywiście wykonywanym w stu procentach, jest solidne zespolenie wszystkich elementów muzycznej układanki. Efekt? Znakomity.

Jedyne co mnie wkurza, to dość dziwne brzmienie, które miejscami ewidentnie psuje cały odbiór. Raz parapety są zbytnio wysunięte do przodu, innym razem wokal, a innym… Ach, lepiej nie mówić. Mam nadzieję, że kolejnym razem tak nie będzie ponieważ A dead heavy day, to album który nadaje się do słuchania w aucie, jak i na spokojny wieczór z herbatką przy kominku. Nie chciałbym, by coś mogło ten czas zepsuć, a tu takie coś. No, nieładnie.

ocena: 7,5/10

Lista utworów

1. Introuder 00:31
2. Diane 03:57
3. Left Behind 04:45
4. Bear The Cross 03:52
5. A Dead Heavy Day 05:07
6. Me Myself And I 04:31
7. X 06:10
8. Human-Compost 05:24
9. The Days Between 06:20
10. Hatelove 03:58
11. Low Life 04:28
12. Only You Can Tear Me Apart 07:46

Skład

Ville Laihiala – Vocals & Guitar (Sentenced, Breed, Negative)
Janne Markus – Guitar
Antti Remes – Bass (Damage (Fin), Mythos (Fin), Solution 13)
Tarmo Kanerva – Drums (Solution 13, Sentenced)
Marco Sneck – Keyboards (Afterworld, Kalmah, Mental Voice, Reflexion, Slippery When Wet, Stargazery)

Powrót do góry