ENBLEMA „Panaceum”

ENBLEMA „Panaceum” - okładka
Kraj: Polska
Gatunek: Metal/hardcore/nu-metal
Dobre utwory: Moja droga, Nie dogonisz
Strona zespołu: www.myspace.com/enblema
Długość albumu: 41:56



Rodzima scena rockowo/metalowa obfituje w za prawdę różne projekty, i choć nazwijmy to umownie nu-metal nigdy nie miał u nas siły przebicia, tak gdzieś tam nadal są ludzie, którzy to kochają. FLAPJACK nie miał łatwo, ale za to doceniany jest przez wierne grono słuchaczy, tak też myślę, że z ENBLEMA będzie co najmniej podobnie. Chwała im jednak za to, iż doskonale zdają sobie sprawę ze śmierci nu-metalu. Co prawda KORN gra niby nadal, ILL NINO młóci swoje, a GODSMACK i kilka innych raczej gra wyłącznie dla swoich własnych fanów, ale parcia na takie granie nikt już chyba nie ma. No dobra, jeszcze SKINDRED jakoś daje sobie radzi, ale chyba wyłącznie dlatego, że reggae a raczej ragga/dancehall w ich muzyce to coś, czego nawet P.O.D nie użyło aż tak wyraziście…

Dobra, wróćmy do ENBLEMY. Cały czas szufladkuję tych panów jako przedstawicieli sceny nu, i trudno się tu ze mną nie zgodzić, ponieważ wszystkie rapowane elementy, pauzy, oraz charakterystyczne Kornowe rytmy to ewidentny przykład łojenia pod tą amerykańską modłę. Rap w rocku, czy metalu w ogóle, jest czymś co po dziś dzień jest dla wielu nie do strawienia, aczkolwiek jest on obecny i powinniśmy sobie z tego zdać sprawę. Kędzior choć umie i śpiewać jak i growlować (ale czy aby na pewno wszystkie te wokale są jego?), tak częściej skupia się na raperskim frazowaniu. I tu niektórzy z góry skreślą zespół. Ja zaś nie dość, że daję gościowi spory kredyt zaufania, to doceniam jego flow w tych kawałkach. Niby nic odkrywczego, ale jest w tym pasja.

Muzycznie zaś jest bardzo profesjonalnie, oczywiście jak na taki styl gry. Świetne brzmienie uzyskane w Knurowskim Studio 78 (coraz lepsze produkcje, czekamy na HORRORSCOPE!), dodaje tej muzyce należytej mocy i prawdziwego jebnięcia, jak najbardziej zbliżonego do koncertowego. Szczególnie fajnie brzmią garki oraz bas, który jest SŁYSZALNY. Zresztą, to nie powinno nikogo dziwić, ponieważ tak obrany kierunek granej muzyki wymusza pewne rzeczy. Także no, samo przez się bas ma być głośny, a za swe zadanie ma walić poniżej pasa. Cieszy mnie również umiejętne wykorzystanie wszystkich elektronicznych smaczków, które oczywiście mają urozmaicać cały ten stuff. Ponownie to nic odkrywczego, ale bez tego, byłoby mniej charakterystycznie.

Ogółem ciekaw jestem czy sprokurowane przez Wrocławian Panaceum okaże się lekarstwem dla wszystkich tych, którym doskwiera brak takiego łomotu. W każdym razie sami muzycy Widzą Światło, być może nawet i przed sobą, czyli dla swojej twórczości także. Dla fanów KORN i pochodnych płyta mus, dla fanów metalu w ogóle ciekawa odskocznia od ultra szybkiego napierdalania, a dla mnie? Płyta intrygująca, inna niż to czym karmię się na co dzień. Panaceum mnie nie uleczy, ale zawsze warto spróbować.

ocena: 7,5/10

Lista utworów

1. Intro
2. Nadchodze Ja
3. Moja Droga
4. Zabierz
5. Nie Dogonisz
6. Rewolucja
7. Widze Swiatlo
8. Wiadomosc
9. Bez Ciebie
10. Czas Walk
11. Jeszcze Raz

Skład

wit – bass
Tomek – perkusja
kedzior – wokal/gitara
hesu – sample/gitara

Powrót do góry