INHALE EXHALE „The Lost. The Sick. The Sacred.”

INHALE EXHALE „The Lost. The Sick. The Sacred.” - okładka
Muzyka: Metalcore/ Post Hardcore
Strona Internetowa: www.myspace.com/inhaleexhale
Czas Trwania: 34:45
Kraj: USA



Od kilku dni siedzę na tyłku znudzony chwilowo niezbyt ciekawym życiem, a stosik płyt do recenzji zamienia się w niezły stos… Dzisiaj jednak było inaczej. Zamiast jak zwykle wieczorem stwierdzić o trochę tego jest JUTRO trzeba coś zrobić pomyślałem tak po przebudzeniu – grejt saksess. Czas ogarnąć temat, przestać wstawać o 15 i zacząć pisać coś konstruktywnego. Sięgnąłem po pierwszy lepszy krążek z półki i odrazu banan na gębie – padło na INHALE EXHALE – The Lost. The Sick. The Sacred. Kapelkę znam od dość dawna, a i materiał z tego krążka nie jest mi obcy. Trochę się przy tym pobalowało, ale do rzeczy.

Płytka do kompa. Auto load i już leci w słuchawkach przekozaczony kowałek Redemption. Bardzo konkretny otwieracz i zdecydowanie jeden z lepszych utworów na płycie – w końcu nie bez powodu został do niego nagrany klip video. Oczywiste jest to co zawsze było oczywiste. Core nie spodoba sie ortodoksom (także odradzam sprawdzania co to), a już napewno nie metalcore z dużą nutą post-hardcore'u i czystymi wokalizami. O tak wokale. Ciekawa sprawa. Łyknąłem ten LP może z 5 czy 6 razy i ciągle odkrywam coś nowego. Szept, przyśpiewka pod krzyki, zdublowany wokal, partie mówione i często dzielone na lewy/prawy głośnik. To lubię. Jest ciekawie i zaskakująco. Dużym plusem zespołu jest praca gitar. Chłopaki mają łeb na karku i ciągnie od nich świeżością na kilometr – co najmniej. Nie ma tu rżnięcia cudzych patentów czy riffów innych kapel. Nowiutkie pomysły wprowadzone w życie z olbrzymią dokładnością i dawką energii. Dobrym przykładem są utwor Touch of Deception i Your Walls…My Words. Idealnie zbalansowana agresja, rytmika, harmonie i lajtowe breakdowny. Niestety jest jeden wielki minus. GDZIE SĄ SOLÓWKI? PYTAM SIĘ GDZIE!? Melodyjki i przygryweczki nie zastąpią porządnej solówy… Ok, jakoś przeżyjemy i bez tego. Co my tu mamy dalej? A! Bass. Tu miałem jeszcze większe zaskoczenie. Odpalam na głośnikach – basu nie ma, podłączam słuchaweczki – pojawia się bass. Raczej wina moich zdizelowany głosników, w każdym bądź razie z basiorem jest nieźle. Nie ciska on partii gitarowych tylko po to zeby wmocnić brzmienie, a wręcz przeciwnie gra własne linie. Perkusja to raczej standard. Chyba nie zaskoczyła mnie jakimś cudownym zagraniem, mega szybkimi przejściami czy połamanym rytmem ale (odziwo) nie nudzi. I chyba o to chodzi.

Łoł. Ja tu gadu gadu a w hedfołnsach leci właśnie całkiem miła dla ucha balladka. To jest właśnie to o czym wspominałem, róznorodność i ciekawe/świeże pomysły, których nie brakuje na tym krążku a kawałek Sons of Tomorrow jest tekko znakomitym przykładem. Takie niby pitu pitu, a wciąga nie tylko mnie, bo i brat nomen omen hiphopowiec tez machał główką… A po balladce mamy kolejnego killera na miarę Redemption mianowicie Rose Among the Ashes. Jest moc! Jeszcze ze 2 słowa o tytułowym kawałku, który znalazł sie na końcu i chyba dobrze bo znakomicie podsumowuje cały zróznicowany materiał z płyty i prezentuje coś jakby hybrydę wszystkich dobrych motywów z poprzednich tracków + spokojna solóweczka.

Jakby nie było kapela jest zajebista i błyszczy wśród metalcoreów łaczonych z post-hc. Nie wiem czemu jest tak mało znana. Lubujacym sie w takiej muzyce gorąco polecam! Nie lubujacym się w takiej muzyce, no cóż… sami dobrze wiecie jak jest. Odemnie osiem i pół. Zdecydowanie zasłużone.

ocena: 8,5/10

Lista utworów

Redemption – 3:40
By Grace – 3:21
Frail Dreams & Rude Awakenings – 3:11
Dance All Night – 2:47
A Call To The Faithful – 3:50
Touch Of Deception – 3:29
Your Walls… My Words – 2:58
Tonight We Die Together – 3:39
Sons Of Tomorrow (To Noah James) – 2:35
Rose Among The Ashes” – 2:20
The Lost. The Sick. The Sacred. – 4:37

Skład

JOHN LARUSSA
RYLAND RAUS
CHRISTOPHR CARROLL
GREG SMITH

Powrót do góry