ŁEB PROSIAKA / NUCLEAR HOLOCAUST

Fat Ass Records, 2017

Muzyka: Grindcore / Grind / Crust / Thrash Metal
Strona Internetowa: https://pl-pl.facebook.com/Nuclearmetalpunks, https://pl-pl.facebook.com/FatAssRecords/
Czas Trwania: 28:32 minut (12 utworów)
Kraj: Polska

Ostatnimi laty idea wydawania splitów chyba lekko straciła na swojej intensywności, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie, a gdzie ja osobiście uważam, iż na scenie metalowej, zawsze była to pozytywna i chyba pożądana forma wspierania sonicznych przedsięwzięć. Cele jak to w życiu zawsze były zupełnie różne. Ato promocja kilka załóg jednocześnie, czasem w towarzystwie kogoś ze świecznika, zupełnie nieznany band mógł mieć swoje pięć minut, niekiedy nawet poprzez taki zabieg, niejedna ekipa zaskarbiała sobie uznanie wśród maniaków zostając w obrębie ich zainteresowań na dłużej. Czasem była to okazją dla wydawców, aby się odkuć na wydawaniu spliciorów z uznanymi markami, niekiedy przeobrażało się to w jakąś wymuszoną formę rywalizacji pomiędzy zespołami, a czasami, tak jak choćby w przypadku pierwszej części tej płytki, była/jest to forma przypomnienia o sobie zespołu, które przez lata nie było na scenie.

Tak jest w przypadku ŁBA PROSIAKA, którego pewnie co niektórzy już wysłali do ubojni, a tu okazuje się, że „świnka” była na wagarach i nagle wbiega na kartkówkę. I co się okazało? Po szybkim sprawdzianie (mamy tu siedem świeżutkich, podobno zmontowanych specjalnie na to wydawnictwo piosenek zespołu) uczeń jest lekko nie przygotowany. Uczciwie przyznam, iż po ekipie, która w pewnych kręgach uzyskała status pewnego kultu i długaśnych latach nie obecności, oczekiwałem nieco więcej. Po rozpoczynającym ich część tego splita pierwszym utworze „Konstytucja” miałem minę zupełnie nie tęgą i nawet wewnętrznie wpadłem w lekką panikę, bo jeżeli całość miała by tak wyglądać, to trochę szkoda czasu – takie elektroniczne nie wiadomo co z prostym bitem w średnim tempie – ale myślę, twardym trzeba być nie miękkim i tak z radością powitałem kolejny numer „Sior By Me”. I co, znowu lekki zonk. Początek to półtorej minutowy wycinek z polskiego filmu – fuck, zapomniałem tytułu – i znowu myślę nic tego nie będzie, bo wlekło się to jakoś nie miłosiernie zanim weszła muza.

Dopiero po rzeczonym, dostałem to com chciał, czyli już prawdziwy ŁEB PROSIAKA. I chociaż drugi utwór jako całość w moim mniemaniu do mega udanych zaliczyć nie można – ten przydługi wstępniak jakoś to trochę spieprzył – to zaczęło się co już dziać. Następnie poleciały takie słodkości jak „16 Chujów”, „Między Twoje Cyce”, „Wyciek Z Dupy”, „Pis Do Waty”, „Daj Odbyta” zakończony również jakąś elektroniką, czyli taka Majka Jeżowska w wersji dla dorosłych (chociaż pewnie gimnazjaliści przerabiając taką lekturę ziewaliby ze znużenia he he). Czyli teraz co? ŁEB PROSIAKA to zawsze był taki obsceniczny żart z tekstami w naszym narzeczu czyli po polskiemu, pełny romantycznych piosenek, wymalowanych folklorem pornogrind’u, old school’owego hc czy crustu. I generalnie, jakby pominąć te wszystkie, nie potrzebne elementy z początku całości, to reszta jest wpisana we właściwe już im kanony.

I niby mamy tu już wszystko co trzeba, pokręcone rytmy, pokusiłbym się nawet o określenie tego materiału było nie było dość zróżnicowanym. Jest tu granie, do jakiego ten band chyba już zdążył nas przyzwyczaić, i chyba nawet w bardziej zróżnicowanej formie oblewając to całościowo o obskurny, zgniły, wręcz chamski klimat, ale ciągle mi w tym ich dzisiejszym graniu czegoś brakuje. Nasi kopacze swego czasu zawsze mieli problemy z odpowiednią murawą, dlatego uparcie twierdzili, że stąd taki a nie inny wynik, bo forma przecież jest. Uważam, iż w przypadku ŁBA PROSIAKA brakuje właśnie tej ich odpowiedniej formy. Na razie się rozgrzewają, i miejmy nadzieję, że w środku sezonu będą już konkretnie mordować.

Druga część tego wydawnictwa to pięć utworów należących do NUCLEAR HOLOCAUST. Gdyby traktować ten split jako pewną potyczkę, to właśnie Świdniczanie biorą górę. „Wystarczy, że odpowiesz sobie na zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić – słowa wypowiedziane przez syna Króla Sedesów. NUCLEAR HOLOCAUST znalazł już swoją odpowiedź, bo przyznam, że ogarniają temat jak mało kto. Katują na koncertach i równie dobrze radzą sobie na wydawnictwach.

Witamy w latach 80-tych i 90-tych. Old school’owy mariaż pomiędzy grind core’em, punk’iem, thrash’em, death’em i crust’em. Doskonałe lawirowanie pomiędzy zróżnicowaniem stylistycznym. Kwartet serwuje piosenki proste, ale uderzające w samo sedno. Nie kombinują z udziwniaczami, żadnych, niepotrzebnych uzupełniaczy. Prosta perka, nie bardziej skonstruowane riffy i wokal urozmaicony ale klasyczny do bólu. Dzięki zniwelowaniu przydługaśnych przerw pomiędzy utworami, człowiek ma wrażenie, że porwała go lawina lepkiego błota, które szczelnie wypełnia wszystkie otwory Twojego ciała, aż wreszcie błagasz o haust czystego powietrza. Cios za ciosem. Garaż, piwnica jak kto woli. Rzecz w tym, iż brak wylizanego brzmienia pasuje do ich grania jak ulał. Zapieprzają na maksymalnych obrotach, ale bez napinki. Okrutnie dynamicznie, niesamowicie energetycznie, wręcz skocznie, ale polotem i chyba masą ogromnego dystansu do tego co robią. Jest naprawdę arcy zajefajnie.

Zacząłem od ich koncertów, teraz jestem przy splicie, za moment odpalam wcześniejszą, debiutancką płytę w oczekiwaniu na kolejne wydawnictwo. Bomba!

Lista utworów ŁEB PROSIAKA:

01. Konstytucja
02. Sior By Me
03. 16 Chujów
04. Między Twoje Cyce
05. Wyciek Z Dupy
06. Pis Do Waty
07. Daj Odbyta

Skład ŁEB PROSIAKA:

Pig Old Dziad – wokale
Pig Next Time – bas
Pig Samuel Simmons – perkusja
Pig Destroyer – gitary

Ocena: 5.0/10

Lista utworów NUCLEAR HOLOCAUST:

08. Turn The Key / Push The Button
09. Biosatanism
10. Nailed To The Nuclear Cross
11. Second Coming
12. Mass Grave

Skład NUCLEAR HOLOCAUST:

Overkiller – perkusja
Bloodseeker – wokale
XXX-Bomber – gitary
Doomtrigger – bas

Ocena: 8.0/10

Powrót do góry