THE COLD EXISTENCE „Sombre gates”

THE COLD EXISTENCE „Sombre gates” - okładka
Kraj: Szwecja
Gatunek: Melodic death/black metal
Strona zespołu: http://www.thecoldexistence.com/
Dobre utwory: The Hellfire, Utopia
Długość albumu: 56:22



Nie często słucham takich grup, równie rzadko w ogóle sięgam po coś z takiego nurtu, i równie rzadko czymś takim' się jaram. Cóż, mikstura na którą składa się szwedzki melodyjny death metal oraz black metalowe wtręty jakoś… mówiąc kolokwialnie, mi nie wchodzi. Cóż począc THE COLD EXISTENCE choć fajne, to jednak nie na tyle bym mógł powiedzieć – zajebiste. Mówi się trudno, ale dlaczego? Kto wie, może to przez kaca, może to przez przeżarcie mojego mózgu metalcore'm. Może… jest szerokie i głębokie he,he.

Nie żebym faktycznie miał się do czego nachalnie przyczepić, ale są elementy których osobiście nie zdzierżę, i nie mam zamiaru. Przede wszystkim te wszystkie black metalowe wtręty jak typowo siarczyste riffy, czy skrzeki/krzyki kojarzące się z norwegią niźli szwecją. Ale cóż pan poradzisz, bywa i tak. Ale żeby nie było, szwedzka formacja THE COLD EXISTENCE to taki zespół który z pewnością miał fanów, ma i i będzie ich miał, ale czy aby na pewno jest to zespół który może szeroko zaistnieć? Nie sądzę. Aczkolwiek nie mnie tylko osądzać.

Poruszając kwestie muzyczne THE COLD EXISTENCE niby faktycznie napierdziela aż miło, niby melodii jest dość, ba, nawet w dużej ilości nie raz, nie dwa pachnącej dokonaniami ABLAZE MY SORROW, HYPOCRISY czy wczesnym aczkolwiek zdecydowanie brutalniejszym IN FLAMES. No i właśnie, wszystko to pachnie, jest poprawne i takie no… nijakie. Można mi zarzucić, iż zespoły którym przeważnie daje super dobre noty są nijakie – bo metalcore taki jest, ale od grupy która para się etykietką melodic death metal wymagam przede wszystkim… tego czegoś, jak choćby w przypadku moich absolutnych faworytów ze SCAR SYMMETRY którzy raczą mnie nie tylko agresją, ale i melodią i techniką.

Szybkie brutalne tempo, blasty, gęste i rozbudowane riffy, gorsze lub lepsze sola oraz spore stężenie siary i szatana zdecydowanie opisują zawartość Sombre gates. Co prawda, jak na album który trwa niemal godzinę niestety tego dobrego nie ma za wiele, a by być szczerym, spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego, co by faktycznie zadowoliło mnie jak i moje core'owe ego he,he. Mimo wszystko nie jestem w stanie odmówić im poprawności, dobrego warsztatu oraz kilku mniej lub bardziej intrygujących momentów. Szkoda tylko, że tych nie ma tak dużo jak choćby utworów na albumie. Dodam jeszcze tylko, że plus należy się za bardzo dobrą okładkę. Według mnie ta brama i palące się za nią miasto idealnie przedstawia zawartość krążka. Pożoga, piekło, agresja i brak nadziei. Mocna dobrze korespondująca z treścią krążka okładka pozwala mi podnieść ocenę aż o pół noty wyżej. Może następnym razem będzie lepiej? Kto wie.

ocena: 7/10

Lista utworów

. Oracle 01:46
2. Heretic 04:21
3. Corruption 04:12
4. Purgatory 04:21
5. Ruins of Despair 04:52
6. Apocalypse 05:19
7. Spawn of Evil 03:12
8. Crawling 01:39
9. The Hellfire 04:07
10. Madness 04:24
11. Utopia 05:28
12. Seeds of Aggression 04:03
13. Forsaken 03:47
14. Wrath of Sekhmet 05:01

Skład

Jan Sallander – Guitar, Vocals (Nox Aurea)
Robert Persson – Guitar (Nox Aurea)
Peter Laustsen – Bass (Nox Aurea)
Joakim Antonsson – Drums (Altar of Sacrifice)
Thomas Backelin – Guitar (Lord Belial, Demarcon, Satanized, Snakestate)

Powrót do góry