THE RED SHORE „Unconsecrated”

THE RED SHORE „Unconsecrated” - okładka
Kraj: Australia
Gatunek: Technical death metal/deathcore
Strona zespołu: http://www.myspace.com/theredshore
Dobre utwory: Slain by the serpent
Długość albumu: 33:51



Wczoraj byłem na koncercie FRONTSIDE, uff, było ciężko, ale jeszcze ciężej jest na nowej i debiutanckiej płycie australijskiego THE RED SHORE. Jeśli myśleliście, iż w deathcore wszystko zostało już powiedziane, mylicie się. Ja również, a to jest miłą niespodzianką. Co prawda, zdecydowana większość grup deathcore to tak na prawdę brutalny i techniczny death metal, ale co tam, niech im ten core będzie he,he. THE RED SHORE nie jest odstępstwem od mojej reguły i jedyne co ma tak na prawdę wspólnego ze sceną hardcore to breakdowny które i tak do bólu wyeksponowane zostały właśnie w tej nowej hybrydzie death metalu i hardcore. Poza tymi jakże lekkimi mostkami, australijska formacja serwuje nam intensywną i niezwykle agresywną dawkę siarczystego śmierć metalu.

Zastanawia mnie tylko jedno. Skąd się biorą tak niesamowici instrumentaliści. Już tam pal licho tych wszystkich gitarowych grajków, co skaczą skala po skali, ale jako perkusista jestem pod wielkim wrażeniem tego całego fenomenu jakim jest niewątpliwie nowa generacja bębniarzy. A dokładniej? Prosto i konkretnie, nie umiem pojąć skąd nagle na świecie wzięło się tylu takich wymiataczy. Kolebką prawdziwych perkusyjnych monstrów stały się Stany Zjednoczone gdzie deathcore i brutalny death metal wiodą aktualnie prym, tak czy siusiak, nie wiem jak intensywnie i po ile godzin dziennie Ci goście ćwiczą, ale żeby grać takie blasty, takie przejścia przez cały album, nie schodząc poniżej tempa 240 (no chyba, że w breakdownach) to jakiś wyczyn. Po prostu nie ogarniam tematu, a tacy perkusiści jak David Haley, czy Jake Green z RED SHORE właśnie, to jakieś zaprogramowane roboty mające tylko jedno zadanie – napierdalać.

Żeby im nie było smutno i samotnie równie dobrych gitarzystów są całe zastępy, dobrych i pomysłowych w dodatku. Roma i Jason, obsługujący wiosła w THE RED SHORE nie zamykają się li tylko w obrębie deathcore'a czy tech death, inkorporując elementy znane dla szwedzkich melodyjnych grup (zwłaszcza w fenomenalnych jak na taką muzykę, i nie mających nic wspólnego z deathcore – solówkach). Zresztą trzeba sobie powiedzieć jedno. Jeśli chce się grać tak złożoną i wymagającą muzykę nie należy być hermetycznym i ortodoksyjnym, dlatego warto poruszać się po różnych płaszczyznach metalowej muzyki, bądź umiejętnie żonglować jej dobrami. Takie umiejętności posiedli również opisywani właśnie australijczycy. Gdzieś tam na początku mojego tekstu wspomniałem jakoby deathcore był jeszcze w stanie zaskoczyć. A i owszem. Jest to zadanie co najmniej trudne, aczkolwiek da się to jeszcze zrobić. Wszystko zależne jest od tego jak i w jakiej formie poda się tą wybuchową mieszankę jaką jest deathcore. Bez dwóch zdań ta australijska formacja zainspirowana jest JOB FOR A COWBOY, DESPISED ICON czy ALL SHALL PERISH, ale o dziwo, co wydaje się być praktycznie niemożliwe – ma swoją własną tożsamość. Ci goście mają wystarczająco dużo pomysłów by spokojnie nimi obdzielić inne tego typu bandy, może nawet i nasze polskie he,he.

Mocna rzecz.

ocena: 8/10

Lista utworów

1. The Garden of Impurity 02:32
2. Misery Hymn 03:57
3. Deception: Prologue 03:04
4. Slain by the Serpent 03:08
5. The Architects of Repulsion 05:16
6. Your Chariot Awaits 03:10
7. Rise & Fall 03:21
8. The Forefront of Failure 03:55
9. Nephilim 01:50
10. Vehemence the Phoenix 03:43
Total playing time 33:51

Skład

Jamie Hope – Vocals
Jason Leombruni – Guitar
Roman Koester – Guitar
Jon Green – Bass (Picture the End)
Jake Green – Drums (The Ocularis Infernum)

Powrót do góry