NEAERA „Omnicide – Creation Unleashed”

NEAERA „Omnicide - Creation Unleashed” - okładka
Kraj: Niemcy
Gatunek: melodic death/deathcore
Dobre utwory: I loathe, Grave new world
Strona internetowa: www.myspace.com/neaera
Długość albumu: 42:50



Nawet w niemczech dzieją się cuda. NEAERA choć to nie żaden nie wiadomo jak popularny i  wpływowy band przeszła małą (r)ewolucję. Muzycy tej niemieckiej formacji niemalże całkowicie porzucili wszystkie metalcore'owe wpływy na rzec solidnego, nowoczesnego death metalu. Odrobinę się obawiałem jak to wszystko ostatecznie będzie wyglądać, ale już pierwszy singiel I Loathe nastroił mnie niezwykle pozytywnie. Po prostu… okazało się, że death metal, w dodatku niemiecki, może być na prawdę fajny. Hihi.

W porównaniu do poprzednich albumów (z naciskiem na najbliższy death metalowej stylistyki Armamentarium) Omnicide – Creation Unleashed to album rewolucyjny brzmieniowo, produkcyjnie i kompozycyjnie. Nigdy jeszcze w twórczości NEAERA nie było tylu blastów, takiego dołu i siary, która aż bucha z głośników. Nigdy wcześniej też nie było słychać inspiracji MORBID ANGEL czy topowym na dzień dzisiejszy JOB FOR A COWBOY. W każdym razie wiadomo, chodzi tutaj wyłącznie o śmierć metal. To co tak niektórych irytowało, a mianowicie pierwiastki metalcore'owe, zostały praktycznie zredukowane do minimum i jedyne w czym się objawia tutaj jakikolwiek core, a raczej deathcore, to breakdowny. Te również uległy modyfikacjom, nie są tak nachalnie wtrącane gdzie się da, na Omnicide – Creation Unleashed są to potężne zwolnienia, w dodatku nie schematyczne.

Zatem w ostatecznym rozrachunku tak czy owak ten album jest brutalny, pełny młodzieńczej, ale poukładanej wściekłości, inteligentnie ubranej w dźwięki. W dodatku całość została przyozdobiona odpowiednią ilością Szwedzkiej melodii, która na przestrzeni wszystkich lat istnienia zespołu była elementem, który zawsze miał swoje własne miejsce. Oczywiście ja jestem tym faktem niezwykle uradowany, albowiem szwedzki death metal, ten melodyjny oczywiście, wprost ubóstwiam. Ale są też minusy. Brakuje mi tutaj takiego mega killera, coś na kształt Let the tempest come choćby (hah, to był metalcore…). Niestety na Omnicide – Creation Unleashed nie ma prawdziwego rockera, utworu do którego wracałbym za każdym odsłuchem. Chociaż… może to i nawet lepiej? Bo tak trzeba odtwarzać cały album i pochłaniać go.

Drugim minusem jest straszne NIEZRÓŻNICOWANIE wokali. Benjamin Hilleke potrafi zmieniać barwy, owszem, dysponuje nawet kilkoma, ale do jasnej cholery mógłby się wysilić z aranżami trochę bardziej. Może to wina tego, że słuchając SUICIDE SILENCE czy innego THE BLACK DAHLIA MURDER przyzwyczaiłem się już do fenomenalnych partii wokalistów tych grup, które już nawet nie zaskakują różnorodnością (oczywiście w sferze brutalności przekazu) a onieśmielają i wprawiają w osłupienie (prym wiedzie Mitch z SUICIDE SILENCE). Benny niby i tak daje z siebie dużo (niskie growle!) ale to … wprawia mnie w pewną zmułę. Nie wiem, nie umiem tego jednoznacznie określić. Brakło mi wręcz słów. Ha,ha. Poza tym minusów nie spostrzega się. Kolejny zadowalający ale nie miażdżący album z logo NEAERA. Inny od poprzednich i dobrze, czas eksplorować nowe terytoria.

ocena: 7,5/10

Lista utworów

1. I Loathe 04:34
2. Prey to Anguish 04:36
3. The Wretched of The Earth 03:49
4. Grave New World 04:01
5. Age of Hunger 04:57
6. Caesura 04:20
7. Omnicide 04:21
8. In Near Ruins 04:46
9. The Nothing Doctrine 04:38
10. I am The Rape 04:00

Skład

Benjamin „Benny” Hilleke – Vocals
Tobias Buck – Guitar (Malzan, Spout)
Stefan Keller – Guitar (Ikonoklast, Malzan, Pagan Angel)
Benjamin Donath – Bass (Malzan)
Sebastian Heldt – Drums (Spout)

Powrót do góry