HELLSPAWN „There Has Never Been Son of Me”

Old Temple, 2016

Muzyka: Death Metal
Strona internetowa: pl-pl.facebook.com/Hellspawn.Metal/
Czas trwania: 42:28 minuty (10 utworów)
Kraj: Polska

 

Ta recenzja dotyczy polskiego zespołu HELLSPAWN, który powstał w Wieluniu w 2003 roku i nadal jest związany z tym miastem. Istnieją również grupy o nazwie Hellspawn z Australii, Brazylii, Meksyku i Wielkiej Brytanii. Death-metalowcy z Wielunia oprócz płyty z 2016 roku wydali wcześniej jedno demo, 3-way split z HATEFUL i IMPUREZA, oraz dwa pełno czasowe albumy.

Teksty na „There Has Never Been Son of Me” są śpiewane po angielsku (tylko w ostatnim utworze wykorzystano w jednym fragmencie deklamację po polsku), ale wkładka zawiera ich tłumaczenia na język ojczysty. Każdy kto je przeczyta może się przekonać, że członkowie HELLSPAWN bardzo nie lubią Pana Jezusa i przy okazji jego matki Maryi, przytaczając ku temu wiele argumentów. Autor liryków wykazuje się pewną erudycją, zawierają one cytaty ze Starego Testamentu i Umberto Eco. Godne podziwu w kraju, w którym ponad 20 milionów obywateli nie czyta książek.

Główną rolę na płycie odgrywa techniczny, ortodoksyjny, bardzo brutalny death-metal. Jest on jednak wzbogacony o inne elementy, co bardzo uatrakcyjnia muzykę. Pierwszy utwór rozpoczynają tajemnicze, elektroniczne brzmienia, dołączają do nich plemienne bębny. Nagle zastępuje to agresywny śmierć-metal w podniosłych rytmach, przekształcający się za chwilę w niesamowicie szybki death-atak. Gitary jednak, w tym utworze i w pozostałych łączą ekstremizm z pewną melodyjnością, „przebojowością” (w sensie gatunku metalu, jaki wykonują), jest to niezwykle wartościowe muzycznie. Wstępem do tracku „Antitrinitarian” są dźwięki smyków zagrane na klawiszach, potem dołącza się również syntetycznie wygenerowany chór męski, do tego waltornia (?), wszystko w stylu muzyki klasycznej albo filmowej. Na tym tle narasta powoli brutalny death i w końcu zmiata całkiem elektronikę.
Wokalista śpiewa w sposób mocno ekspresyjny. Fragmentami na krótko pojawiają się elementy orkiestrowe zagrane z parapetu. Główny gitarzysta popisuje się ciekawymi zagrywkami i solówkami, nie tylko w tym utworze, ale i w pozostałych. Dużo elementów symfonicznych wykorzystano też w utworze finałowym „There Has Never Been Son of Me”, które świetnie współgrają z brutalnym metalem. Jest to potężny, majestatyczny utwór, zakończony niepokojącymi odgłosami na tle bębnów.

W taki sposób jak płyta rozpoczęła się, tak i dochodzi do finału. W niektórych, innych utworach również użyto orkiestralnych wstawek, cały czas to muzyka ekstremalna, z bardzo zaangażowanym wokalem, świetnymi zagrywkami i solówkami obu gitarzystów, reszta instrumentalistów też sprawdza się bardzo dobrze. Jest to death-metal ambitny, wykorzystujący pomysłowe urozmaicenia, spójny, zawodowo wykonany. Czego chcieć więcej?

Lista utworów:
1.Do Not Be Among Idolaters
2.Hung on a Tree, Damned by His Father
3.Antitrinitarian
4.For the Number Is Human
5.Hallelujah
6.Heralded by Prophets
7.Upon Entering the Valley They Did Not Fear
8.It Is Not Proper for the Gracious to Have a Son
9.Santa Sindone
10.There Has Never Been a Son of Me

Skład:
Mariusz Konieczny – bas, wokal
Robert Kolman – perkusja
Daniel Drosiński – gitara
Marcin Garyga – gitara

Ocena: 8.5/10

Miejsce zamieszkania: Wałbrzych, Polska. Z wykształcenia technik geolog. Zainteresowania: muzyka, sztuki plastyczne, literatura, filozofia, biologia, neuronauka, astronomia, nietypowe odmiany szachów. Ulubione gatunki muzyczne: Black Metal, Progresywny Metal, Progresywny Rock, Hard Rock, Gothic, New Wave, Cold Wave, Noise, Elektroniczna Szkoła Berlińska. W wolnych chwilach tworzy kontrowersyjne opowiadania i rysunki.
Powrót do góry