ANIMA VILIS „Grotesque – promo”

ANIMA VILIS „Grotesque - promo” - okładka


ANIMA VILIS to bardzo ciekawy zespół, złożony z muzyków obdarzonych bardzo dużą siłą ognia i jeszcze większą wyobraźnią. Przysłany mi do zrecenzowania materiał jest sporą niespodzianką. Po wielokrotnym zapoznaniu się z propozycją zespołu, wiem już sporo. Wiem np., że mi się takie grańsko podoba, że tych pomysłów nie powinno się zmarnować itd., ale nie potrafię tak z czapki odpowiedzieć na pytanie proste – dlaczego…
Zanim zacznę kadzić, najpierw łycha dziegciu. Wiem, iż muzycy są zainteresowani pozyskaniem wydawcy dla tego materiał. Powiem szczerze. Moim zdaniem zwalona tu została robota w studiu. Jako że korzenie muzyków są dualistycznej natury – metalowej i jazzowej – doszło do dziwnego kompromisu, tak jakby nagrania realizowano według doktryny jazzu. Perkusja brzmi jak z samplera i to bez jakiegoś hurra. To, co gra perkusista, to inna sprawa. To na serio jest żywa perkusja? Pytam, bo niby wymieniono nazwisko perkusisty, ale to wszystko jest równe jak… automat. Brzmienie basu jest najlepsze. Jest super. Natomiast gitary jakby żywcem przeniesione z lat 80-tych. Co do wokali. Tu jest dziwna sprawa. Podoba mi się taki popowy wox, najczystsze zawodowstwo – jakby z konwencji rocka progresywnego. Natomiast wokal a’la blackowy nie ma tej precyzji, i został zarejestrowany niedbale. Ogólnie całość brzmi jak zarejestrowany na próbie reh, z późniejszą próbą dogrywania czegoś w domowym studio.
A teraz dla informacji. Nie należy się spodziewać muzyki o zwartym manifeście muzycznym. To bardziej jest składanka – pokaz, w jakich stylach muzycy czują się świetnie. Miele się tu sporo jazzu, thrashu, muzyki niby z Vangelisa, czy Oldfielda, wyraźne wpływy Rush, Cure, Jarre’a. Także Kinga Diamonda i cholera wie czego. Mi muzyka ANIMA VILIS kojarzy się troszeczkę z taką zapomnianą już łódzką kapelą ACRIMONY. Też sporo mieszali. Albo wczesnym TESTOR, GEISHA GONER. Tyle, że tu jest wszystkiego więcej. Większe instrumentarium. Zaskakujące, czyż nie? Ale tego raczej się należało spodziewać po muzykach, obecnie studentach Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Ciekawe co zagrają na dyplomie?
Mój osobisty faworyt to kawałek The Past, dyndający bardzo w moim odczuciu w stronę klimatów Collage. Jestem pewien, że występ na żywo muzyków musi być fantastycznym przeżyciem. Dlatego też mogę, abyście nabrali apetytu, polecić z czystym sumieniem „groteskę”. Wiadomo, że prawdziwa groteska to obraz fantastyczny złożony z czterech światów, w tym fantastycznego…
Natomiast obawiam się, że raczej ciężko będzie muzykom znaleźć wydawcę na TEN materiał. Myślę, że trochę brakuje tu w brzmieniu dynamiki, ciepła i przestrzeni. Obecnie takie cudeńka można robić w studiu, że częstokroć dużo słabsze i mierniejsze zestawy grajków są w stanie zdystansować ANIMA VILIS z ich surowym brzmieniem. Konkurencja jest w stanie oślepić ludzi tylko przy pomocy studyjnych bajerów. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem rekomendowanym przeze mnie dla tego krążka byłby sponsoring, czyli aby ktoś pokroju mecenasa wyłożył kwotę na porządne studio – bo warto. Nieśmiało dodam, iż rośnie kapela na miarę ESQARIAL, ANNIHILATOR, OPETH… Chyba… Dużo serca, pomysłów, a przede wszystkim, jak dla mnie – bajeczna technika muzyków – oto w skrócie charakterystyka stylu zespołu. Toteż może właśnie dlatego warto poznać ten materiał…

Kontakt: Andrzej Czul, ul. Sporyska 153, 34-330 Żywiec;
animavilis69@wp.pl

Lista utworów

A Piece of Time
Plasm of Existence
The Last Minute of my Life
The Past
Deadly Silent
Heat

Powrót do góry