DISTRÜSTER – Wywiad z Uappą i Kosą

Krakowski DISTRÜSTER mimo iż jest młodą kapelą, to w jej szeregach są doświadczeni muzycy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Po kolei… Gitarzysta, basista, wokalista – Uappa Terror jest współzałożycielem, gitarzystą i wokalistą crossover’owego TERRORDOME. Wokalista Kosa współtworzył hardcore’owo death-metalowy DEATHREAT. A z kolei bębniarz James Stewart to anglik, którego działalność na metalowej scenie trudno zliczyć, bo chociażby obecnie gra między innymi w DECAPITATED, a kiedyś w VADER, CORRUPTION, SCEPTIC czy we wspominanym DEATHREAT… I wyszła z tego niezła jatka, zwłaszcza, że muzyka to agresywne i miażdżące połączenie oldschoolwego Death Metalu z Hardcore Punk’iem, bez zbędnych upiększeń i zmiękczeń, po prostu… Agresywnie, prosto z serca!

Cześć! Komu aż tak nie ufacie, że nazwaliście tak zespół?

Kosa: Samemu sobie, ale zaraz potem każdemu z was z osobna (śmiech). Mam nadzieję, że Distrüster podsyci płomień zdrowego i potrzebnego sceptycyzmu.

DISTRÜSTER to muzyka prosto z serca. Oczywiście nie w romantycznym tego znaczeniu, a raczej w znaczeniu silnych emocji… Złość, gniew, wściekłość, drapieżność… Prawie nie mam tam miejsca na jakieś muzyczne kompromisy… No, może czasem jakaś melodia… Czy jakieś konkretne sytuacje inspirują Was do tworzenia muzyki i tekstów?

Uappa: Z założenia ta muza miała być prosta i drapieżna. Czas spędzony nad komponowaniem sprawił, że zacząłem wplatać tam więcej melodii, więcej delikatności, o czym świadczy na przykład ostatni numer, który osobiście uwielbiam.

Rozumiem, że litera „Ü” umlaut w nazwie zespołu podkreśla zawadiacki charakter muzyki?

Kosa: Tak, to hołd dla heavy metalowej tradycji i wielkiego Motörhead. Umlaut w “u” jest tu tak samo ważny jak przedrostek Dis- na początku.

Inspiracje muzyką D-beat czy jak kto woli Hardcore Punk, czy Crust Punk znacząco wpłynęły na Wasze Death Metalowe aranżacje…

Uappa: Zdecydowanie. Słucham różnorodnej muzyki, ostatnio nawet sporo nowego gówna, ale korzeniami zawsze będę tkwił w oldschoolowym HC typu Agnostic Front, Verbal Abuse, w późniejszym d-beacie typu Disfear, Skitsystem, Wolfbrigade oraz w death metalu z lat 90. Tym właśnie inspiruję się w Distrüsterze. Specjalnie pomijam tutaj thrash metal, bo to osobny temat na rozmowę o Terrordome.

A czy to tylko moje odczucie, że w muzyce DISTRÜSTER słyszę też tchnienie Szwedzkiego Death Metalu, chociażby w stylu ENTOMBED?

Uappa: Zdecydowanie tak. Dźwięk gitar na “Sic Semper Tyrannis” wyrzeźbiłem na kopii Boss’a Heavy Metal oraz na klasycznym Metal Muffie, gdzie prawie wszystkie gałki poszły na maxa w prawo, ustawiając brzmienie ku zdecydowanemu “środkowi”. Tutaj inspirowałem się wspaniałym “Left Hand Path”.

Autorem okładki do „Sic Semper Tyrannis” jest amerykański artysta Adam Burke (Nightjar Illustration), który współpracował między innymi z ANGEL WITCH. Jak do niego dotarliście i dlaczego on?

Kosa: Chcieliśmy kogoś z możliwie najwyższej półki. Eliran Kantor polecił nam paru swoich znajomych, gdy okazało się, że nie będzie mógł z nami współpracować. Padło na Adama, bo jego styl najbardziej nam odpowiadał.

Materiał do albumu powstawał w latach 2017-2020. A w 2021 roku został prze-aranżowany i nagrany. Dlaczego przez prawie 2 lata leżał w szufladzie?

Uappa: Gdy sięgam pamięcią, przypominam sobie, że miałem wtedy sporo na głowie z Terrordome, była pandemia i nikt nie za bardzo wiedział, czy będą koncerty. Zmienialiśmy salkę prób i ogrywaliśmy wtedy na żywo płytę “Straight Outta Smogtown”. Dogadywaliśmy też ekipę techniczną i wszelkie sprawy związane z ewentualnymi wyjazdami. W samym Deathreat kilka spraw się skumulowało, bo pożegnaliśmy się wtedy z sekcją i postanowiliśmy odpocząć. Kosa żył wtedy w Egipcie, więc nie było zbyt wielu okazji do spotkań. Wszystko jednak planowaliśmy sobie na spokojnie. Stwierdziliśmy, że pośpiech by nam tylko zaszkodził. Do płyty podeszliśmy na świeżo w późniejszym terminie i nie żałuję tutaj żadnej podjętej decyzji.

A na czym polegało prze-aranżowanie tych utworów?

Uappa: Na początku nie byłem zadowolony z kilku numerów. James delikatnie przearanżował bębny w stosunku do demo i nagrał je u siebie w studiu. Następnie mając zagrane partie bębnów, wziąłem się za gitary – tutaj przerobiłem z kolei jakieś 20% płyty; zmieniłem kilka riffów, parę zakończeń; dograłem też drugie ślady gitar, całkowicie odmienne, ale absolutnie dobrze leżące w miksie. W studiu bardzo pomógł mi M.; jego niesamowicie świeże podejście oraz cenne uwagi sprawiły, że część utworów zyskała drugie życie. Kolejną rzeczą są wokale, które też były przearanżowane w większym stopniu. Naprawdę długo siedzieliśmy nad wokalami, a Kosa spędził godziny, ćwicząc swoje gardło.

Kosa: Re-aranż samych wokali zajął nam parę iteracji w najróżniejszych postaciach. Do studia weszliśmy naprawdę dobrze przygotowani, a i tak podczas samych jeszcze nagrań wprowadzaliśmy zmiany. Zależało nam, aby ten album był sporym krokiem naprzód względem poprzedniego “Zero Trust”.

Wygląda na to, że Ossuary Records spełniło Wasze oczekiwania? Wytwórnia wydała album na kasecie i płycie CD. W najbliższym czasie ukaże się także wersja na płycie winylowej… Dlaczego akurat Ossuary Records? Tą wytwórnię bardziej kojarzę a klasycznym Metalem (chociaż są tam właśnie wyjątki)…

Uappa: Z pewnością każdy z początku ma wrażenie, że profil Ossuary Records jest zakorzeniony mocno w heavy metalu, jednak Mateusz (właściciel), stawia również na inne zespoły z innych nurtów i prężnie się rozwija. Osobiście, po kilku wydanych płytach tu i tam, oraz po latach grania, nie stawiam wyłącznie na sam deal czy profil wytwórni, ale głównie na człowieka, z którym współpracujemy – liczy się chemia i kontakt, podejście do tematu. Tutaj jest idealnie.

Ostatnio głośno się zrobiło w sieci, po tym jak Nergal radził młodym muzykom: „Nie zakładajcie zespołów. Nie żartuję. Nie róbcie tego. Na świecie jest za dużo zespołów i płyt. Nie ma miejsca na więcej. Tydzień ma tylko siedem dni. Jest zbyt wiele tras i zbyt wiele koncertów. Ludzie nie mają pieniędzy i będą mieli jeszcze mniej. Cierpią na tym trasy. Czy naprawdę chcecie wydawać kolejną piosenkę albo kolejny album, na które nikt nie zwróci uwagi? Nie chcecie tego robić. Znajdźcie normalną pracę. Ukończcie studia, podróżujcie i cieszcie się życiem…” A tu taki DISTRÜSTER nie dość, że nagrywa debiutancki album, to jeszcze nie jest to jedyny zespół muzyków z tej kapeli…

Uappa: Nergala osobiście nie znam, ale cenię go za to, że jest świetnym biznesmenem i doskonale wie, jak wbić kij w mrowisko. Szanuję też za to, że promuje polski metal na całym globie, bo robi to dobrze wszystkim naszym polskim zespołom, co z kolei te zespoły nie za bardzo dostrzegają. Co do wypowiedzi; wiadomą rzeczą jest, że ma ona charakter zawadiacki i nie trzeba tego nikomu tłumaczyć.

Uappa, czy DISTRÜSTER jest dla Ciebie tym drugim zespołem?

Uappa: Obecnie tak – jest on drugim zespołem, ponieważ w nic nie jestem tak bardzo zaangażowany jak w Terrordome.

A co teraz się dzieje w TERRORDOME? Zespół osiągnął już pewien status na polskiej scenie crossover/thrash-metalowej.

Uappa: Dzięki, wysiłek nie idzie na marne, a my działamy cały czas. Kończymy trasę promującą “Straight Outta Smogtown” – można nas było zobaczyć na kilkunastu koncertach promujących nasz ostatni album. Płyta wyszła właśnie w Japonii, więc jest to dla nas ogromny sukces, jak na zespół, który cały czas reprezentuje underground. Co więcej? Kupujemy sprzęt, rozmyślamy nad brzmieniem, ciężko na to harujemy w naszych regularnych robotach; dogadujemy też sprawy z ekipą techniczną, z którą jeździ z nami na koncerty. Myślę, że nareszcie mamy zgraną ekipę. Od stycznia 2023 zamykamy się w salce, aby robić nową płytę i działać dalej, szerzej i bardziej.

Z kolei Kosa śpiewał w DEATHREAT. Ale chyba kapela została zawieszona?

Kosa: Deathreat przeistoczył się w Distrüster. Był to raczej długi proces, ale bardzo naturalny. Mam jednak pewien dysonans, bo czuję się jakbym śpiewał w nowej kapeli, a jednocześnie tej samej.

Uappa: Dokładnie. Distrüster to kontynuacja Deathreat. Z początku Deathreat miał być luźnym projektem, ale nasze dążenie do perfekcji sprawiło, że chcemy więcej i lepiej. Kilka rzeczy sprawiło, że zmieniliśmy nazwę i powróciliśmy z całkowicie nową energią.

Nie da się ukryć, że James Stewart, perkusista DISTRÜSTER ma spore doświadczenie sceniczne (między innymi w ANAL STENCH, DECAPITATED, ex-CORRUPTION, ex-SCEPTIC, ex-VADER, DEATHREAT). Jak do Was trafił?

Uappa: Już na jakiejś imprezie (bodajże w 2017), Kosa widział się z Jamesem i przy luźnej rozmowie James stwierdził, że chciałby pograć prostą “umpę” dla samej przyjemności. Wówczas Kosa zaskoczył go, wyciągając zza pazuchy demo-reha Deathreat, które znalazło się na limitowanej kasecie. Temat oczywiście przycichł, ale jak odezwaliśmy się do niego już w 2020 (za sprawą Siriusa z Gnidy i Thy Disease), bo szukaliśmy wtedy kogoś na bębny, James pamiętał i nawet się nie zawahał. Po jednej rozmowie James ogarnął partie błyskawicznie i za jakiś czas przystąpiliśmy do dalszych prac nad płytą.

A nie obawiacie się, że dla Jamesa DISTRÜSTER to tylko kolejna epizodyczna przygoda? Zapewne gdy wystąpiłby konflikt interesów pomiędzy DISTRÜSTER a DECAPITATED, bez wahania wybierze DECAPITATED?

Uappa: Oczywiście Decapitated jest dla Jamesa priorytetem. Zawsze możemy też skorzystać z pomocy innych utalentowanych bębniarzy, ale wolę zostawić to jako opcję awaryjną.

Ale może załatwi Wam trasę koncertową z DECAPITATED?

Uappa: No właśnie, słowo klucz: “załatwi” (śmiech). Jestem zdania, że najpierw trzeba by sobie na to zasłużyć – choćby sporą ilością słuchaczy, zrobieniem czegoś, co jest niesamowicie wyjątkowe i nietuzinkowe w obecnych czasach. Bardzo surowo podchodzę do tematu grania na zasadzie “załatwienia czegoś”; wolę aby decydowała o tym jakość materiału, aby to ludzie o tym zdecydowali. Obecnie wolę skupić się na promocji “Sic Semper Tyrannis”. Chcę, aby ten materiał dotarł do największej ilości ludzi. Jeżeli to zadziała, to z pewnością wszystko samo się zakręci.

No właśnie, a co z koncertami?

Uappa: Nie wiem, co przyniesie przyszły rok. Na pewno działamy promocyjnie z płytą cały czas i staramy się dotrzeć wszędzie, gdzie nas chcą. Zapewne przysiądziemy niebawem do dogadania składu koncertowego i pomyślimy nad małą trasą promującą nasz album.

Czy najbliższa przyszłość DISTRÜSTER jest już Wam znana?

Uappa: Czekamy na wersję winylową “Sic Semper Tyrannis”. Na pewno wydamy za jakiś czas EP-kę Distrüster, na której będzie jeszcze kilka numerów. Być może zrobimy też pierwszy teledysk – jesteśmy w trakcie dogadywania szczegółów. Od stycznia planuję też rejestrację pierwszych nowych numerów demo i druga pełna płyta powoli zacznie powstawać.

Ok. Dzięki za wywiad. Ostatnie słowa pozostawia dla DISTRÜSTER…

Uappa: Dzięki, zachęcam do przesłuchania płyty i zerknięcia na nasz merchandise. Do zobaczenia na koncertach!

Kosa: Dzięki z wywiad!

https://distruster.net/

https://www.facebook.com/Distruster

Miejsce zamieszkania: Parczew, Polska. Zainteresowania / Hobby: muzyka, dziennikarstwo muzyczne, religioznawstwo, orientalistyka, antropologia, psychologia, medycyna, socjologia. Ulubione gatunki muzyczne: przede wszystkim wszystkie gatunki Metalu, Hardcore'a, Progresywny Rock oraz Gothic, Ambient, Muzyka Klasyczna, Etniczna, Sakralna, Chóralna, Filmowa, New Age, Folk i czasem Jazz, Elektro, Muzyka Eksperymentalna, Alternatywna... Współtworzył magazyn & webzine Born To Die'zine jako Gnom.
Powrót do góry