ZØRORMR „The Monolith”

Via Nocturna, Marzec 2023

Muzyka: Black Metal

Strona internetowa:

https://www.facebook.com/zorormrofficial

https://zorormr.bandcamp.com/

Czas trwania: 46:20 (8 utworów)

Kraj: Polska

Po dość długiej przerwie wydawniczej projekt ZØRORMR wraca z czwartym pełnym albumem po ośmiu latach od ostatniego „Corpus Hermeticum” i po siedmiu latach od EPki „The Aftermath”, która była uzupełnieniem poprzednika. Zespołem niezmiennie dowodzi Moloch, który skomponował całość materiału oraz nagrał wszystkie wokale oraz gitary i bas. Bębny jak i przy poprzednich wydawnictwach sesyjnie zarejestrował Icanraz (CORRUPTION, VOIDFIRE). Całość została uzupełniona solówkami Quazarre (ASGAARD, DEVILISH IMPRESSIONS).

Płyta zaczyna się tytułowym „The Monolith” z podniosłą perkusją przeplataną pompatycznymi uderzeniami gitary, ale to tylko krótki wstęp do głównej części utworu. Wtedy od razu dostajemy konkretne uderzenie tornadem gitar i bębnów, ale nie na długo, bo motyw ten przechodzi w zwolnienie wraz z solówką, która potem co prawda jest napędzana blastami, ale i tak wprowadza ciekawe urozmaicenie w utworze. Druga część utworu jest ponownie bardziej podniosła z powolnymi, ciężkimi gitarami i wokalem, który nadaje utworowi niezwykle złowieszczego charakteru. Zresztą na całej płycie growl Molocha jest jednocześnie wściekły, ale też przepełniony niesamowitą mocą i głębią głosu. Było to świetnie rozpoczęcie płyty, które ustawia ton płycie i w skrócie przedstawia to czego możemy się spodziewać po całości.

W sumie mamy osiem numerów i praktycznie każdy ma w sobie pewną dozę nieprzewidywalności i ciekawych motywów wprowadzających urozmaicenie. Nawet w takich bezkompromisowych numerach jak na przykład „Hollow”, czy „Per Aspera, Ad Astra” zawsze znajdzie się jakiś motyw zaskakujący słuchacza. Raz jest to super melodyjna solówka jak w pierwszym z nich, czy zwolnienia w drugim utworze z ciekawie zachodzącymi na siebie partiami wokalnymi i kolejną rozbudowaną solówką. Z drugiej strony mamy utwory mniej oczywiste. Mówię tu o „Return To Nothingness”, który wyróżnia się niesamowitym klimatem – zaczyna się od nastrojowej gitary, która przechodzi w wolne riffy podczas, których Moloch wykrzykuje intrygujący tekst o naszej egzystencji. Po kolejnej świetnej solówce mamy coś na wzór refrenu po którym następuje bardziej tradycyjna szybka część, a całość zwieńcza prosty, pompatyczny riff. Także dzieje się tam sporo, ale całość jest inteligentnie skonstruowana, tak że utwór płynnie przechodzi do kolejnych „etapów” aż do samego finału. Drugą taką „perełką” na płycie jest wieńczący „Enter The Void”, bardzo złowieszczy, powolny utwór, który jedynie na krótki moment rozpędza się to typowych black metalowych temp. Poza tym kroczy sobie powolnym krokiem budując niesamowity klimat, idealnie kończąc płytę potężną dawką mroku i posępnej atmosfery.

Płyta jako całość nie jest monotonna, a wręcz przeciwnie dzięki swoim różnym obliczom przykuwa uwagę zaskakując co jakiś czas ciekawymi rozwiązaniami. Jest sporo szaleństwa i nieokiełznanej energii jak i sporo melodii, np. we wspomnianych kilkukrotnie solówkach. Warto zwrócić też uwagę, że na płycie nie ma praktycznie żadnych orkiestracji i innych przesadnych ornamentów. Zdarzają się małe naleciałości elektroniczne, ale jak już są to we wstępach utworów i nie są nachalne.

Z tego co czytałem w wywiadach z Molochem, nie ma póki co szans na zobaczenie tego projektu na koncertach, a szkoda, bo muzyka jest warta doświadczenia jej na żywo. Na ten moment zostaje nam płyta, którą gorąco polecam maniakom szukającym w black metalu coś więcej niż ortodoksyjny gatunkowy standard.

Lista utworów:

1. The Monolith
2. Downward Spiral
3. Hollow
4. I Have No Mouth, And I Must Scream
5. The Pentagram
6. Return To Nothingness
7. Per Aspera, Ad Astra
8. Enter The Void

Skład zespołu:

Moloch – wokal / gitara / bas

Quazarre – solówki

Icanraz – perkusja

Ocena: 8.5/10

 

Miejsce zamieszkania: Krosno i/lub Iwonicz, Polska. Zainteresowania: muzyka, filmy, książki, podróże oraz dobre towarzystwo. Ulubione gatunki: większość gatunków szeroko pojętego metalu – głównie: thrash, doom, death, black i progressive rock/metal oraz tzw. klasyka rocka na czele z kapelą od której zaczęła się moja muzyczna przygoda, czyli Aerosmith.
Powrót do góry