WISHMASTER – Wywiad z Wishmanem

Szczeciński WISHMASTER to jeszcze mało znana nazwa na naszym podwórku, mimo że działają od 1999 roku. W ostatnim okresie szczęście zaczęło im sprzyjać dzięki wydanemu własnym sumptem demo „Dance Of The Hanged Man”. Wzmożona działalność koncertowa u boku min. SUFFOCATION, POGROM 1147, INFERNAL WAR czy ANIMA DAMNATA, oraz ciepłe przyjęcie wspomnianego materiału pchnęły zespół do nagrania kolejnej odsłony o tytule „Hunting The Man”. Wprawdzie nagrania jeszcze nie dobiegły końca, ale pozwoliłem sobie na pogawędkę z Wishmanem – basistą i wokalistą grupy, odnośnie ich nowego dzieła.
Miłego czytania.

Witaj Wishman. Co słychać? Ostatnio się chyba obijacie?

Hell! Nie do końca się obijamy. Jesteśmy właśnie w trakcie nagrywania kolejnego materiału, który będzie zatytułowany „Hunting the Man”. W sumie już kończymy cały proces. Ostatnio nigdzie nie graliśmy na żywo właśnie z uwagi na prace nad kolejnym wydawnictwem. Chcieliśmy spokojnie dokończyć nagrania. Ponadto jeden z naszych gitarzystów gra też w Hellfist, którzy w ostatnim czasie wydali nowy materiał i wzmogli działania koncertowe.

Jakiś czas temu wydaliście demówkę „Dance Of The Hanged Man”. Powiedz jaki według Ciebie był odzew na ten materiał?

Wydaje mi się, że dobry. Mogę opierać się jedynie na dotychczas zebranych recenzjach, które pojawiły się głównie w webzinach oraz reakcjach słuchaczy, którzy zdecydowali się kupić to demo lub obejrzeć nas na żywo. Jeśli jakieś recenzje już się pojawiły to dotychczas były pozytywne. W żadnej nas zanadto nie krytykowano, wręcz przeciwnie, zdaje się, że materiał się spodobał. Jednak chyba nie przez wszystkich został zrozumiany we właściwy sposób. Chodzi mi o fakt, że część recenzentów wydaje się nie być zaznajomiona z konwencją w jakiej się poruszamy i zamierzamy poruszać. Nam chodzi przede wszystkim o stworzenie utworów klasycznie metalowych, nie pozbawionych jednak melodii, bez której, moim zdaniem, muzyka nie istnieje, jednak zagranych nieco inaczej. W sposób nieco bardziej bezkompromisowy, przy użyciu nieco innych środków niż te, które stosują starsze zespoły. Niemniej jednak, wydaje mi się, że dzięki „Dance of the Hanged Man” kolejny materiał spotka się z większym zainteresowaniem. Szkoda tylko, że mimo wszystko ciężko jest dotrzeć do potencjalnych odbiorców takiej muzyki. Demo młodej kapeli zdaje się ginąć w zalewie pełnometrażowych wydawnictw. Poza tym większość słuchaczy woli zaopatrzyć się w sprzęt do ściągania muzyki z sieci niż wydać kilka złotych na przyzwoicie wydana płytę.

Na tym materiale słychać wpływy heavy, thrashu a nawet black metalu. Powiedz mi stary skąd się biorą Wasze inspiracje?

Zacznę od tego, że naszym założeniem było granie muzyki takiej, jakiej według nas obecnie brakuje na scenie. Bo wydaje mi się, że tworzymy niejako na uboczu sceny metalowej. Nawiążę nieco do Twojego poprzedniego pytania. Zauważ, że ciężko jest z muzyką jaka prezentujemy trafić do konkretnych pasjonatów ostrzejszego grania ponieważ z jednaj strony nasze utwory oparte są na heavy / thrash metalu, a z drugiej strony sięgamy po bardziej radykalne środki, choćby nieco black metalowe wokale. Odnośnie inspiracji muzycznych to myślę, że wszystkie kapele, których słuchamy mają jakieś odzwierciedlenie w granej przez nas muzyce. Dla mnie numerem jeden jest od dawien dawna Mercyful Fate, ale cenimy niezmiernie także Dissection, Rotting Christ, Misanthrope, Megadeth, Iced Earth, Grave Digger, Kat, Black Sabbath. Mógłbym tak wymieniać bez końca, hehehe.

Graliście koncerty u boku Infernal War czy Anima Damnata. Jak na młody zespół to chyba spore osiągnięcie? Opowiedz jak do tego doszło i jak to jest ze starymi wyjadaczami?

Też myślę, że było to dla nas wyróżnienie, ale też swoisty chrzest bojowy. Ciekawe było to, że nasza muzyka ma się nijak do propozycji wyżej wymienionych kapel, a jednak nikt nie narzekał. Także muzycy wspomnianych zespołów okazali się bardzo konkretnymi kolesiami. Nie było żadnych problemów w temacie czasu, który otrzymała do dyspozycji każda z kapel czy sprzętu, którym się dzieliliśmy. Publiczność, która zdecydowała się uczestniczyć w tych sztukach w równym stopniu chłonęła zarówno ich jak i naszą muzykę. Jako ciekawostkę powiem Ci, że kiedyś mieliśmy już okazję zagrać z nieco bardziej znaną kapelą. Graliśmy w 2002 roku z CETI, czyli kapelą ex-wokalisty Turbo. Wydawać by się mogło, że właśnie do nich bardziej pasujemy muzycznie. Jednak, z drugiej strony przekaz tych brutalniejszych muzycznie kapel jest nam znacznie bliższy i lepiej czujemy się grając właśnie z nimi. Największym wyróżnieniem dla Wishmaster był jednak występ u boku Suffocation. Tym bardziej, że był to jedyny koncert w naszym kraju podczas ich europejskiej trasy.

Byliście też poza naszymi granicami…

Zgadza się, zagraliśmy razem z Anima Damnata i Bestiar w Prenzlau. Jest to co prawda niewielkie miasto w Niemczech, ale przyjęcie mieliśmy dobre mimo, że nikt tam o nas pewnie nie słyszał. Co ciekawe, niemieccy fani nie byli wcale zmanierowani, nie stali jak słupy i potrafili się nieco poruszać, hehehe. Szkoda, że mogliśmy się sprawdzić podczas tylko jednego koncertu na obcej ziemi, ale kiedyś jeszcze zaatakujemy obcokrajowców naszym dźwiękowym piekłem, hahaha.

Macie nowy, gotowy już materiał. Gdzie go nagrywaliście?

Tak jak już wspomniałem wcześniej właśnie kończymy rejestrację materiału. Zostały jeszcze tylko drobne poprawki. Do końca października wszystko powinno być już gotowe. Nagrań dokonaliśmy w świebodzińskim Metal Sound Studio pod czujnym okiem gitarzysty Monastery – Wojtka Cenajka. Jemu też powierzymy miksy i mastering całości. To dobry fachowiec i świetny gość. Bardzo nam pomogło jego spojrzenie na naszą twórczość jako człowieka z zewnątrz.

Czego można się spodziewać w Waszej nowej odsłonie?

Na nowym materiale znajdzie się sześć nowych utworów, z czego jeden będzie krótkim instrumentalnym wprowadzeniem do całości. Zatem zaproponujemy tym razem znacznie więcej muzyki, nieco ponad 30 minut metalu utrzymanego w dotychczasowej konwencji, tj. agresywne wokale, sporo riffów i masa solówek. Całość jednak będzie nieco bardziej mroczna niż pierwsze demo i w przeciwieństwie do niego dominował będzie raczej przygnębiający nastrój. Wszystkie utwory zostały do końca przemyślane bo w naszej muzyce nie ma miejsca na przypadek. Ponadto już po odsłuchaniu surowej wersji mogę stwierdzić, że sama realizacja nagrań też nie pozostanie bez wpływu na obraz całości. Po prostu konsekwentnie realizujemy wszystkie założenia brzmieniowe i wykonawcze. Materiał prawdopodobnie zdecydujemy się ponownie wydać sami. Ponownie na wysokim poziomie czyli z profesjonalnie drukowanymi okładkami i tak dalej.

Powiedz jeszcze o czym traktują teksty na nowym materiale.

O, to temat rzeka. Mógłbym Ci o nich opowiadać kilka godzin. Mam nadzieję, że kiedyś uda się nam porozmawiać dłużej na ich temat. Zamysłem całości jest jakby przedstawienie człowieka w różnych uwarunkowaniach zewnętrznych i historycznych. Może bardziej pasowałoby tu słowo postawy człowieka wobec otaczającego go świata i jego stosunku do rzeczywistości, wydarzeń. Pierwszy numer jest instrumentalny więc nie ma w zasadzie o czym mówić. Powiązany jest z kolejnym, który porusza temat plagi „czarnej śmierci”, która opanowała średniowieczną Europę. Jeden z wersów nawiązuje do opowiadania „The Masque of the Red Death” Edgara Alana Poe. Jest jakby streszczeniem tej świetnej skądinąd opowieści. Następny zatytułowany „Requiem for Heaven” to bardzo obrazowa wizja buntu i zdecydowanego wystąpienia przeciw religii, jej dogmatom i symbolom. Tytułowy „Hunting the Man” oparty jest na przeciwieństwach. Na zasadzie czarne-białe, piekło-niebo, noc-dzień. Dlatego też, zgodnie z tą zasadą dobraliśmy odpowiednią oprawę graficzną całości. Tekst porusza temat inkwizycji, a dokładnie kapłana, który czerpie satysfakcję z prześladowań. Tym przeciwstawieństwem jest właśnie zestawienie roli duszpasterza z zamiłowaniem do skrupulatnego wykonywania swej powinności, a dokładnie tropienia odstępstwa od wiary oraz zadawania bólu. „Chronicie of Sin” to opis sabatu czarownic. Oczywiście to tylko metafora. Taka z przymrużeniem oka, ale ewentualną interpretację pozostawiam tym, którzy zdecydują się dotrzeć do naszego wydawnictwa i tego tekstu. Ostatni utwór to „Curse of the Sea”. Jak nietrudno zgadnąć opisuje człowieka wobec wszechpotężnych sił natury. Człowieka, który z góry jest skazany na porażkę. Dlaczego? Musisz sam sprawdzić. Wydawać by się mogło, że nasze liryki znowu są typowo metalowe, ale to nie do końca tak. Typowo metalowy jest jedynie ich charakter. Spróbuj kiedyś zagłębić się w nie bo stanowią one istotną część naszej muzyki. Podobnie jak grafiki wykorzystywane na potrzeby naszych wydawnictw czy nawet sposób naszej prezencji scenicznej.

Gdzie można się Was spodziewać w najbliższym czasie?

Niestety trudno mi w tej chwili dokładnie powiedzieć gdzie i czy w ogóle gdzieś zagramy w najbliższym czasie. Prawdopodobnie dojdzie do skutku koncert w naszym mieście razem z kolejną legendą polskiej sceny muzycznej, a mianowicie Quo Vadis. Jednak nie znamy jeszcze szczegółów. Na pewno po wydaniu nowego materiału weźmiemy sprawy w swoje ręce i spróbujemy zorganizować kilka koncertów. Chcielibyśmy ponownie wystąpić w Ostrowie Wlkp. bo przyjęcie jakie nam zgotowali tamtejsi maniacy było wspaniałe. Był to świetny gig pomimo, że graliśmy tylko we trzech, bez jednego z gitarzystów.

Pozdrawiam Stary. Twoje ostatnie słowa…

Wielkie dzięki za zainteresowanie naszą kapelą. Czcijcie Metal i Piekło, wspierajcie rodzimą scenę, przychodźcie na koncerty. Wspierajcie Wishmaster!

Skład zespołu:
Wishman – Vocals & Bass Guitar
Damian – Lead & Rhythm Guitar
Hellcult – Lead & Rhythm Guitar
Blackhorn – Drums
Adres strony:
http://www.myspace.com/wishmastermetal
Kontakt z zespołem:
band@wishmaster.com.pl
WISHMASTER
P.O. BOX 16
70-779 Szczecin 39


Logo i zdjęcia nadesłał Wishman - dzięki stary


Powrót do góry