THANATEROS – Wywiad z wokalistą Benem Richterem

„… moim zamiarem było połączenie Gothic Metalu / Rocka z Celtyckim Folkiem (…) medytacja i myślenie szamańskie, a tym samym praca z siłami i cyklami natury, są ważną częścią mojego życia (…) Używam tych growli i „efektów” na wszystkich płytach…” – Ben Richter

Witaj Ben! W nawiązaniu do nazwy zespołu… Oficjalnie podajecie, że nie macie nic wspólnego z zakonem „Iluminaci Thanaterosa”. A zatem dlaczego zdecydowaliście się na tą nazwę?

W okresie gdy byłem w Berlinie to należałem do magicznego zakonu, w któym dużo zajmowaliśmy się magią chaosu. Założyciel i przewodniczący zakonu był członkiem IOT, więc byłem z nim kontakcie. Myślę, że miłość/seks i śmierć to bardzo silne siły i kiedy w 1999 roku myślałem o nazwie dla mojego nowego projektu to pomyślałem, że „THANATEROS” będzie tą właściwą.

Jakie wieści dochodzą do Was w związku z nowo wydanym albumem „On Fragile Wings”?

Cóż, jesteśmy absolutnie zadowoleni z opinii: mnóstwo dobrych recenzji i wiele magazynów jest zainteresowanych wywiadem. Również opinie naszych fanów są fantastyczne, co jest dla nas najważniejsze!

No i po raz kolejny postawiliście na label Echozne. Czyli współpraca z nimi się układa?

O tak, uważamy, że to dla nas jest najlepsza wytwórnia. Szukaliśmy wytwórni przy albumie „Insomnia” i nawiązaliśmy kontakt z kilkoma. A znałem już Jörga z ECHOZONE z wcześniejszych rozmów i jego oferta była jak dotąd najbardziej godna zaufania i uczciwa. Ponieważ dobrze się dogadywaliśmy również podczas kolejnych telefonów, umowa została podpisana.

Szczerze mówiąc dopiero usłyszałem muzykę THANATEROS przy okazji Waszego przedostatniego (piątego) albumu „Insomnia”. Ten album poruszył mną całkowicie! Wyśmienite połączenie Gothic Metalu z muzyką folkową… W zasadzie już od drugiego albumu „Circle of Life” bardzo odważnie zaczęliście wplatać melodie folkowej muzyki z Europy Zachodniej pomiędzy metalowe riffy… Głównie melodie celtyckie, irlandzkie, szkockie… Tego typu wtręty nadały Waszej muzyce oryginalności pośród wielu gotycko-metalowych kapel… Zapewne wchłonięcie muzycznego folkloru do gotyckiego Metalu było Twoją decyzją?

Wielkie dzięki. Kiedy założyłem THANATEROS, moim zamiarem było połączenie Gothic Metalu / Rocka z Celtyckim Folkiem. Na debiutanckim albumie „The First Rite” nie mieliśmy okazji mocno zaakcentować folkowej części, ale na drugim albumie znaleźliśmy kilku muzyków grających Irlandzki Folk, którzy dołączyli do nas na nagraniach. W tym czasie do składu na żywo doszedł również skrzypek. Uwielbiam emocje, jakie niesie ze sobą Irlandzki Folk: z jednej strony jest pełen melancholii i żalu, a z drugiej celebruje życie i jest pełen radości oraz przyjemności. Przechwytuje wszystkie emocje życia. Po reinkarnacji THANATEROS w 2019 roku postanowiliśmy nie podkreślać już tak irlandzko-folkowej części, a bardziej skoncentrować się na aspekcie klimatycznym. Ale było dla nas jasne, że chcemy znowu skrzypka w składzie, ponieważ to właśnie sprawia, że THANATEROS jest wyjątkowy.

O tak! Jako szef chyba decydujesz o wszystkim, hahaha…

Ha, nie bardzo. Właściwie to ja założyłem zespół i piszę muzykę oraz teksty, jestem odpowiedzialny za okładkę i tak dalej, ale staramy się decydować o wszystkim jako zespół. Myślę, że przez ostatnie lata nowi członkowie osiągnęli takie doświadczenie, że mogą mi zaufać i moim pomysłom. Z drugiej strony zawsze jestem otwarty na różne opinie i pomysły. Tak więc w całości wspólna praca jest absolutnie fajna i opłacalna dla wszystkich.

A czy dźwięki tradycyjnych instrumentów są naturalne czy komputerowe?

Wszystkie dźwięki pochodzą z naturalnych instrumentów. Oczywiście dzisiaj można by zaprogramować dowolny instrument, ale wolę, żeby te „prawdziwe” były na CD. Myślę, że „czujesz” to, gdy instrument jest po prostu samplowany lub grany przez człowieka.

Głównie kreujecie folkowe melodie pełne melancholii. Jednak nie obce są Wam skoczne przygrywki. W każdym razie prawie każdy utwór zawiera jakiś temat przewodni, jakąś chwytliwą melodię. Co powstaje pierwsze, melodia czy gitarowe riffy?

Hmm, nie tak łatwo to określić… W większości przypadków kompletny utwór po prostu w jakiś sposób pojawia się we mnie. Potem siadam, żeby wyciągnąć ten utwór z głowy i nagrać go krok po kroku. Oczywiście często to się zmienia w procesie nagrywania i tutaj czasami skupiam się najpierw na riffach gitarowych, basie i perkusji, a czasami melodia jest tak dominująca, że wszystko inne buduję wokół niej. Tak więc całość ewoluuje. Jeśli to ma sens…

Poza angielskojęzycznymi tekstami wykorzystaliście inne języki. I to nie tylko do tytułów utworów ale i do tekstów… Nawet nie potrafię określić jakie to języki… Na przykład na trzecim albumie „Circle of Life” utwór „Guyatri”…

Tak, to indyjska mantra! Jest śpiewana w oryginalnym języku „hindi”. Oprócz tego przedstawiliśmy kilka irlandzkich tradycji, które śpiewałem po gaelicku.

Jednak „On Fragile Wings” jest w całości angielskojęzyczny…

THANATEROS, który zaczął się od okresu albumu „Insomnia” nie ma już w swojej muzyce tego typowego „celtycko-folkowego” stylu, dlatego nie nagraliśmy żadnych tradycyjnych irlandzko-folkowych pieśni z tekstami po gaelicku.

Czy Magia Chaosu jest dla Was czymś istotnym? Jakakolwiek magia, szamanizm? Czy po prostu to są fajne tematy by wykorzystać je w muzyce i tekstach?

O nie. Jak wspomniałem wcześniej w czasie mojego pobytu w Berlinie, byłem dość aktywny w magicznym zakonie. Bardzo interesowałem się szamanizmem – co nadal robię – i studiowałem między innymi religioznawstwo oraz etnologię, ale przerwałem studia, ponieważ praca praktyczna była dla mnie ważniejsza niż teoretyczna. Przez kilka lat prowadziłem też szkołę medytacji i nowoczesnego szamanizmu. Ten temat, moje doświadczenia i poglądy były od początku ważnym tematem w THANATEROS.

Dla mnie medytacja i myślenie szamańskie, a tym samym praca z siłami i cyklami natury, są ważną częścią mojego życia. Czerpię z niej dużo siły, wewnętrznego spokoju, pogody ducha i pewności siebie.

Wiele lat z mojej młodości też poświęciłem podobnym dziedzinom. Zmieniło to mój sposób myślenia nieodwracalnie, w pozytywnym, sensie… Na końcu teledysku do utworu „Coven of the Drowned” (z najnowszego albumu) zamieszczacie informację o problematyce samobójstw w depresji. Temat depresji nie jest mi obcy z racji mojego wykształcenia i doświadczenia w poprzedniej pracy. Ale uważam, że obecnie to rozpoznanie stawiane jest czasami na wyrost. Zwłaszcza u celebrytów i artystów… Jest moda na depresję.

Hmm, nie wiem. Myślę, że musimy być ostrożni przy ocenianiu ludzi, którzy przyznają się do depresji. Niestety, sam odczuwam ją na kilku poziomach. Niestety depresja wciąż jest tematem tabu. I to pomimo faktu, że liczba chorób psychicznych gwałtownie wzrosła w wyniku corona-kryzysu. Można mieć tylko nadzieję, że być może więcej osób pogodzi się z tym i przestanie uważać depresję za „słabość” lub „fazę” melancholii.

Przy okazji zapytam. W teledysku wystąpiła aktorka Alina Konieczny. Czy to Polka? Jestem Polakiem, więc pytam 🙂

Alina jest Niemką, ale może jej rodzina jest polska, a może ma przodków pochodzących z Polski? Właściwie to nie wiem…

Zanim ja powiem o swoich spostrzeżeniach to najpierw chciałbym usłyszeć od Ciebie o różnicach pomiędzy „On Fragile Wings” a poprzednikami…

Myślę, że „On Fragile Wings” jest trochę bardziej „rockowy”, a nawet bardziej „metalowy” niż „Insomnia”. Nawet jeśli używamy również tam wielu syntezatorów i przestrzeni muzycznych aby uzyskać określoną atmosferę na „On Fragile Wings” to i tak „Insomnia” jest prawdopodobnie nieco „delikatniejsza” i bardziej klimatyczna. Ale myślę, że każdy odbiera płyty CD na swój sposób…

Czasami też korzystaliście z kobiecych śpiewów. Na najnowszym albumie „On Fragile Wings” zaśpiewała Johanna Krins. Nie jest to raczej przypadkowa osoba. Ma już spore doświadczenie muzyczne…

O tak, piosenka „samotność” została napisana z zamiarem dodania do niej kobiecego wokalu, zgodnie z tradycją THANATEROS. Pomysł dodania kobiecego głosu do „Coven of the Drowned” pojawił się w studiu, kiedy śpiewałem tekst. Simon (nasz producent) i ja próbowaliśmy znaleźć drugą linię wokalną i jakoś skrystalizowało się, że absolutnie musi tam zaistnieć kobiecy odpowiednik.

Przypomniało mi się, że Johanna i ja jesteśmy połączeni na Facebooku, więc zapytałem Johannę, czy ma czas i chciałaby to zrobić. Na szczęście od razu dołączyła. Ponieważ było to dość spontaniczne, jesteśmy absolutnie szczęśliwi, że się z nią udało. Myślę, że pasuje idealnie! Wyobrażam sobie, że będziemy współpracować także w przyszłości, więc zobaczymy…

No i pojawiły się też drapieżne wrzaski i growlingi, czy wcześniej one były?

Lubię wyrzucać wszystko z mojego głosu i w ten sposób przenosić różne emocje do utworów. Używam tych growli i „efektów” na wszystkich płytach, ale szczególnie na „Insomni” są one wyraźnie w tle. Dlatego na ostatniej płycie naszego pierwszego rozdziału „Liber Lux” są bardziej dominujące.

A odgłosy natury! Wieloryby?

Uwielbiam umieszczać dźwięki natury na płycie CD. Dla mnie tak dobrze przenoszą atmosferę. Ponieważ często mamy do czynienia z tematami szamańskimi – szamanizm jest bardzo związany z naturą – po prostu to mi pasuje: wiatr, wieloryby, szum oceanu… i tym razem oczywiście ptaki, takie jak kruki, mewy, sokoły…

Niektóre riffy są wręcz industrialno-metalowe jak w RAMMSTEIN. Czy to tylko moje subiektywne odczucie?

Hmm, to nie jest dla nas główny cel. Oczywiście znamy Rammsteina, ale to nie jest tak, że siedzimy w studiu i myślimy o graniu specjalnych „rammsteinowych gitar”. Tego rodzaju riffy są po prostu bardzo „rockowe”, więc prawdopodobnie po prostu przychodzą same do głowy…

Poza tym nagraliście bonusowy kawałek, cover utworu „Running Up That Hill” KATE BUSH. Dlaczego akurat ten utwór? Nie byliście ani pierwsi, ani jedyni, gdyż znane już są wersje chociażby PLACEBO oraz WITHIN TEMPTATION. W każdym razie Wasza aranżacja bardzo pasuje do całości albumu, tworząc z tego kawałka mroczny, melodyjny gotycko-metalowy utwór…

Dzięki! Pomysł na cover „Running up that hill” pojawił się, gdy w 2015 roku założyłem niemiecki metalowy zespół PHOSPHOR. Nagraliśmy bardzo fajną wersję z własnymi niemieckimi tekstami. Ale kierownictwo Kate Bush nie pozwoliło nam wydać tej specjalnej wersji, a naprawdę szkoda… Ale po powrocie THANATEROS przypomniałem sobie wersję i nagraliśmy ją dla „On Fragile Wings” – Oczywiście utwór bardzo się zmienił w porównaniu z wersją PHOSPHOR, ale sposób, w jaki się rozwijał, był tak fajny, że chcieliśmy umieścić go na płycie – i tym razem z oryginalnymi angielskimi tekstami!

A co z Twoim zespołem PHOSPHOR? Zawieszony czy rozwiązany?

Po wydaniu „Weltenbranda” i kolejnej trasie tylko Chris i ja byliśmy już prawdziwymi członkami PHOSPHOR. Kiedy więc postanowiliśmy ponownie uruchomić THANATEROS, był to mniej więcej koniec PHOSPHOR. Ale oficjalnie PHOSPHOR nadal istnieje – może kiedyś pomyślimy, że czas zacząć od nowa…

Ben, przez krótki okres grałeś w EVEREVE. Ich pierwszy album „Seasons” z 1996 roku cholernie mi się podobał. Potem jakoś straciłem kontakt z ich muzyką. Nie zagrzałeś tam długo miejsca…

Po tym, jak Evereve zwolnił swojego wokalistę, zapytali mnie, czy chcę do nich dołączyć, więc nagrałem z nimi album „Regret”. Niestety okazało się, że ze względu na różnice personalne nie ma podstaw do dłuższej współpracy. I tak opuściłem zespół, aby skupić się na moim nowym projekcie THANATEROS. Myślę, że wydania Evereve po „Regret” nie były już tak udane…

Wracając do teraźniejszości… Gdzie będzie można Was zobaczyć na żywo w tym roku?

W tym roku zagramy na kilku festiwalach, tak jak „Castle Rock” w Mühlheim nad Ruhrą 1 lipca lub Feuertal-Festival 27 sierpnia. A 5 listopada będziemy główną gwiazdą „Grand Franconian Gothic-Meeting” w Fürth. Zagramy jeszcze kilka koncertów – wystarczy zajrzeć na naszą stronę internetową, aby dowiedzieć się, kiedy i gdzie: www.thanateros.net.

Jaki jest twój stosunek wobec napaści Rosji na Ukrainę? Co o tej wojnie myślą ludzie z Niemiec?

To niewiarygodne jest obserwować, co tam się dzieje – w środku Europy, obok nas! To sprawia, że jestem zły, smutny i po prostu oszołomiony. Myślę, że nikt się tego nie spodziewał – to takie niewiarygodne i straszne.

Myślę, że większość ludzi w Niemczech zdecydowanie potępia tę wojnę.

Tak jak Polacy! Ok. Dziękuję za wywiad! Co THANATEROS chciałby jeszcze przekazać dla czytelników?

Dziękuję za zainteresowanie i przeczytanie tego wywiadu do samego końca… Niech miłość będzie Waszą energią! Mamy nadzieję, że wzbudziliśmy Wasze zainteresowanie i chcielibyście odwiedzić naszą stronę internetową (www.thanateros.net), naszą stronę na FB (www.facebook.com/thanateros.music) i nasze konto Spotify (https://open.spotify.com/artist/4PKuYgwTT6Hr6DU5tfWeFK).

Miejsce zamieszkania: Parczew, Polska. Zainteresowania / Hobby: muzyka, dziennikarstwo muzyczne, religioznawstwo, orientalistyka, antropologia, psychologia, medycyna, socjologia. Ulubione gatunki muzyczne: przede wszystkim wszystkie gatunki Metalu, Hardcore'a, Progresywny Rock oraz Gothic, Ambient, Muzyka Klasyczna, Etniczna, Sakralna, Chóralna, Filmowa, New Age, Folk i czasem Jazz, Elektro, Muzyka Eksperymentalna, Alternatywna... Współtworzył magazyn & webzine Born To Die'zine jako Gnom.
Powrót do góry