CHAOS ENGINE RESEARCH – Wywiad z zespołem

„… Nasza muza jest dość przekrojowa (…) Gramy, bo kochamy metal i mamy silną potrzebę ekspresji w tym gatunku (…) Druga płyta też będzie koncept-albumem (…) Tak naprawdę weryfikacją tego czy nuta jest dobra jest frekwencja na koncertach (…) Jeśli chodzi o trasę to jesteśmy bardzo zadowoleni…”

Witam! To nasze drugie podejście do wywiadu. Pierwsze było pod koniec 2014 roku… i coś nie wyszło. Mimo, iż minęło 3 lata to są pewne sprawy, które nadal chciałbym poruszyć… Po pierwsze, dlaczego nie ma Was w Encyclopaedia Metallum (Metal Archives)? A zatem jedyne rzetelne informacje o kapeli można znaleźć na waszym Facebooku…

Cześć. Nie ma nas tam??? Niemożliwe… Sprawdzimy temat – dzięki za info. 😉

Prócz Facebooka jest też witryna www.chaosengine.eu – jakiś czas temu zdjęliśmy starą wersję strony i wrzuciliśmy…. przekierowanie na Facebook, tak więc faktycznie, w tym momencie jest to główne źródło informacji o zespole. W planach mamy publikację nowej, odświeżonej i uaktualnionej wersji strony.

Fot.: Jacek Szafran

Kto lub co napędza Chaos?

W sensie rytmicznym będzie to nasza sekcja – basista Jacek i perkusista Mati. Za kompozycję numerów i wiosła odpowiadają Muzzy i Kriss. Muzz jest także autorem tekstów. Na froncie zespołu stoi Darrior. Za oprawę graficzną odpowiada Diarell. Jest też cały zespół ludzi, którzy pomagają nam w kwestii realizacji dźwięku czy oprawy koncertów. Możemy chyba powiedzieć, że Chaos napędza się sam. 😉

A zatem może zacznijmy na wstecznym by przypomnieć, jak okiełznaliście chaos… Kilka lat temu Wasz debiutancki album „The Legend Written by an Anonymous Spirit of Silence” został wydany przez potężną duńską wytwórnię Mighty Music (BJÖRK, IGGY POP, SINEAD O’CONNOR, WHITESNAKE), która rozrasta się w szybkim tempie docierając już prawie na każdy kontynent. Wytwórnia zazwyczaj skupia się wokół duńskiej sceny metalowej, aczkolwiek posiada także perełki z innych krajów Europy Zachodniej. Jakim cudem udało wam się załapać do tej wytwórni?

Nim udało nam się znaleźć wytwórnię przez jakiś czas wysyłaliśmy setki paczek zawierających nasze demo oraz materiały o zespole. Prócz fizycznych paczek były też tysiące maili i dziesiątki wykonanych telefonów. Ostatecznie udało się znaleźć kilka wytwórni, z którymi przystąpiliśmy do rozmowy. Wybraliśmy Mighty Music i Metal Scrap Records bo uznaliśmy, że jedni i drudzy znają się na rzeczy, zaoferowali sensowne warunki, a dodatkowo są fajnymi ludźmi zajawionymi na punkcie muzyki metalowej

Czy to prawda, że Nuclear Blast Records jest dystrybutorem tamtego albumu? Obecnie chyba tylko współpracują z nimi DECAPITATED, BEHEMOTH i VADER…

Dystrybucja albumu w Nuclear Blast jest zasługą Mighty Music. My sami, jeszcze przed podpisaniem kontraktu próbowaliśmy się oczywiście kontaktować z NB proponując współpracę wydawniczą, ale nie mieliśmy wystarczającej siły przebicia. 🙂 Trzeba jednak oddać Nuclearom, że mają klasę i odpowiedź od nich przyszła w formie listu przesłanego klasyczną pocztą. Odpowiedź była odmowna, ale w liście wytwórnia pisała, dlaczego nie może nam zaoferować umowy w tamtym czasie. Naprawdę spoko, że tak duży gracz z szacunkiem podchodzi do ludzi grających muzę, nawet jeśli są malutkim zespolikiem na początku swojej muzycznej drogi.

Jeśli chodzi o kapele, które wymieniłeś to są to naprawdę duże bandy, Nuclear Blast zaś jest ich wydawcą. To spora różnica – albo jesteś w wydawnictwie, albo to wydawnictwo Cię tylko (i aż) dystrybuuje. Kiedy okazało się, że będziemy w katalogu NB pochwaliliśmy się tym faktem w necie – podkreślając jednak, że jest to dystrybucja. Jakieś medium przekręciło naszego newsa pisząc, że Chaos Engine Research wydaje się w Nuclear Blast co w oczywisty sposób nie było prawdą. Po raz kolejny dementujemy. 😉 NB dystrybuuje nasz debiut i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego faktu.

Czy w Polsce dystrybucją zajął się Metal Mind? Kolejna niezła marka…

Miał być Metal Mind ale skończyło się na Mystic Production.

Z kolei na Wschodnią Europę także nacieraliście, gdyż tam wydawcą albumu była wspomniana wyżej wytwórnia Metal Scrap Records… Anatoliy to porządny koleś. Czasami również współpracujemy ze sobą…

Tak jest. Anatoliy robi robotę. Dzięki tej znajomości zarówno my, jak i kilka zaprzyjaźnionych kapel ma teraz solidnego wydawcę. Współpracujemy z nim przez cały czas – ostatnio pomagał nam w ściągnięciu zespołu Omega Diatribe z Węgier na trzy koncerty, które zagramy we Wrocławiu, Rybniku i Bielsku z początkiem czerwca z okazji naszej urodzinowej traski.

Fot.: Jacek Szafran

Dlaczego wówczas zdecydowaliście się nagrywać swój debiut w studio Perlazza w Opalenicy? Jak wam pracowało się z Przemysławem Wejmannem? Facet ma już duże doświadczenie w pracy z zespołami metalowymi, np.  ACID DRINKERS i CHAINSAW.

Nie ma co tu ukrywać, nasi gitarnicy od zawsze są Acidmaniacs. 😉 Poza tym chcieliśmy, aby płytę realizował ktoś, kto zna się na metalu i robi to dobrze. Przemek jest świetnym gościem, który wie co robi. Wydobył z nas to co najlepszego mogliśmy dać w tamtym czasie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy. Wszystkim polecamy Perlazzę.

Następnie wybór padł na duńskie studnio Antfarm pod okiem Tue Madsen, który zajął się masteringiem. Ten człowiek to dopiero ma doświadczenie (współpraca z m.in. BEHEMOTH, VADER, HEAVEN SHALL BURN, MOONSPELL, DARK TRANGUILLITY, SICK OF IT ALL)… Jak tam było?

Współpraca z Tue odbywała się za pośrednictwem internetu, nie musieliśmy jechać do Danii by zrobić mastering w Antfarm. Tue przesyłał nam kolejne wersje, aż złapaliśmy to, o co nam chodziło. Również gorąco polecamy współpracę z tym Panem.

Ostatecznie jak wyszliście na tym materialnie? Mało kto porusza sprawy pieniędzy, ale bez nich nic by nie wypaliło… Chociaż powinniście już coś otrzymywać ze sprzedaży płyt…

Mieliśmy kilku sponsorów a resztę wyłożyliśmy z własnej kiesy. Kontrakty były nastawione głównie na promocję zespołu, tak więc jeśli pytasz o kasę z grania to powiem Ci, że… za bardzo jej nie ma. Nie gramy dla forsy, każdy z nas ma inne zajęcie, dzięki któremu się utrzymuje. Gramy, bo kochamy metal i mamy silną potrzebę ekspresji w tym gatunku.

Można powiedzieć, że CHAOS ENGINE RESEARCH jest przedstawicielem nowofalowego Metalu, w którym znajdują się wpływy wielu gatunków muzyki Metalowej i Rockowej. Słuchając tej muzyki, na pierwszy plan wysuwają się tematy zaczerpnięte z Groove Metalowych inspiracji w stylu SEPULTURY, SOULFLY, MACHINE HEAD i oczywiście ACID DRINKERS. Jednak dodatkowo w sporym stopniu pojawiają się również dźwięki rodem z Thrash i Death Metalu, czy Post-Hardcore’a  a także pierwiastki Progresywnego Rocka czy Industrialu… To fragment mojej recenzji waszego albumu. Każda recenzja jest subiektywna, ale co według was z powyższego jest trafne?

Po części chyba wszystko. Nasza muza jest dość przekrojowa – kiedyś Muzzy powiedział, że „Leganda” to nasz tribiute dla ogólnie pojętego metalu, a więc chęć oddania hołdu wszystkiemu co nam się w tej muzie zawsze podobało i co nas kręciło. Chyba jest sporo prawdy w tym zdaniu. Na „Faces” ten kierunek będzie kontynuowany.

Na pierwszym albumie udzieliło się kilku gości. Poza Przemysławem Wejmannem (który zagrał na gitarze) i Markiem Maklesem (HABAKUK, DAAB) (grającym na klawiszach) nie kojarzę pozostałych – Martyna Susek (DOLCE QUARTET) – viola i DJ Bobilon – scratch… Kim są ci ludzie? Jaka była rola poszczególnych muzyków?

Mieliśmy kilka pomysłów na dodatki i „smaczki” – opowiedzieliśmy więc zaprzyjaźnionym muzykom o tym co chcemy zrobić, a następnie spotkaliśmy się kilka razy by to zarejestrować. Dla nas to była też trochę chęć przełamania stereotypu, że metal jest i musi byś hermetyczny. Ludzie na co dzień związani ze sceną reggae, sceną klasyczną czy Djską świetnie się odnaleźli w metalowych dźwiękach. Prawda jest bowiem taka, że muzyka dzieli się tylko na dobrą i złą.

Fot.: Jacek Szafran

Jesteście zespołem, który podając skład wymienia także osoby odpowiedzialne za aspekty pozamuzyczne, tzn. Marcin “Diarell” Itczak – projekty graficzne i Paweł “Kobi” Kobiela – projekty medialne i techniczne… Czyli ich praca jest równie ważna jak muzyków? Ale chyba mają więcej wolnego niż wy, hahaha…

 Z Diarellem współpracujemy na gruncie związanym z plastyką. Książeczka naszej płyty to także obszerny zbiór grafik, które starają się oddać klimat utworów, dla których były tworzone. Kiedy graliśmy trasę promocyjną po wydaniu płyty, kluby zamieniały się w galerię, bo dekorowaliśmy je tymi pracami. Marcin opracował też projekty naszych koszulek i zrobił dwie animacje koncertowe.

Jest on też współautorem sesji zdjęciowej do albumu oraz wielokrotnie fotografował nasze występy.

Także jest tego trochę. 😉

Paweł pomagał nam w kwestiach technicznych i była to pomoc nieoceniona. Zmontował kilka filmów wyświetlanych podczas trasy promocyjnej, a także był operatorem projekcji multimedialnych. Niestety ostatnio czas niespecjalnie pozwala Pawłowi na współpracę z zespołem.

Diarell i Kobi zostali wymienieni na wkładce, bo działali z nami aktywnie przed premierą debiutu. Jak już wspomnieliśmy Chaosowi zawsze towarzyszył sztab ludzi, którzy pomagając w tym przedsięwzięciu stawali się samoczynnie członkami jego ekipy. Nie sposób nie wymienić tutaj doskonałego dźwiękowca Mikołaja Kopcia, Piotra Bąka czy też Biggiego.  Ostatnio bardzo pomagają nam Pietras i Jodła oraz Marcin odpowiedzialny za światła. Jakoś tak to jest, że ludzie, którzy angażują się w ten band stają się jego częścią. Zawsze postrzegaliśmy ten skład jako pewne przedsięwzięcie, gdzie prócz muzyki, jest też miejsce na inną aktywność twórczą.

Chociaż po nagraniu debiutu nie obyło się w zespole bez poważnych roszad personalnych. Jak wygląda sprawa obecnie? Czy Karolina przeszła eliminacje?

Roszady personalne były… i na szczęście mamy je już za sobą. Obecny skład muzyczny jest skonsolidowany i nastawiony na działanie. Udało się wyruszyć w trasę i uśmiech na stałe zagościł na naszych brzydkich gębach. Co do Karoliny (kandydatki na wokalistkę) to po otrzymaniu materiałów, kontakt z Nią się urwał, mimo kilku prób nawiązania łączności z naszej strony. Tak z resztą działo się kilkukrotnie z innymi kandydatami. Później przez jakiś rok próbowaliśmy sił z naszym kumplem, Kamilem z UDSu, ale z tej współpracy też ostatecznie nic nie wyszło. Finalnie na froncie został sam Darrior czyli wróciliśmy do punktu wyjścia i teraz, z perspektywy czasu widzimy, że zamiast szukać drugiego wokalu, powinniśmy od razu ruszyć z kopyta w kwintecie, ale cóż… mądry Polak po szkodzie….

Czy udało Wam się wydać „The Legend…” w Japonii? Wypada by materiał zawierał jakieś bonusy…

Tego planu niestety nie udało się zrealizować. Będziemy chcieli wypuścić „Legendę” w momencie wydawania „Faces” – czyli Japończycy zostaną zaatakowani Chaosem z podwójną siłą 😉

Fot.: Jacek Szafran

Wiem, że warstwa liryczna jest dla was ważna… Nie bez powodu pierwsza płyta była albumem koncepcyjnym… I podobno najnowszy album także będzie albumem koncepcyjnym? Czy lirycznie będą jakoś ze sobą powiązane?

Druga płyta też będzie koncept-albumem, nie będzie jednak nawiązań do fabuły opowiedzianej na naszym debiucie. „Legenda” stanowiła jedną historię, gdzie rozwojowi akcji towarzyszyły kolejne utwory na płycie. „Faces” to raczej zbiór opowiadań – wszystkie łączy jeden mianownik, ale o tym może przy okazji premiery tejże płyty.

… 12 utworów, które podobno ukażą się w tym roku, które odgrywacie już na koncertach… które zamknięte w album miały nosić tytuł „Solitude” albo „2”? Zdradź więcej szczegółów…

Ostatecznie 11 utworów a tytuł płyty „Faces”. Minęło trochę czasu i części kompozycji o których była mowa w czasie tej zapowiedzi trafiła do kosza a w ich miejsce pojawiły się nowe numery. Została koncepcja by tym razem tytuł płyty był krótki i stanowczy, by kontrastował z szalenie długim tytułem debiutu, który śmiało może rywalizować o miano najdłuższej nazwy albumu w historii muzyki – obok najnowszej produkcji grupy Cremaster. 😉

Tego tytuł albumu „Wcale nie jestem zadowolony z tego co zrobiłem dotychczas i mam zamiar zacząć od początku!!!” nic nie przebije, hahaha…  A ja bym album nazwał np. „Chaos E.R.” … taki hołd w stronę „Chaos A.D.”…

Też dobry pomysł. Ile się należy za wykorzystanie przy okazji 3 płyty? 😉

Wystarczy wzmianka, że to mój pomysł, hahaha… Podjęliście już decyzję co do studia i producenta?

Albo Perlazza albo Hertz – to jedynie wchodzi w grę.

Macie także własne klipy wideo do utworów „Psychotic Waltz” i „Critical Mass”. Możesz coś więcej o nich powiedzieć… W pierwszym pojawia się sporo atrakcyjnych kobiet, a w drugim wykorzystaliście ciekawe ujęcia kamer w stosunku do muzyków… Z kolei wiem, że mają być też następne… Dzisiaj posiadanie wideoklipu jest wręcz obligatoryjne…

Klip do walczyka robiła nam ekipa Aviver Studio i efekty ich pracy są naprawdę świetne – generalnie bardzo miło wspominamy cały plan zdjęciowy i jeszcze raz dziękujemy ekipie Aviwera oraz Albertowi z Klubu Rura, który ugościł nas i wszystkich uczestników planu.

Critical’a zrobił Muzzy z Kamilem z UDSu pod szyldem „Ślimaka Bożydara”, był to ich debiut filmowy – w naszej ocenie, debiut całkiem udany.

Przy okazji koncertu w Mielcu zrobiliśmy premierę klipu, który przygotował dla nas Dario Davis – filmowiec z Mielca i nasz dobry kumpel. Lada moment klip ten znajdzie się w sieci. Obraz powstał do utworu „Monument of Silence” ze starej płyty. To dla nas z jednej strony wspaniała sprawa, bo Dario przygotował naprawdę ciekawy klip a z drugiej troszkę czujemy z tyłu głowy, że już czas na coś nowego. Początkowo mieliśmy dokręcić do tego obrazu trochę ujęć z zespołem. Ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, bo jednak skład zespołu się zmienił i teraźniejsze wcielenie Chaos Engine Research to już zupełnie inna energia. W planie oczywiście 2 lub 3 obrazy do numerów z „Faces” po ukazaniu się albumu.

Duński magazyn „Metalized”, Angielski „Power Play”, Niemiecki „Dark Spy” i Francuski portal „Music Waves” kiedyś napisały o was same pochlebstwa i nie tylko oni… Czy w ogóle ktoś nie polubił waszej muzyki, hahaha…

To chyba normalne, że kiedy ukazuje się Twoja płyta, czytasz recenzje i jesteś zainteresowany tym, co ludzie piszą o Twojej muzie. Do czasu aż natrafisz na ocenę gościa, który pisze, że kocha Iron Maiden a twoja muzyka jest słaba, bo w ogóle nie brzmi jak Iron Maiden. 😉

To jest wszystko sprawa subiektywna –  części braci metalowej takie klimaty się spodobają a części nie. Tak naprawdę weryfikacją tego czy nuta jest dobra jest frekwencja na koncertach. Oczywiście pozytywne recenzje płyty cieszą, ale w przyrodzie musi być równowaga i jak to mówią: „szczytem zera jest nie mieć hatera”. 😛

Obecnie coraz więcej kapel miesza różne podgatunki, tworzy własne podstyle muzyczne… A zatem wy także macie o wiele trudniej (jeśli chodzi o aspekt komponowania), niż zespoły, które stawiają na klasyczne patenty. Gdybyście grali Death Metal byłoby prościej komponować jednak trudniej by wybić się spośród tysięcy podobnie grających kapel… Jak powstaje dany utwór?

Nie chcemy tutaj powielać starej, i wszystkim znanej kliszy – jednak prawdą jest, że gramy przede wszystkim dla siebie. To czy numer przechodzi czy nie, zależy tylko i wyłącznie od nas.

Czasem kawałek siada od razu po pierwszym zagraniu a innym razem riffy są modyfikowane milion razy, aż są w formie, która w danym momencie satysfakcjonuje nas na tyle, że uznajemy, że numer może wejść na płytę. Nie ma na to recepty i patentu.

Co zaś się tyczy „pudełka” – to chyba trochę celowo unikamy go. Na tyle, że słowo „poszukiwanie” zaadoptowaliśmy w nazwie naszego zespołu.

Fot.: Jacek Szafran

Analizując waszą historię, myślę, że los wam sprzyjał do pewnego momentu… Dobre studio, dobra wytwórnia, dobry album, dobre teledyski, świetne recenzje… Granie na żywo również przynosiło wam pozytywne doznania… pierwszy koncert „Free Art Fest from Poland” i pierwsze miejsce… potem kolejne koncerty… A potem jakby załamanie albo cisza… Macie na to jakieś wytłumaczenie?

Prawdą jest, że wszystko do pewnego momentu się układało, aż nastąpiło pęknięcie i trochę czasu zajęło nam by się z tym pęknięciem uporać. Nie mamy jednak poczucia, że „skądś wracamy” – nie ma powrotu zespołu, bo zespół cały czas istniał, pracował i tworzył.

Mieliśmy przerwę w koncertowaniu, bo jak już wspomnieliśmy, skupiliśmy się na poszukiwaniu drugiego wokalu. Z perspektywy czasu widać, że to skupienie było trochę niepotrzebnie i zbyt intensywnie. Do tego doszło jeszcze kilka tematów osobistych u Muzziego i Jacy, które na jakiś czas wstrzymały projekt. Myślę, że te wszystkie doświadczenia wiele nas nauczyły – między innymi tego, że siłę zespołu można poznać po tym, na ile jest w stanie podnieść się w momencie kryzysu. W graniu jak w życiu – cały czas mamy do czynienia z sinusoidą, trasą XI Years of Chaos zmieniamy trend wykresu.

No tak, obecna trasa koncertowa doskonale świadczy o tym, że „Poszukiwacze Napędu Chaosu” natrafili na kolejne źródło energii…

 Tak jest – brakowało nam kontaktu z publicznością, bo to najbardziej ładuje baterie.

 Jak wam się grało na ostatnim koncercie?

Ostatni koncert graliśmy w Rzeszowie w Vinylu. Grało się świetnie – jeśli chodzi o klub, to dysponuje on własnym nagłośnieniem świetnej klasy i ma supero-garniętego dźwiękowca (pozdrawiamy Przemka ;), z którym praca to czysta przyjemność. Cała ekipa klubu jest bardzo spoko. Po graniu mieliśmy okazję strzelić kilka głębszych z Hubertem z Decapów, który był na koncercie – także bawiliśmy się naprawdę przednio.

 Wszystko przebiega zgodnie z planem?

Staramy się by tak było – czasem coś się zadzieje – wiadomo, ale wtedy przeprowadzamy dostrajanie i jedziemy dalej. Jeśli chodzi o trasę to jesteśmy bardzo zadowoleni – jeszcze raz zapraszamy wszystkich do Wrocławia, Rybnika i Bielska – gramy w naprawdę mocnym towarzystwie UDSu i Tranqa. Naszym gościem specjalnym będzie Omega Diatribe z Węgier – kapela z dorobkiem 3 albumów, grająca na mega-wysokim poziomie – goście jeńców nie biorą. Polecamy sprawdzić. 😉

 W czerwcu koniec trasy. I co dalej?

Po trasie będzie chwila na oddech – wiadomo sezon wakacyjny więc pewnie zrobimy z 2 tygodnie urlopu. Po powrocie z wypoczynku czeka nas dalsze dopieszczenie materiału na „Faces” – smaczki, dodatki, sola. Planujemy też drugą cześć trasy „XI YEARS OF CHAOS” – na jesień. Mamy sygnały, że są miejsca, które chciałby byśmy u Nich zagrali – to naprawdę nas cieszy i motywuje. Jeszcze przed końcem trasy musimy podjąć ostateczną decyzję co do studia i zabookować termin.

Potem okładka, animacje koncertowe do nowych numerów, klipy. Także jest co robić.

 Ok. A zatem dzięki za rozmowę! Jak to niektórzy mówią „Alleluja i do przodu!” …

 My również serdecznie dziękujemy. Pozdrawiamy czytelników Metal Centre i sympatyków Chaosu. Do zobaczenia pod sceną!!!

https://www.facebook.com/ChaosEngineResearch

Miejsce zamieszkania: Parczew, Polska. Zainteresowania / Hobby: muzyka, dziennikarstwo muzyczne, religioznawstwo, orientalistyka, antropologia, psychologia, medycyna, socjologia. Ulubione gatunki muzyczne: przede wszystkim wszystkie gatunki Metalu, Hardcore'a, Progresywny Rock oraz Gothic, Ambient, Muzyka Klasyczna, Etniczna, Sakralna, Chóralna, Filmowa, New Age, Folk i czasem Jazz, Elektro, Muzyka Eksperymentalna, Alternatywna... Współtworzył magazyn & webzine Born To Die'zine jako Gnom.
Powrót do góry