REINFECTION – Wywiad z Rudolph’em (wokal)

Jak dziś pamiętam moment, kiedy „They Die for Nothing” po raz pierwszy wpadło w moje ręce. To było jak przyjebanie komety rozmiarów Kalifornii w naszą, zieloną planetę. Najpierw błysk a potem zapadłą głęboka ciemność. To było jakieś osiemnaście, dziewiętnaście lat temu? Znam takich, dla których tamten album to swoisty kult, znam takich dla których to opus magnum ciężaru i brutalności…w moim przypadku dentysta miał robotę na długie miesiące. Ktoś powie – STARY, kiedyś wszystko było świeże i chłonęło się to jak gąbka wodę. Pewnie i jest w tym jakaś słuszność, ale fakt jest niepodważalny jest taka, że „They Die for Nothing” to album który morduje po dziś dzień. Jak ma się „Breeding Hate” do debiutanckiej płyty zespołu? Powiem krótko – REINFECTION wróciło z przytupem jak job twoja mac!!! Można? MOŻNA!!! Nie każdemu potrzebna jest dźwiękowa viagra.

Cześć. Przyznam szczerze, iż wieść o Waszym powrocie z martwych przyprawiła mnie o potężnego banana na japie. A potem słowo ciałem się stało, i mogę się katować bez opamiętania cud nutą z „Breeding Hate”. Ale powolutku. Stary, jak to się stało, że znowu się Wam zechciało he he? Jak Wasz powrót odebrała tak zwana metalowa scena? Czujesz, że głód na REINFECTION był i ciągle jest?

Rudi: Hej hej, na początku dzięki za support i miłe słowa oraz cieszy mnie fakt, że nasz nowy materiał przypadł Ci do gustu . Jeśli chodzi o nasz „powrót” to tak naprawdę to żaden powrót tylko po dłuższej hehe przerwie stwierdziliśmy, że pora coś nagrać i tak się stało. Bez ciśnienia i żadnych zbędnych ideologii zgadaliśmy się, omówiliśmy wszystko, instrumenty w dłoń i tak oto powstał „Breeding Hate”. Nie wiem jak rynek zareagował tzn duże zainteresowanie jest, mnóstwo wywiadów, masa pozytywnych recenzji, wytwórnia zadowolona, my również hmm czego chcieć więcej 

A tak w ogóle, pamiętasz ten moment, kiedy powiedzieliście sobie dość? Chwilę kiedy postanowiliście posłać (na szczęście w chwilowy ) REINFECTION w niebyt? To był jakiś wkurw, znużenie własnym towarzystwem, czy jak to się mówi – ŻYCIE?

W naszym przypadku nie było żadnego wkurwu, kłótni o kasę czy o coś tam, po prostu nasz czas po wydaniu „They Die For Nothing” oraz późniejszych materiałów jak „Secondary Damage” był mega intensywny, mnóstwo graliśmy koncertów przede wszystkim za granicami naszego kraju więc szczerze mówiąc trochę byliśmy tym wszystkim zmęczeni i postanowiliśmy zrobić sobie przerwę. Każdy z nas dalej coś tworzył na innych płaszczyznach muzycznych, co poniektórzy założyli rodziny itd. ale nigdy nie było tak, że REINFECTION przestało istnieć, po prostu zrobiliśmy sobie przerwę. My nie mamy ciśnienia, zawsze robimy to co lubimy i dlatego nie mamy jakiegoś parcia jak co poniektórzy, że musimy non stop wydawać następne płyty, które de facto brzmią tak samo 😉

Ale tak szczerze mówiąc, z muzą jakoś konkretnie nie zerwaliście. Ciągle maczaliście swoje paluchy w jakiś zespołach projektach. Chociażby Misiek dla przykładu który grał w EPITOME, zresztą ostatnio gruchnęła wieść, że wrócił w ich szeregi. REINFECTION to dziś Wasze jedyne przedsięwzięcie (pominąwszy Miśka rzecz jasna)? Jakich nazw maniacy mają szukać, jakiej muzy związanej z nimi mamy się spodziewać? Naświetl trochę temat jak możesz.

Jak wspomniałem wcześniej każdy z nas gdzieś bardziej lub mniej się udzielał, tak jak wspomniałeś Misiek grał w PATHOLOGICUM i teraz wrócił do EPITOME, co mnie akurat osobiście cieszy bo zawsze miałem sympatię do muzyki EPITOME jak i ekipy. Spędziliśmy z Kiszką i Luckiem zajebiste chwilę grając wspólną trasę po Europie. Młody po przeprowadzce do USA udzielał się w kilku bandach, ja również trochę działałem komponując i produkując muzykę dla trip hopowej wokalistki De Coy, współpracując z jazzmanem Michałem Urbaniakiem tudzież komponując muzykę do kilku reklam czy filmów więc coś tam się działo. Generalnie my zawsze szukaliśmy inspiracji w różnych gatunkach muzycznych, nie ograniczaliśmy się tylko do ciężkiego grania co zresztą słychać w muzyce REINFECTION. Jest mnóstwo synkop jazzowych, czy bluesowych, aranżacje nie są stricte metalowe, a na daną chwilę poza REINFECTION ja i Młody nie udzielmy się muzycznie w żadnym projekcie.

A wiesz może, co się dzieje z Marcinem i Michałem ze składu, który nagrywał znakomity „They Die For Nothing”? Debiut nagrywaliście jako trio, i obecny skład zespołu, to również trzech „graczy”. Taka forma to optymalne rozwiązanie dla REINFECTION? Nie kusiło Was nigdy, żeby spróbować dokoptować chociażby drugiego gitarnika?

Marcin niestety ma problemy zdrowotne i nie mógł dalej tworzyć, z Michałem nie mamy kontaktu a pierwszy skład REINFECTION liczył czterech chłopa, nie zapominajmy o Rafale Dixie Zajdzie, z którym nagraliśmy pierwsze demo „The Edge Of Her Existance”. Później dołączył Marcin ze świetnego DAMNABLE, Dix zrezygnował i wtedy weszliśmy do Izabelin Studio by zarejestrować „They Die For Nothing”. Na dzień dzisiejszy gramy we trzech i jest nam z tym bardzo dobrze, a czy coś się zmieni hmm zobaczymy co czas pokaże.

„Breeding Hate” padło łupem wydawniczym Wojtka i jego Deformeathnig Production. Wasz debiut został zresztą wznowiony również przez ten label. Jaki był cel wznawiania tego albumu po raz drugi? „Peace Through Killing” zawierał tamten stuff w sobie, więc? Takie robienie gruntu pod wspólne interesy, czy zapotrzebowanie na debiutancką płytę po latach wcale nie osłabło?

       Po nagraniu „Breeding Hate” zaczęliśmy się zastanawiać nad wytwórnią i padł pomysł Wojtka, skontaktowaliśmy się i szybko się dogadaliśmy co obie strony bardzo cieszy. Jeśli chodzi o „They Die For Nothing” to Wojtek stwierdził, że to tak dobry materiał, a że ciężko go dostać na rynku więc byłoby grzechem heheh nie wydać go na nowo. Pomysł ten okazało się strzałem w dziesiątkę.

„They Die For Nothing” nagrywaliście w Izabelin Studio z Andrzejem Karpiem jako realizatorem. Myślę, że efekt tamtej sesji przeszedł najśmielsze oczekiwania zarówno maniaków jak i Was samych. Z perspektywy czasu uważasz, że to był strzał w samą dziesiątkę? Gdybyś miał taką możliwość dzisiaj, co byś zmienił na tym albumie? Gdybyś miał możliwość ponownej realizacji debiutu, zrobiłbyś to teraz we własnym zakresie, czy wybrałbyś konkretne studio z odpowiednim realizatorem. Miałeś kiedykolwiek taką zajawkę? Może Hertz Studio?

Szczerze to nic bym nie zmienił, może auto którym przyjechaliśmy do studia heheeh i lokum bo musieliśmy codziennie dojeżdżać kilkanaście kilometrów z Warszawy ale poza tym nic. Andrzej Karp oraz Piotr Zygo robili taki materiał pierwszy raz (przed nami była sesja Natalii Kukulskiej a po nas wchodził PERFECT) i również byli w szoku jak to wszystko wyszło. Wspominamy te nagrania bardzo pozytywnie, super przygoda, zabawa i emocje. Byliśmy wtedy bardzo młodzi i zbuntowani co słychać na tej płycie. Myślę, że gdy byśmy zdecydowali się na Hertz ten materiał nie brzmiał by jak REINFECTION tylko jak VADER, a tego nie chcieliśmy, chcieliśmy zrobić różnicę i wejść do innego studia, a nie jak wszyscy do tego samego, eksperymentować z brzmieniem, z ustawieniem panoram, bez sztucznych cyfrowych obróbek, wokal nagrywałem na mikrofon od werbla a nie na pojemnik za 30 000 zł więc było naprawdę mega i warto. Zresztą w Izabelin przed nami nagrywali DEAD INFECTION tylko że w starym studiu i sami znacie efekt tej płyty, bo „A Chapter…” po prostu miażdży i to samo słyszeliśmy o naszej They Die For Nothing. Teraz technologia poszła do przodu i nie trzeba wchodzić do studia jak w tamtych latach. „Breeding Hate” nagrywaliśmy w dwóch miejscach w Polsce i w USA, miks i master również był robiony w stanach i efekt który osiągnęliśmy jest dla nas taki jaki chcieliśmy osiągnąć.

Powiem Ci, że „Breeding Hate” urwało mi jaja. Szczerze? Oczekiwałem dobrej muzy, ale że będzie tak genialnie….. Wiesz, z wiekiem niektórzy spuszczają z tonu, Wy generalnie nie straciliście na mocy. Zadowolony z efektu końcowego? Z jakim odbiorem ten materiał spotyka się najczęściej?

Cieszę się, że tak Ci się podoba tylko szkoda tych jaj heheheh, przydałyby Ci się pewnie jeszcze hehehe Nie słyszałem jeszcze negatywnej opinii, docierają do nas recenzje z całego świata i muszę Ci powiedzieć, że sami jesteśmy zdziwieni tak pozytywnym odbiorem naszej muzy. Fakt przyznam, że nie wiedzieliśmy co się stanie wydając ten materiał ale to nie był aspekt spowodowany brakiem wiary w nasze możliwości, a bardziej fakt, że my nie robimy niczego na siłę, pod publiczkę, materiał jest surowy wręcz garażowy, prawdziwe stare granie, REINFECTION jak za starych czasów a nie jakieś tam pierdolenie. Nie śledzę zbytnio co się dzieje na scenie metalowej i nie mam 164 płyty 😉 tego samego zespołu bo tak jak pisałeś niektórzy już zjadają swój ogon i jest to po prostu nuuuudne. U nas tego nie uświadczysz i może dlatego to wszystko się broni bo my tworzymy i gramy a nie pierdolimy o głupotach.

„Breeding Hate” z tego co się orientuję powstawał korespondencyjnie. Od samego tworzenia poszczególnych utworów aż po efekt końcowy, czyli przekłucie poszczególnych elementów w to co mamy w efekcie finalnym – namacalny, srebrny krążek z potężna młócką. Jak do cholery przy pomocy jakiegoś skypa udało się Wam zmontować i nagrać tak chory i potężny stuff? Pasuje Ci ten system pracy? Kto odpowiada tu za takie rzeczy jak brzmienie i realizację?

Nie mieliśmy z tym żadnego problemu, jest mnóstwo zespołów, które tak nagrywają płyty, tak jak pisałem wcześniej technologia tak poszła do przodu, że każdy z nas ma w domu bardzo dobry sprzęt, a my z racji tego że gramy czy tworzymy muzykę na różnych płaszczyznach nie tylko jako zespół ale np. udźwiękawiamy, robimy muzę do reklam itd. itd. znamy się również na nagrywaniu poszczególnych partii gitar czy to wokali itd., odpowiednie oprogramowanie, miks, master i robota gotowa. Wiem że teraz to tak skróciłem i może to wyglądać na prosty zabieg no ale w rzeczywistości jest trochę trudniej bo każdy aranż trzeba przegadać, nagrać, jak są zmiany itd. to znów nagranie itd. ale doszliśmy do konsensusu i mamy fajny patent by to dalej robić jeszcze lepiej i jeszcze sprawniej. Jeśli chodzi o sferę brzmieniową, aranże generalnie jak materiał brzmi to my od zawsze to wiemy, znamy siebie od lat i dobrze wiemy jak REINFECTION ma brzmieć i nie potrzebujemy żadnych hiper mega producentów itd. by osiągnąć efekt końcowy, sami jesteśmy za wszystko odpowiedzialni od początku do końca, to przemyślany proces twórczy!

Dwójeczka to ciągle stare dobre REINFECTION. Dla mnie osobiście chyba nawet więcej dzisiaj w Waszym graniu takiego perfidnego zabijania, a może trochę mniej spontanu. Nawet jakby szybciej się to granie dzisiaj przyswaja choć wcale nie ma tu słodkich melodyjek. „Breeding Hate” to w dalszym ciągu barbarzyństwo, ale jakby bardziej świadome. Rozumiesz o co mi chodzi? Kto i za co jest dzisiaj odpowiedzialny w zespole? To praca kolektywna, czy jednak są wytyczne, do których wszyscy muszą się odnieść?

Jak pisałem wcześniej, my zawsze szliśmy razem jako kolektyw, nie ma u nas że ja to, a Ty tamto NIE!, pada hasło Panowie koniec z tym bierzemy się za nowe REINFECTION i każdy z nas daje coś od siebie i jednocześnie wszyscy razem i to właśnie daje ten efekt, ten o którym piszesz, że odpalasz nasz materiał i dostajesz soczystego kopa w twarz. Tak masz rację, ten materiał jest inny od poprzednich tzn inny na swój sposób bo to cały czas REINFECTION ale bardziej dojrzałe, bo widzimy rzeczy i zdarzenia obok których nie możemy przejść obojętnie i o tym jest właśnie „Breeding Hate”.

Nie wiem, czy oprawa nowego albumu nie jest większym strzałem w ryj niż ciągnące się kilometrami flaki. Przyznam, że pasuje mi ten obrazek do całości. A będąc przy temacie, jak myślisz, jakiego kalibru trzeba być skurwysynem, żeby grzebać dzieciom w majtkach?

Projektując cover „Breeding Hate” mieliśmy na uwadze co chcemy przekazać na okładce, co będzie streszczeniem wszystkich tekstów oraz muzyki, co chcemy przemycić, co w danych czasach jest apogeum obłudy i kiedy wreszcie coś z tym zrobimy, nie chodzi tu o samą instytucję czyli kościół bo to mafia, która indoktrynuje nam swoje kłamstwa przez setki lat ale również lobbing, politykę, globalne korporację, ekologie itd. Myślę że okładka pokazująca w pewnym sensie nasze pokolenie, pokolenie hipokryzji i obłudy jest kwintesencją tego co się jawnie dzieje na naszych oczach i tego co chcieliśmy wykrzyczeć na „Breeding Hate”. A odpowiadając na Twoje pytanie odnośnie grzebania odpowiedź jest prosta – spalić na stosie!!!

No dobra. Płyta jest, merch pewnie też się jakiś pojawi, ale co z taką formą promocji jak koncerty? Ja z nieskrywaną chęcią zobaczyłbym Was na jakieś sztuce. Z logistycznego punktu, pewnie w Waszym przypadku nie będzie to łatwa sprawa, ale myśleliście o tym temacie? Są jakieś szanse na choćby małą trasę po Polsce, czy raczej mogą to byś pojedyncze sztuki?

Fakt nie jest to prosta sprawa od strony logistycznej bo jednak Młody na stałe mieszka w Kalifornii ale może uda się coś małego zorganizować po Polsce i Europie na Jesieni tego roku, zobaczymy, trzymajcie kciuki i mam nadzieje do zobaczenia pod sceną 

Zapewne każdy w pewien sposób Wam to „wypomina”, ale pomiędzy „They Die For Nothing” a „Breeding Hate” jest osiemnaście długaśnych lat może nie kompletnej, ale pewnej ciszy. Czy teraz, jesteś w stanie obiecać nam maniakom, że kolejny album REINFECTION ukaże się zdecydowanie szybciej? Myślicie już o kolejnym materiale? A może po drodze jakiś splicik….?

Mile jest to co piszesz i bardzo motywujące i z tego miejsca obiecuję, że teraz cyklicznie będziemy coś nagrywać. Tak myślimy o nowym materiale ale wcześniej chcemy wydać tak jak wspomniałem jakiś Split lub Epkę, wiem że przed wakacjami wytwórnia ma wypuścić „Breeding Hate” na LP. Będziemy informować na bieżąco

https://www.youtube.com/watch?v=E9LqDkNly5s

Śledzisz w ogóle to co się dzieje dzisiaj w metalowym światku? Jaki stuff zrobił na Tobie ostatnio mocne wrażenie, jakiś dobry koncert etc?

Za bardzo zajętym gościem jestem by na bieżąco śledzić co się dzieje, czy DYING FETUS wydał już 34 płytę, a czy Adam N wypuścił chrupki dla psów ;), nie mam totalnie na to czasu, lubię sobie posłuchać starego dobrego BRUTAL TRUTH, NAPALM DEATH i innych bandów z naszych czasów i to chyba tyle. Słuchamy różnej muzyki i nie ograniczamy się tylko do muzyki metalowej więc rozczaruję Cie ale nie jestem na czasie jeśli chodzi o scenę „metalową”, a nie wiem jak chłopaki ale chyba podobnie 😉

OK. Zatem plany na nadchodzący czas. Czego mogę Tobie i reszcie zespołu życzyć na nadchodzący 2019 rok? Dzięki za czas i mam nadzieję, że do zobaczenia gdzieś na jakieś sztuce.

Przede wszystkim wielkie dzięki za możliwość zaprezentowania REINFECTION na łamach Metal Centre Mag i za support, a czego nam życzyć hmm zdrowia i mniej debili wokół, a my o resztę zadbamy i mam nadzieję do zobaczenia na koncertach. Peace!!!

Powrót do góry