TYGERS OF PAN TANG – Wywiad z Craig’iem Ellis’em (perkusistą / tekściarzem)

Jak podaje Wikipedia – Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu (NWOBHM) to nurt w muzyce metalowej zapoczątkowany pod koniec lat 70. przez zespoły brytyjskie. To pozwoliło na odrodzenie hard rocka i heavy metalu, właśnie przez NWOBHM. Reprezentantami tego gatunku są m.in. JUDAS PRIEST, IRON MAIDEN, MOTÖRHEAD, DEF LEPPARD, ANGEL WITCH, DIAMOND HEAD, SAXON i także TYGERS OF PAN TANG, który wkrótce wyda swój najnowszy album i ruszy w trasę promocyjną…

22 listopada wydacie swój najnowszy dwunasty album „Ritual”. Również i tym razem wyda go Mighty Music. Poprzedni album sprzedał się w ilości 10000 egzemplarzy na całym świecie. Czy i tym razem macie podobne oczekiwania?

Tak! I choć jest to odważne stwierdzenie, wynika to z wielu powodów. Wiemy, że można to osiągnąć, ponieważ współpracuje z nami niesamowity zespół ludzi. Mighty Music nadal stoi za Tygersami w stu dziesięć procentach! Są bezwzględni we wspieraniu i promowaniu, dzięki czemu dotrą do każdego by mógł posłuchać „Ritual”.

„Ritual” będzie dostępny na całym świecie dzięki podpisywaniu umów z innymi terytoriami, w tym z Japonią i Ameryką. Mighty Music niedawno nawiązało współpracę z SPV, która także wykonuje niesamowitą robotę promując album w stacjach radiowych, czasopismach, webzine’ach, radio itp., więc nas głos usłyszy mnóstwo osób.

Album składa się z jedenastu świetnych utworów, z których każdy uważamy za dobrze skomponowany, dobrze odegrany i bardzo dobrze wyprodukowany. Sądząc po wielu recenzjach i komentarzach już na ostatnim albumie postawiliśmy poprzeczkę wysoko, a teraz przy „Ritual” podnieśliśmy poprzeczkę jeszcze wyżej.

„Ritual” jest już drugim albumem nagranym w tym samym składzie. Czyli wygląda na to, że dobrze wam się współpracuje ze sobą?

Tygersi to pięciu muzyków, pięciu kompozytorów, pięciu słuchaczy, a każdy z dość zróżnicowanym gustem muzycznym, a jednak działa! Współpracujemy ze sobą w prawie każdym aspekcie jaki można sobie wyobrazić. Każdy z nas angażuje się by utwór nabrał odpowiedniego kształtu. Jedyną zasadą, której wszyscy się trzymamy, to jest to, że utwór musi mieć znak Tygersów.

Czy współzałożyciel zespołu, gitarzysta Robb Weir, który jest jedynym od początku, jest kompozytorem większości muzyki? A może każdy z Was wnosi do niej coś swojego?

Żaden muzyk w Tygerach nie pisze sam kompletnego utworu, zawsze współpracuje co najmniej z jednym członkiem zespołu. Robb jest fenomenalny, jeśli chodzi o rzucanie pomysłami, na podstawie których jeden z facetów lub ja, rozwijamy to dalej. W miarę rozwoju danego pomysłu, każdy z członków wspiera to by ostatecznie pomysł przekształcił się w utwór; ten utwór może nie być taki jaki miał być na początku, ale z pewnością będzie znacznie lepszym utworem ze względu na wkład każdego z nas. „White Lines” to dobry przykład. Naprawdę spodobał mi się riff z demo przesłanym nam przez Robba co zainspirowało mnie do napisania zwrotki niemal natychmiast, potem napisałem refren i chórki, przedstawiłem to chłopakom i od tego momentu opracowaliśmy utwór do takiej wersji jaką słyszysz dzisiaj. Naprawdę to była miła niespodzianka w studiu, gdy Jack dodał swoje pomysły wokalne i wzniósł utwór na jeszcze wyższy poziom!

Innym przykładem jest piosenka „Destiny”… Robb i Gav skomponowali razem wstępną wersję demo, zaprezentowali reszcie zespołu i każdy z nas przyczynił się do wyprodukowania tego, co dzisiaj słyszysz.

Tygersi składają się z pięciu autorów utworów, którzy współpracują ze sobą w różnych kombinacjach, i wszyscy mają ten sam cel.

Jeśli chodzi o Robba jako jedynego od samego początku… Często mam wrażenie, że byłem tam również „od samego początku”, ponieważ przez te dwadzieścia lat „służyłem”, grając większość starych utworów na żywo i grając na dziesięciu albumach!

Słuchając „Ritual” przeniosłem się do lat 80 XX wieku. Dawno już nie słyszałem takiego old schoolwego klimatu… Ta specyficzna rytmika, ta zadziorność, ta łatwo wpadająca w ucho melodyka… Jednak pojawiają się też cechy współczesnego Metalu…

Cała piątka ma tak różne gusta, jeśli chodzi o słuchanie muzyki… Wydaje mi się, że to ma znaczenie podczas pisania utworów. Wszyscy zdajemy sobie sprawę jak powinien brzmieć album Tygers i oczywiście tego się trzymamy, kiedy piszemy materiał, którego nie graliśmy w przeszłości. A tak słuchamy radia, słuchamy muzyki on-line, odwiedzamy kilka istniejących sklepów z płytami, by posłuchać nowej muzyki… Muzyka jest czymś „żywym”, podobnie jak inspiracja.

Jako, że na albumie nie ma utworu tytułowego to zapytam się jaki rytuał mieliście na myśli nazywając tak album?

Cóż… Rytuały to faktycznie wykonywane regularne czynności. Coś, co daje nam swobodę wzięcia odpowiedzialności za kierunek i cel naszego życia. Naszym zadaniem jest wykorzystanie i ukształtowanie tej wolności, świadomie i celowo. Pięciu członków zespołu jednoczących się, aby stworzyć i wyprodukować nową muzykę, jest dokładnie tym o czym mówię… Tytuł albumu określa, co wspólnie osiągnęliśmy.

W sumie ja już wiem o czym są teksty. Przesłuchałem cały album… Ale zapewne czytelnicy chcieli by wiedzieć coś na ten temat…

Gdy współpracuję z Jack’iem, oczywiście zaraz wyjaśnię, co mam na myśli, nawet on jest czasem zaskoczony, ale pomaga mu to zachować tekst we właściwym kontekście. Wolę, aby słuchacz sam zadecydował o tym jak rozumieć teksty. Mam nadzieję, że pomaga to słuchaczom związać się bliżej z danym utworem na poziomie osobistym, gdy się do niego odnoszą. Teksty mogą wydawać się oczywiste, ale często wcale tak nie jest, oto kilka przykładów…

„Rescue Me” zostało zainspirowane jednym z moich ulubionych filmów Silence of the Lambs. Napisałem ten tekst z mrocznej perspektywy postaci Buffalo Billa Teda Levine’a. Jack pomógł ukończyć go w szalonym refrenie „Rescue Me”.

A… pierwszy wers „White Lines” dotyczy czegoś, co już mam za sobą i co jest przede mną a wydaje się być wieczne podczas podróży przez wiele kilometrów po drogach, które przejechałem jako muzyk oczywiście zjadając te białe linie po środku drogi. Drugi wers dotyczy szczególnie szalonych dziewięciu tygodni, przez które przeszedłem w 1998 roku podczas koncertów w Nassau i wówczas pozwoliłem sobie na niepojętą ilość kokainy!

„Words Cut Like Knives” – to piękna ballada z życiowym tekstem… Uwielbiam taki klasyczny schemat, najpierw spokojne nastrojowe wprowadzenie potem przejście w mocne uderzenia, melodyjne solówki…

Mógłbym ci przedstawić moją interpretację tekstu, ale aby uzyskać rzeczywiste wyjaśnienie, musiałbyś porozmawiać z Jack’iem, gdy pisał te słowa do „Words Cut Like Knives”. Podstawę utworu skomponowali Micky i Jack we wrześniu 2017 r. w Gateshead, w Newcastle, podczas gdy spędzili tam razem trochę czasu, dzieląc się pomysłami. Te sesje były bardzo płodne, ponieważ zakończyły się wieloma świetnymi pomysłami, z których niektóre stały się częścią niektórych utworów zawartych w „Ritual”.

Jednak nie był to jedyny balladowy akcent… „Love Will Find A Way”… Miłość w szeroko-pojętej muzyce rock’n’rollowej zawsze znajdzie swoje miejsce…

Miłość jest i zawsze będzie jednym z głównych tematów utworów, jest częścią życia każdego człowieka, łączy ludzi na różnych poziomach. Jack napisał ten tekst i o ile mi wiadomo, nie ma w tym nic autobiograficznego. Wydaje mi się, że wszyscy w pewnym momencie swojego życia przeżyli takie ciężkie czasy i będą się do tego odnosić. Powiedziałbym, że zawsze warto podążać za swoimi najgłębszymi uczuciami i podjąć pewne ryzyko!

Czy według Was na tym albumie są utwory lepsze i gorsze? Zdarza się tak, że nie każdy utwór pasuje każdemu muzykowi. Czasami są nawet takie utwory, których muzycy nie lubią…

Na pewno nie, nie z „Ritual”. Jako zespół wszyscy uważamy, że każdy utwór został napisany i wyprodukowany najlepiej, jak to potrafiliśmy, i chociaż niektóre utwory można podzielić na pewne kategorie, to w rzeczywistości wszystkie się uzupełniają, tworząc zwięzłe dzieło.

Album został nagrany w studiu byłego gitarzysty Freda Pursera w Newcastle Upon Tyne, a miksowanie i dodatkową produkcję ponownie poprowadził Soren Andersen. A mastering wykonał Harry Hess. Jak przebiegały prace na rejestrowaniem albumu?

Czas jest tutaj najważniejszy, jeśli chodzi o studia nagrań, ponieważ zegar tyka, a jego czas kosztuje sporo pieniędzy! Ale doświadczenie pozwala nam na wcześniejsze przygotowania. Chociaż pisanie materiału na album rozpoczęło się ponad rok wcześniej, to regularne, skoncentrowane sesje komponowania i prób rozpoczęły się w styczniu tego roku, aż do wejścia do studia w kwietniu. W tym czasie zrobiliśmy jakieś wideo i nagrywaliśmy wszystko by mieć jakieś do tego odniesienie. A kiedy utwór jest zakończony to ja transkrybuję to na perkusję, a zatem mam go całkowicie w głowie. Zarówno Jack, jak i ja piszemy teksty / melodie do większości utworów, dlatego automatycznie wchłaniam strukturę utworów. Te wszystkie wcześniejsze przygotowania sprawiają, że sesja w studiu została zakończona w bardzo krótkim czasie. Dobra sesja nagraniowa zależy także od studia i od inżynier dźwięku, a Fred Purser z Trinity Heights sprawił, że cały proces był absolutną przyjemnością. Soren i Harry wykonali swoją niesamowitą magię przy ostatnim albumie, więc nie było wątpliwości, że poprosimy ich na pokład, aby zrobili to ponownie z „Ritual”.

Przed Wami sporo koncertów w listopadzie. Na kolejny rok macie już termin w marcu 2020 roku. Na kilku z nich będzie sporo gwiazd światowego formatu. Ale to chyba dla Was nic stresującego, hehe…

Nie chcę by to zabrzmiało nonszalancko czy zarozumiale, ale każdy z nas jest naprawdę równocześnie umniejszony, ale i zaszczycony zaproszeniem do zagrania sztuki na wielu niesamowitych festiwalach i imprezach na całym świecie. I nie, nie jesteśmy zestresowani ani nawet podzieleni przez to, że jesteśmy na tym samym plakacie co „inne gwiazdy światowego formatu”. Naszym jedynym celem jest występowanie najlepiej jak tylko to jest dla nas możliwe i zapewnienie, że publiczność będzie się dobrze bawić, w wyniku czego być może będzie dla nich warte by zainwestować część ciężko zarobionych pieniędzy w naszą muzykę.

Zaintrygowała mnie zamocowana plastikowa rurka przy mikrofonie Robb’a Weir’a. Co to jest?

To jego ulubiony „Voice Box”. Ta rurka jest pośrednio połączona z gitarą przez „voice box”. Gdy dźwięk gitary przechodzi przez tubę, wówczas on manipuluje nim ustami i głosem. To wspaniały efekt, prawdopodobnie najbardziej znany przez Petera Framptona w utworze koncertowym „Show Me the Way”. Robb przez lata używał tej skrzynki głosowej w wielu nagraniach Tygers, a ponieważ ten efekt stał się integralną częścią Tygers, także pojawił się w wielu utworach w „Ritual”.

Zespół powstał w 1978 roku. Jesteście jednym z przedstawicieli powstającego wówczas nurtu NWOBHM. Nagraliście mnóstwo dobrych materiałów, zagraliście mnóstwo dobrych koncertów… Dlaczego zespół nigdy nie osiągnął takiego sukcesu komercyjnego jak inni przedstawiciele NWOBHM, jak IRON MAIDEN czy JUDAS PRIEST?

To trudne pytanie. Sądzę, że zespoły, o których wspomniałeś, miały mocniejszy management, który był w stanie poprowadzić zespół przez dobre i złe czasy, zmiany w składzie i tą całą nieprzewidywalną pogoń za sukcesem.

Dziękuję za wywiad i życzę udanej trasy oraz oczywiście ogromnej sprzedaży „Ritual”!

To była przyjemność, Paweł. Dziękuję za poświęcony czas i entuzjazm. Zarówno ja, jak i reszta chłopaków zawsze bardzo doceniamy wszelkie wsparcie i zachętę do dalszej pracy.

http://www.tygersofpantang.com/official/

Miejsce zamieszkania: Parczew, Polska. Zainteresowania / Hobby: muzyka, dziennikarstwo muzyczne, religioznawstwo, orientalistyka, antropologia, psychologia, medycyna, socjologia. Ulubione gatunki muzyczne: przede wszystkim wszystkie gatunki Metalu, Hardcore'a, Progresywny Rock oraz Gothic, Ambient, Muzyka Klasyczna, Etniczna, Sakralna, Chóralna, Filmowa, New Age, Folk i czasem Jazz, Elektro, Muzyka Eksperymentalna, Alternatywna... Współtworzył magazyn & webzine Born To Die'zine jako Gnom.
Powrót do góry