R'LYEH / VRIL – Wywiad z Robertem



Czasy, kiedy muzyka była miła stonowana wręcz „przyjemna” dawno minęły, w dobie nowoczesnej elektroniki, broni, dzięki której w ciągu kilku sekund można zniszczyć tysiące ludzkich istnień. Ludzkość jak szalona w dzikim pędzie dąży do „przodu” do „jak najlepszego, przyjemnego życia”. Tak samo jest ze sztuką, populizm, papka podawana przez masmedia- na szczęście istnieje alternatywa, artyści przedstawiający otaczający nas świat z nutką dekadencji, szaleństwa czy zadumy i refleksji nad upadkiem ludzkości. Takim twórcą jest Robert, człowiek stojący za idustrialnym R'lyeh/Vril oraz kilkoma projektami, o czym mowa w wywiadzie. Sztuka widziana oczyma prostego człowieka jako szalona – patetyczny przyciszony ambient czy industrial odzwierciedlający zgniliznę naszej cywilizacji. Tak, więc zapraszam wszystkich do wsłuchania się w odgłosy umierającego świata gdyż:

„Słuchanie muzyki to słuchanie całego hałasu, zdawanie sobie sprawy z tego, że jego przywłaszczenie i kontrola nad nim jest wyrazem władzy, która jest w gruncie rzeczy polityczna. Teoretycy totalitaryzmu uznali, iż konieczny jest zakaz buntowniczego hałasu, ponieważ uosabia on żądanie autonomii kulturalnej oraz poparcie dla różnic i marginalności. Pragnienie utrzymania tonalizmu, prymat melodii, nieufność w stosunku do nowych języków, kodów i instrumentów, zakaz nienormalności – te cechy są wspólne wszystkim reżimom tego rodzaju”

Witaj na początku przedstaw nam historię twojej tułaczki w świecie dźwięków.

Witaj. Wszystko zaczęło się w 1997 roku, przedtem słuchałem różnej muzyki a najczęściej był to oczywiście metal potem zacząłem słuchać dużo muzyki filmowej z pogranicza industrial i coś mnie napadło żeby przelać swoje myśli na te dźwięki poznałem wtedy Gniewomira Ścibora, z którym nagraliśmy w 98r. demo „Taedium Vitae”. Potem to już się potoczyło „Vril”, gościnnie, „Goetia”, R'lyech, pierwsza cała płyta „Taedium Vitae” „Land of Magic” (również z Gniewomirem Ś.).

„Taedium Vitae”, projekt stworzony wspólnie z Gniewomirem Ściborem został wydany przez Tryptyk prod. wytwórnię, o której właściwie nikt nie słyszał, co za tą nazwą się kryje?

– Za Tryptykiem stoi Gniewomir, więc jego trzeba się o to spytać.

„Taedium Vitae” & „Land of Magic” tworzyłeś z Gniewomirem natomiast „R'lyech” i „Vril” są twymi solowymi projektami, dlaczego jest ich tak dużo, co kieruje tobą nadając im różne szyldy?

– Ponieważ każdy projekt różni się od siebie przesłaniem „T.V.” jest o wojnie, śmierci itd. ''Land of Magic” inspiracja kosmosem, „R'lyech” fascynacja dawnymi wierzeniami (Necronomicon), „Vril” bardzo osobisty moja dusza.

Na płycie promocyjnej „Taedium Vitae” zaskoczył mnie pewien (jak dla mnie) bardzo zabawny utwór w którym to słychać sample pieśni ku chwale Hitlera przerwane odgłosem beczącego baranka, co oznacza ten zabieg czy przypadkiem nie wiąże się z faktem występowania w naszym kochanym podziemiu (w pewnych „hermetycznych” kręgach he he) masowych ciągot do faszyzmu, komentarz….

– Ha ha ha to jest oryginalne nagranie spodobało mi się i dlatego je wykorzystałem nie jestem jakimś fanatykiem Hitlera czy nazistą tak nawiasem mówiąc to chciałbym powiedzieć, że faszyzm był gdzie indziej a Niemcy byli nazistami. A o naszym kochanym podziemiu to nie chcę mówić może i mają ciągoty do faszyzmu czy nazizmu może tak może nie któż to wie he he he.

„R'lyech”, „Vril”. Projekty te nie odbiegają w swojej formie od pozostałych, tak, więc powiedz, jaka według Ciebie jest różnica między nimi, czy nie lepiej byłoby tworzyć pod jednym szyldem, przez co promocja twojej muzyki byłaby skuteczniejsza i znacznie łatwiejsza?

– Chodzi tutaj o to, że te projekty są, o czym innym, co innego przedstawiają nie mogłem na projekcie „Vril” mówić, o Necronomicon, rytuałach itd. to chyba jasne. Nie lubię takich projektów czy zespołów, które najpierw mówią pod tym samym szyldem o tym a potem o tamtym?

„R'lyeh” oraz „Vril” wyda, Slava prod, która zadebiutowała taśmami Hornagest, Wojnar, czy nie obawiasz się tego, że tego typu muzyka wydana przez kręgi pagan/blackowe nie trafi na „podatny grunt” czy wręcz odwrotnie?

– Pożyjemy zobaczymy, co z tego wyjdzie. Właśnie dość dużo osób ze środowiska black słucha takiej muzyki, jak myślisz, z czego to wynika?

– Sądząc po mnie wyniknęło to przez chęć wejścia na wyższy pułap, odkryłem w tej muzyce większe przesłanie myśli i wizji.

Co cię inspiruje przy tworzeniu muzyki do tych projektów?

– Życie i śmierć!!!!!!!!!!!!!!!!!

Przy pracy nad „Vril” używasz języka ojczystego, czy nie uważasz, że taki zabieg może być przeszkodą przy poszukiwaniu wydawcy również i w naszym kraju np. Fluttering dragon, którego działalność jest znana nie tylko w Polsce? – Nie dbam o to. „Vril” jest dla mnie bardzo osobisty, więc jest mi to obojętne nagrałem go dla siebie nawiasem mówiąc nie będzie kolejnego „Vrila”.

Gościnnie występujesz w „Goetii”, jest to muzyka diametralnie inna od tego, co robisz w swoich projektach, co kierowało tobą udzielając się w death/blackowym projekcie i czy wiążesz z tym przyszłość jako muzyk?

– Po prostu zostałem poproszony żeby zrobić do niej parę dźwięków a że jest to kawał dobrej muzy i przede wszystkim nie fałszywej płynącej z duszy i serca to się udzieliłem w niej. A czy wiążę z tym jakąś przyszłość to czas pokaże.

Obecnie pracujesz nad nową płytą „R'lyech” oraz nowym projektem, czego możemy się spodziewać?

– Po „R'lyech” można się spodziewać ………. a zresztą nie powiem tajemnica jak tajemniczy jest ten projekt , natomiast, co do nowego projektu to będzie ostry schiz przepełniony różnym rodzajem dźwięków i wokali myślę, że totalna jazda w naszych głowach.

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad zaprezentowaniem swojej muzyki na żywo, jak wyobrażasz sobie to zdarzenie?

– Pewnie, że myślałem o tym i bardzo bym chciał, na pewno by było dużo symboliki i krwi, przedstawiłbym swoją muzykę w formie teatralnej.

Twoi faworyci na światowej scenie ambient/death industrial, dlaczego właśnie oni?

– Cholera dużo jest tego, ale naprawdę takimi faworytami są „Die Form”, „MZ 412”, „Raison D'etre”………… A dlaczego oni? Bo robią dobrą robotę chodzi o klimat.

Czasami spotykam się z opinią, „Iż muzyka ta jest niczym więcej jak kupą hałasu, albo ktoś wali w pręty albo naciska ten sam klawisz przez cały czas” (Szczególnie opinia ta ma miejsce wśród osób ze sceny metalowej, mimo iż dzięki Mystic sami w większości bez wysiłku ślinili się przy dźwiękach Arcany czy Mortisa, zresztą projekty te nie przedstawiają w dużym stopniu tego, czym to jest), co masz do powiedzenia na ten temat, jak przedstawiłbyś ten nurt „niewtajemniczonym”?

– Powiem tak jak nie załapali, o co chodzi w tej muzyce to nigdy tego nie będą wiedzieli trzeba te dźwięki poczuć. Arcana czy Mortis to są zespoły ambientowe i nic nie mają wspólnego z industrialem.

Ok., to tyle dzięki, za View, coś na koniec proszę…….

– Ja też dziękuję.

„I w ciemności oni nadejdą,

jak wszyscy z ich rodzaju

ni z ciała, ni z krwi, ni z kości…”

Slava prod.
Marcin Sadowski
Dembowskiego 2/46
02-784 Warszawa
V'RIL & R'LYECH
xx6@interia.pl


Powrót do góry